Wróć do katalogu

Zarys dojrzewania

Pełne błędów i bardzo niedoskonałe, ale coś w nim chyba jest .... Moje pierwsze :)

MCsnuff, opublikowano , 23 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ZARYS DOJRZEWANIA

Nie wiem ,czy powiedzieć wam , jak się nazywam ,czy kim jestem ? Sam siebie nazywam Odiosum. Inni nazywają mnie po prostu Bartek. Nienawidzę tego imienia. Czy można lubić coś na co się nie miało wpływu ? Dlaczego po urodzeniu nie nadaje się każdemu dziecku jednego przydomku : człowiek . Nie każdy na to zasługuje ? Być nim to jak poranek na polanie pełnej bzów – podziw przyrody przyćmiewia powód przespanej pod gołym niebem nocy. Za kilka lat od porodu chłopiec czy dziewczynka może nazwać się jak tylko mu pasuje, a potem zmienić to sto tysięcy razy. W końcu to tylko imię. I tak każdy odziedziczy później jakiś przydomek , zostanie Zielonym Smerfem, Wąskookim Luzakiem czy przeklętym po wieczne czasy Brzydalem. Taka kolej rzeczy. Każdy obraz w galerii ludzkich dusz wywołuje jakieś skojarzenia , jest wstrętny , piękny albo jeszcze gorzej – kompletnie bez wyrazu.Stojąc przed takim dziełem , za plecami „wielkiego" krytyka ,który na głos wypowiada swoją opinię ,usprawiedliwiamy się , że jego tok myślenia jest jedynie przypadkowo zbieżny z naszym. Mieszkam w dużym mieście , jest tu wszystko co intelektualiście do życia potrzebne : dziewiętnaście doskonałych szkół średnich ,olbrzymie biblioteki , nowoczesne kina i jeden obskurny burdel z babeczkami o wyjątkowo podniecającej ,obwisłej skórze. Ja chodzę do jednej z tych placówek oświatowych , gdzie nauczyciele nie chodzą po korytarzach , ale szybują kilkadziesiąt centymetrów nad podłogą. Ich wykłady są bardzo przejmujące i uświadamiają to i owo. Zawsze chętnie służą pomocą , szczególnie za drobną opłatą. Ale mimo wszystko szkoła to bardzo ciekawe miejsce. Można w niej poznać ludzi, półludzi i imitacje. Jak odróżnić imitację od człowieka ? To proste – klon za często mruga oczami. Musi czymś nadrabiać brak łez. Półludzie to produkt doskonalszy. Płaczą , a jakże , ale nie mają w tym wyczucia czasu i miejsca. Najśmieszniejsze jest ich motto : „Zawsze mówię co myślę i jestem szczery". Mówienie tego co się myśli jest bardzo na topie , a półmózgi muszą być śmietanką towarzystwa. Są wręcz niewyobrażalnie skorzy do pomocy, nigdy nie odmówią, nie wiadomo kiedy zdążysz się do czegoś przydać. Ktoś może zapytać : No tak , ale skąd ONI się biorą i w ogóle po co są??? Są produkowaniu przez ogół społeczeństwa , a ich celem jest zniszczenie tak niepotrzebnych zajęć ludzi jak np. podziwianie nocą gwiazd, szukanie blasku księżyca na twarzy ukochanej kobiety. Wiemy że Słońce jest nam niezbędne do życia , nowe pokolenie ludzi ma nową gwiazdę która daje im zastrzyk życiodajnej energii. Przyglądnij jej się dobrze , leży w twojej kieszeni... Mój drewniany , czerwono-brązowy domek leży w bardzo malowniczej okolicy. Otacza go gęsty , iglasty las. Latem i jesienią jest on wręcz niesamowicie płodny w grzyby , szczególnie Toczki. Prawdopodobnie spowodowane jest to dużą ilością wypasanych tu owiec. Lubię wyprawy po leśnych ścieżkach wydeptanych przez zwierzęta. Można spojrzeć na te same miejsca z innej perspektywy. Podczas jednej z takich wycieczek zobaczyłem Ją po raz pierwszy. To musiało być już początkiem maja , gdyż trawa sięgała mi już do łydek. Stała za krzakiem dzikiej róży i patrzyła mi prosto w oczy. Moja Geiste. Tylko Ona jedna wie ,co czuje. W jej wzroku widziałem strach moich wszystkich tajemnic. Gdy byłem mały, rodzice zaprzyjaźnili się z familią Czerwonych. Ich jedyne dziecko , syn Wojciech , był w moim wieku. Szybko znaleźliśmy wspólny język , a jego imię zamieniliśmy na rzeczową ksywę – Skrzydlaty . Może dlatego że jak był mały zjadał własne gile a może z innego powodu. Wspólne dorastanie trwale nas powiązało. Potrzebowałem jego trzeźwego spojrzenia na świat . Nigdy nie zapomnę jednej sytuacji z naszego dzieciństwa . Pewnej soboty ( a może to była niedziela?) bawiliśmy się w piaskownicy. Ja , Skrzydlaty , grubasek imieniem Robercik i kilku innych dzieciaków. Mój przyjaciel od dłuższego czasu mozolnie próbował ulepić z piasku własnymi rękoma jakiś kształt , raczej z marnym skutkiem . Wtedy podszedł pulchniutki Robert , chrząknął , poprawił okrągłe okularki spoczywające na jego nosie i powiedział : „ Przecież nie możesz tak robić! Naprawdę ładne i porządne kształty powstaną tylko przy pomocy foremki! „ Podał Wojtkowi czerwony , pięciokątny kawałek plastiku . W oczach Skrzydlatego zatańczyły ogniki niepewności . Po chwili wziął foremkę do ręki i zaciśniętymi zębami podziękował za radę . Odwróciłem się wracając do poprzedniego zajęcia którym było męczenie mrówek gdy nagle usłyszałem odgłos chrupnięcia kości. Robercik leżał na ziemi , ze łzami w oczach i piaskiem w ustach. Nad nim stał chłopak o ciemnej karnacji , pod oczami miał ciemne ślady dzięki którym wyglądał jak gracz rugby. Spojrzał z góry na grubaska i powiedział : „ Wiesz co fiucie? Nie pierdol! Wydupcaj z tymi swoimi foremkami" To był Adolf Snakowski , jedna z najpopularniejszych osób w mojej szkole . Ja nazywałem go po prostu Smoku . Nieodłącznym towarzyszem Adolfika był siwy języczek dymu papierosowego, wypływający z jego ust. Jarał szluga za szlugiem , nie ważne jakie :L&M ,Marlboro czy Fajranty. Dlaczego taki koleś jak On zadawał się ze mną? Smok jest jak puszka piwa , sięgasz po niego gdy masz ochotę na relaks ,czasem sam cię znajduje i zawsze tkwi na swoim miejscu na półeczce . Jest taki jak Heineken dla 14 latka – zakazany, ciekawy i zdradliwy. Adolf był zawsze gdy sięgałem po schłodzony napój z chmielu..

Cz2 Ciężko jest poradzić sobie z wewnętrznym głosem , z myślami które same cisną się na usta. Zazwyczaj pomyłki w milczeniu nie wychodzą na dobre. Spokój wewnętrzny przynosi ,o dziwo , stała i nieprzerwana walka tamująca wypływ tych myśli. Nie przekonałem się o tym z opowiadań babci, nie obudziłem się z tym doświadczeniem we wtorek o ósmej trzydzieści dwie. Poznałem to sam na własnej skórze , czyli przeszedłem taką drogę , jaką każden błąd przejść powinien. Szukam własnego JA. Szukam go ,a nie czekam na prezent w postaci spadku po matce , ojcu czy kimkolwiek . Sen jako odpoczynek i inspiracja towarzyszył mi na praktycznie każdej lekcji. Polski , matma ,hista ,chemia – dla mnie odróżniało je jedynie podłoże na które kładłem swoją zmęczoną główkę. Pewnego razu , za mojej górnej i durnej młodości ,przysłuchując się wykładowi pani polonistki porwałem się na impulsywną próbę nawrócenia . Treść lekcji to polemika nad życiem zza alkoholowej mgiełki . Siedziałem w przedostatniej ławce ,dłubałem ołówkiem w gumce do mazania i przysłuchiwałem się wypowiedzi Grzegorza Kłuśca. „Alkohol jako typowa używka na przestrzeni wieków skutecznie zakłócał harmonię tak niezbędną do powstania dzieł trafnych zarówno pod względem gramatycznym jak i przekazu. Zmieniająca punkt widzenia puenta trafiać ma bezbłędnie w dziesiątkę , zbyteczne jest nadkładanie drogi. Ci wszyscy twórcy pobudzający się środkami odurzającymi oszukują nie tylko samych siebie , nie tylko nas , oszukują także SŁOWO. To SŁOWO które pamięta piramidy i Troję . Przedzierające się przez smak Morii , unikające w ostatniej chwili przed mieczem Geralda z Rivii , w końcu przysiadające jak kanarek na ramieniu młodego chłopaka z dziwnym wyrazem oczu . Nie jest już dziewczęco niewinne , jest plugawe , zgwałcone .Świat nie chce takiego słowa – chce słodko nierealnie wersy, poukładane kropki, apostrofy oddzielające nas od smutku tego dnia." Zaśmiałem się. Cicho , lecz pogardzająco i wyzywająco. Usłyszała to pani profesor Mordaszyńska . „ Czy taki geniusz jak pan XXX ma odmienne zdanie ? Ależ prosimy o podzielenie się z nami własną opinią. Wręcz nalegamy!" W duchu przekląłem ,ale w chwili nagłej , naiwnej wiary w to że zrozumieją porwałem się na taką wypowiedź : „Udowodniono naukowo że przez całe życie wykorzystujemy maksymalnie trzydzieści procent możliwości naszych mózgów . Często zdarzają się w naszym świecie anomalia takie jak chłopiec z głową psa , dziewczynka z penisem , starsza pani z seksownym wąsikiem ( tu i tam ...) Więc czy może ktoś poznał już tajemnice , zna życie po życiu , widział PRAWDĘ ,bo może nasz byt jest tylko bytem w bycie ? Może po określonej dawce alkoholu ,marihuany , LSD obudzimy się na chwile i przez chwile poczujemy ból głowy , kaca ,ale tak naprawdę . Układ nerwowy poda informację o uderzeniu kija bejsbolowego zbudowanego ze słonecznych promieni. Ktoś z nas może wtedy powie „ Tak! Już wiem ! Muszę odejść „ I odchodzi. Zapisane słowa przez pijanego człowieka dają realne spojrzenie . Czyste i wyraźne . Bez własnych doświadczeń nie odczytamy tych słów , jak nie otworzymy zamkniętych drzwi bez klucza. To jak alfabet Morsa . Słowa zapisane nie zostają słowami . Zamieniają się w emocje , a te są zarówno nieśmiertelne jak i niepowtarzalne. Zawsze coś nowego , jak Kinder Niespodzianka. Emocje nie mogą być zniekształcone , mogą być jedynie źle odczytane . Dlatego pijmy i palmy tyle ma ile pozwala nam nasz organizm i kieszeń" W czasie mojej wypowiedzi lekko przymrużyłem oczy więc nie mogłem zobaczyć reakcji klasy i profesorki. Gdy skończyłem wszyscy patrzyli na mnie. W ich spojrzeniach widziałem wiele : strach , agresję w najlepszym wypadku niezrozumienie . Tylko Mariusz B. siedział odwrócony do mnie plecami . Robił to co zwykle i to co umiał najlepiej : skręcał jointa na przerwę . Była to jego pasja życiowa i resztę miał w dupie . Zastanawiałem się kiedyś czy miał plany na przyszłość . Wiem że dawniej chciał być hydraulikiem , lubił grzebać w rurach i odtykać zatkane odpływy . Teraz jakoś mniej podąża w tym kierunku , ale podobno czasem używa swego doświadczenia sprzed lat. Robi niesamowite bonga , wymyślne struktury szklanych naczyń laboratoryjnych połączone gumowymi rurkami . Może kiedyś założy firmę produkującą tego typu rzeczy. Mój wzrok zatrzymał się na polonistce . Była autentycznie wściekła. W kącikach jej ust pojawiła się ślina. „ Jutro przyprowadzisz do szkoły swoich rodziców. Twoje zachowanie jest oburzające i niemoralne! Wychodzę do pana dyrektora porozmawiać w twojej sprawie . Nie obejdzie się bez wizyty u psychologa . Twojej jak i mojej „

Już nigdy więcej nie próbowałem nawracać i zmieniać. To był ostatni raz . Nie myślcie że nie rozmawiałem już później na takie tematy . Oczywiście że tak , z Smokiem i Skrzydlatym . Jednak rozmowy z nimi były zawsze podobne do siebie .Mieli bardzo twardo wpojone własne wartości i przekonania , co dziwne , kompletnie sobie sprzeczne . Adolf palił , pił i Bóg wie co jeszcze innego robił -Wojtek nawet nie pił kawy , Smoku już dawno wyzbył się wszelkich zahamowań , Skrzydlaty nigdy nie był na całonocnej imprezie .Jeden uwielbiał „Z archiwum X" , drugi „Jezioro marzeń". Taki stan rzeczy powodował to ,że prawie każda nasza dyskusja kończyła się kłótnią . Mimo to uwielbiałem te nasze przechadzki po ulicach miasta i rozmowy , długie debaty na różne tematy. Gadaliśmy o człowieku jako stale rosnącym organiźmie który w końcu pęknie , o tym jak potoczy się dalej ewolucja , czy Lepper zmieni widły na AK 47 po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej , o tym , jak Małgosia ubrała za krótkie spodnie ( pewnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych