Wróć do katalogu

Zaufanie do parlamentu

O tym co w tytule.

bonifacio, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Śledząc (przyznam, że niestale gdyż polityka nie jest moją pasją) działania naszego parlamentu i parlamentarzystów oraz zapoznając się z kilkoma różnorakiego autoramentu komentarzami na ten temat a także słuchając wypowiedzi znajomych zebrałem nieco niepokojących spostrzeżeń. Z tych zebranych wybrałem zaledwie kilka i spróbowałem je jakoś tematycznie pogrupować. To co z tego wynikło to trzy problemy nie związane bezpośrednio i ściśle z jakąkolwiek partią polityczną czy ugrupowaniem. Mają one za to, moim zdaniem, wpływ na korelacje społeczeństwo-parlament, zaufanie do parlamentu i parlamentarzystów a także poczucia wpływu na losy RP. Oto owe problemy:

-1- Zaufanie do parlamentu jako całości.

Bardzo trudno o takie zaufanie gdy każdy „widzi parlament jaki jest” czyli z pustą salą w czasie omawiania tematów „nie chodliwych” medialnie a często bardzo istotnych dla RP. Odnoszę nieodparte wrażenie, że część posłów ma poważne problemy ze zrozumieniem nie tylko wspomnianej istotności ale także samego tematu obrad. Idąc dalej za ciosem – czasami ich wypowiedzi jawnie o tym świadczą. Nie mówię tu o ostrości i „soczystości” mowy, praktycznie nieuniknionych i obecnych powszechnie także w parlamentach innych państw, lecz o treściach w nich zawartych, często zupełnie nie na temat a jeśli już – to bardzo mizernych. Poza parlamentarne wypowiedzi i działania tych osób dodatkowo i solidnie utwierdzają moje zdanie o nich. A uzupełnianie wykształcenia, czyli „zdobywanie matury” przez niektórych, wtedy gdy jednocześnie deklarują takie zaabsorbowanie pracą parlamentarzysty, że nie starcza im czasu na życie rodzinne, mocno narusza moją wiarę w solidność a nawet rzetelność owego uzupełnienia. Bardzo niepokoi mnie fakt, że w procesie ustalania prawnych mechanizmów określających funkcjonowanie RP uczestniczą takie osoby i uważam to za niebezpieczne i ze wszech miar niepożądane. Od osób decydujących za nas i w naszym imieniu o sposobie funkcjonowania państwa nie należy oczekiwać, należy wymagać kompetentności, rzetelności, przygotowania merytorycznego a już na pewno zdolności rozumienia i umiejętności analizowania tekstów i wypowiedzi innych. Nie śmiem wspomnieć tu o zwyczajnej ludzkiej uczciwości i solidności. Przecież od projektanta mostów po których chodzimy i jeździmy wymaga się odpowiedniego przygotowania - wyższego kierunkowego. Od chirurga dodatkowo wieloletniej praktyki. A jakie wymagania stawiane są kandydatom na posłów i senatorów którzy decydują o sposobach działaniu RP? Niestety obecne prawo określające zasady wyborów do sejmu i senatu w żaden sposób nie gwarantuje nam, że kandydat będzie choćby rozumiał co się do niego mówi i pisze. Nie można tego zrzucać na to, że przecież sami mamy co chcemy. Ci ludzie wybierani przez nas mają zbyt ważne funkcje do wypełnienia byśmy mogli zdawać się tylko i wyłącznie na emocje przedwyborcze. Potrzebne jest jakieś „sito” prawne które „odsieje plewy” lub choćby zmniejszy ich ilość w parlamencie.

-2- Zaufanie wyborców do „swoich” posłów.

Pytanie pierwsze brzmi: czy znamy „swoich” posłów a jeśli tak to na ile? Pytanie drugie: kiedy i w jaki sposób ich poznajemy? Trzecie: co możemy zrobić kiedy ich już poznamy? Od odpowiedzi na te pytania zależy nie tylko nasze zaufanie do „naszych” posłów ale także nasze własne poczucie naszego osobistego wpływu na funkcjonowanie naszego wspólnego kraju. No to po kolei:

- Pytanie pierwsze: Czy ich znamy? Generalnie nie znamy ich wcale! Oczywiście pomijam tu iluminatorów, być może w cudzysłowie, naszego życia politycznego i tych których sami wybraliśmy parę lat wcześniej. Przed wyborami kandydaci nie są obcy tylko dla rodziny, znajomych i niektórych kompanów partyjnych. To oczywiste. Czy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych