Zapach Skandynawii cz. V
„Rety, jak ja go nie lubię!” – pomyślała patrząc w ciemności na Artura, gdy wysiadali na hotelowym parkingu z auta. Widziała niejasno oblicze jego mało przyjaznej twarzy, rozjaśnionej lekko przez żarzącego się papierosa."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
V
Jeszcze tego samego dnia Róża wybrała się wieczorem nad morze. Siedząc pośród zielono zwiędłej trawy oglądała jak promy rozcinając leniwie Bałtyk odpływały spokojnie z gracją do Gdyni. Patrząc na to, wypełniały ją dziwne uczucia – chciała być na jednym z tych statków a jednocześnie móc jeszcze zostać w Szwecji. Tęskniła za domem, ale jednocześnie mimo swojej ogromnej samotności, jaką zgotował jej ten obcy kraj, czuła, że chciałaby być jego częścią. Zastanawiała się nad tym, co mówił jej Tito i nie mogła uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Teraz odtwarzając sobie w pamięci każdą scenę z minionego popołudnia i każdy najmniejszy detal, czuła się jak bierny widz, patrzący na to z dystansu. Nie mogła uwierzyć w te wszystkie wypowiedziane słowa i w ten dziwnie nierealno obojętny świat, który wtedy widziała. Myślała nad czasem, nad tą niepowtarzalną, nieuchwytną chwilą, która minęła i która na zawsze stała się skrawkiem przeszłości – niedalekim acz niemożliwym do powtórzenia wspomnieniem.
Następnego dnia Róża miała dzień wolny. Chłopacy również, więc wybrała się razem z nimi na samochodową wycieczkę do Malmo, trzeciego pod względem wielkości miasta w Szwecji. Pogoda dopisywała, więc kilkugodzinna podróż nie nużyła się zbytnio a i zwiedzało się bardzo miło. Ulice zapełnione były turystami a zewsząd słychać było wiele języków świata jak pod Wieżą Babel. Największe wrażenie na Róży zrobiło tam „Turning Torso” – biały ogromny wieżowiec, liczący blisko 190 metrów wysokości, co dawało w rezultacie pięćdziesiąt cztery piętra. Budynek był nowy, piękny o przecudnym modernistycznym kształcie. Przypominał trochę kawałek spiralnej nici DNA i stanowił jedną z najwyższych konstrukcji w całej Europie.
Po całym dniu wrażeń i emocji nie chciało się wracać, zwłaszcza, że nazajutrz o ósmej rano trzeba było stawić się w pracy.
- Ty to masz dobrze. – rzekł z wyrzutem Artur, gdy wieczorem jechali z powrotem do hotelu.
- Jak to? – zdziwiła się Róża, widząc jego pełne niezrozumienia i wyrzutu spojrzenie. – Dlaczego tak uważasz?
- Bo siedzisz sobie bezczynnie w recepcji a my z Wojtkiem ciężko pracujemy przy pokojach. A jeszcze narzekasz.
„Ach.” – pomyślała z satysfakcją – „To o to chodzi.”
- Mylisz się. – odparła patrząc w ciemną szybę samochodu - Tam jest tak samo ciężko. Przecież wiem, mam porównanie.
- Jakie porównanie? – odwrócił się do niej, opierając rękę na sąsiednim fotelu i zaśmiał drwiąco – Chyba sobie żartujesz! Byłaś tam tylko chwilę i zaraz cię przenieśli. Co ty możesz o tym wiedzieć?
- Nie rozumiem jaki masz problem. – spojrzała mu prosto w oczy i podniosła znacząco ton głosu - Zły jesteś, że to nie ciebie przenieśli tylko mnie?
- Kurwa, jak ty już coś powiesz, to aż boli.
- Dajcie spokój. – odparł Wojtek, zmieniając bieg, nie patrząc na nich wcale. – Ciężko się skupić na prowadzeniu jak tak krzyczycie.
- Ja nie krzyczę. – odparła Róża. – To twój zacny kolega zazdrosny jest o to, że was jeszcze nigdzie nie przenieśli a mnie tak.
- Wcale nie jestem zazdrosny! – zaprzeczył od razu – O co miałbym być zazdrosny??? Myślisz, że lepsza jesteś od nas? Myślisz, że jesteś lepsza, bo ciągle włazisz w dupę szefowej, chwalisz się swoją międzynarodową maturą, swoim stypendium na studiach i trzema językami obcymi i tym cholernym pensjonatem, który nie ty założyłaś tylko twoi rodzice!?
- Ach to cię tak boli? – odparła z niechęcią – Boli cię, że może coś innym wyjść? Tak cię boli sukces innych? Wiesz co Artur, przegiąłeś.
- Wcale nie. Po prostu już niedobrze mi się robiło jak ciągle o tym wszystkim wkoło mówiłaś. Jak nakręcona!
- Ej, no ludzie! – rzekł Wojtek, gdy towarzysze zaczęli krzyczeć na siebie – To miał być taki…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nina Bogatko
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…