Zbędny Rycerz- częśc 1
Krótka historia pewnego rycerza, który porzucił Życie w mieście i wyruszył w świat w poszukiwaniu przygód oraz spokoju.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Za siedmioma pagórkami, za siedmioma strumykami i za siedmioma drzewkami, zupełnie niedawno temu, żył sobie dzielny rycerz. Był on zupełnie małym rycerzykiem, ale w środku miał bardzo wielkie serce. Pomagał on ludziom w potrzebie, często chodził do kościoła i nie zaniedbywał żadnych obowiązków. Był jednak niezupełnie szczęśliwy, bowiem miał jeden duży problem: bezrobocie. No bo po co komu w dzisiejszych czasach potrzebny jakiś stary, średniowieczny rycerz? Cóż może zdziałać tym swoim malutkim mieczykiem przeciwko bombie atomowej i karabinom maszynowym? Co może dać mu jego żelazna zbroja w starciu z opancerzonymi wozami bojowymi? Dzielny rycerzyk powoli stawał się nikomu nie potrzebnym Zbędnym Rycerzem. Mieszkał w mieście, a ludzie, którzy go mijali nie zwracali większej uwagi na jego zbroję. Jedni traktowali go jak powietrze, jednak niektórzy jak chorego psychicznie. Raz nawet ktoś zadzwonił po pogotowie. Zabrali go na psychiatrię. Udało mu się jakoś wymigać, ale sporo się namęczył, zanim go wypuścili. Na pożegnanie psychiatra spytał: -Po co ci to? Jesteś chyba ostatnim rycerzem w kraju, nie zastanawiałeś się nad porzuceniem zawodu? -Rycerzem zostaje się na całe życie-odpowiedział Zbędny Rycerz. Ta sytuacja przeważyła szalę. Rycerz postanowił opuścić miasto. Jeszcze tego dnia spakował się, wyczyścił zbroję i kupił trochę żywności na drogę. Potem wskoczył na swojego rączego rumaka i ruszył w nieznane. Zaraz po wyjechaniu z miasta, spotkał żebraka. Siedział przy drodze wynędzniały, odziany zaledwie w jakąś szmatę. Miał tylko jedną nogę, po drugiej pozostał tylko kikut. Był stary, włosy już dawno mu powypadały. -Cóż wam się stało, ojczulku? Czemu tu siedzicie, zamiast pójść poprosić gdzieś o chleb lub pracę?- Spytał Rycerz. -Nie mogę już iść, moja jedyna noga jest tak obolała i opuchnięta, że nie mogę jej dotknąć-odparł Żebrak-poszedłbym do najbliższej gospody, ale nie mam już sił… Rycerz ulitował się nad biednym. Nie mógł postąpić inaczej, w końcu był rycerzem. -Siadajcie do mnie na konia, dowiozę was do gospody. Jak powiedział, tak zrobił. Ze starcem na koniu dojechał do karczmy, która nie stała tak daleko. Gdy byli już na miejscu, pasażer zszedł z konia z pomocą Rycerza i powiedział: -Dzięki ci serdeczne, może jeszcze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Garson
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…