Zdejmij okulary
no zdejmij
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zdejmij okulary
Mijając kolejne budynki podtrzymywałem ręką spadające z nosa okulary, mój łącznik z rzeczywistością. Czarne, w grubej plastikowej oprawie, ich szkła były moim zwierciadłem. Widziałem grymasy na twarzach, tłuszczyk delikatnie odłożony pod brodą, jeśli dobrze się przyjrzałem, mogłem nawet zobaczyć białą maź wychodzącą z niedoskonałości na twarzy chłopca ubranego w skórzaną kurtkę. Mijając kolejne osoby podtrzymywałem ręką spadające z nosa okulary.
Siedziałem na fotelu, w cieple mieszkania trzymając w rękach kupioną kilka godzin temu serwetkę. Palcami wędrowałem po jej wzorach czytając zawartą historię. Ta okazała się wyjątkowo przygnębiająca. Rzuciłem serwetkę na dywan, leżała teraz obok dwudziestu czterech innych serwetek kupionych kilka godzin temu. - Zawiodłyście mnie. Żadna z was nie zasługuje na moje towarzystwo -wyznałem gorzką prawdę. Dzień później oddałem serwetki upierdliwej sąsiadce.
Lubiłem wchodzić do drugiej sfery, tej do której wchodzi się, gdy zdejmie się okulary. Widziałem wtedy nowe kształty, moja świadomość unosiła się ponad człowieczeństwo. Ciało nie należało do mnie, było inną rzeczą, patrzyłem na nie z lotu ptaka, patrzyłem na moje imię i nazwisko. Mój umysł miał swoją nazwę, nazywałem się po cichu "superpilotem", sterowałem dwoma rękami, dwoma nogami, mogłem zrobić tak, by trzepnął tą kobietę w głowę, by położył się i leżał. Ciało było moim narzędziem zbrodni. Mogłem wejść w nie w każdej chwili. Wtedy, już oczami, patrzyłem na kolory osobowości, mieszałem je tak, jak miesza się budyń w garnku, ulica była szarością, samochody kolorowymi strzałami wystrzelonymi z łuku starego Indianina, osoby stały się barwami zła i dobra. Obijałem się w pejzażu całego świata, nie wiedziałem gdzie stawiam stopę, cześć mojej materializacji. Huk w mojej głowie był nieznośny. - Ślepy jesteś, palancie? - karcił mnie granatowy kształt o dziecięcym głosie. - Granatowy to paskudny kolor- odpowiedziałem i założyłem okulary na nos.
Dwa miesiące później straciłem wzrok. Nie pamiętałem już jak wygląda granatowy. Nie kupiłem psa, za to dostałem od siostry białą laskę. Oddałem ją upierdliwej sąsiadce.
Mijając kolejne budynki podtrzymywałem ręką spadające z nosa okulary, mój środek na uspokojenie. Teraz zdejmując je mogłem wejść do nowej sfery, niedawno odkrytej. Stawałem się wtedy superpilotem mojego ciała, lecz tym razem wykorzystywałem możliwości. Kopałem bezdomne koty, nie będąc nawet pewnym czy moja noga w nie trafia, być może uszkodziłem czyjeś dziecko. Już nie potrafiłem wydostać się z ciała. Umysł znajdował się tam, gdzie mają go wszyscy. Czułem, że moja głowa robi się z każdym dniem cięższa, przeklęta grawitacja. Właśnie odebrałem telefon od mamy, która codziennie upewnia się, że nie wpadłem pod samochód. Kiedyś zrobię jej to na złość.
Postanowiłem spróbować wejść do dawnej sfery. Wydostać się z ciała. Miałem ochotę na zabawę ze świadomością. Wykonałem niebezpieczny krok naprzód. Zdjąłem okulary. Stopy same poniosły mnie naprzód.
Mijając kolejne budynki trzymałem w ręce okulary, moją kurtynę rzeczywistości. Szedłem ślepo naprzód, potykałem się, przeklinałem. Do nogi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ugniatacz_slowa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…