Zdrowe pieczywo - domowy chlebek
Zamiast jeść produkty pieczywopodobne, sprzedawane masowo w "piekarniach", zacznij jeść chleb z zaufanego źródła - ze swojej kuchni.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzisiaj zajmiemy się pieczeniem, a konkretnie wypiekaniem jednej z najczęściej używanych baz polskich posiłków i przekąsek, czyli chleba. Jakość pieczywa sprzedawanego aktualnie w „piekarniach” oraz sklepach spożywczych pozostawia wiele do życzenia (jeśli nie wszystko).
Tak naprawdę ok. 80% wyrobów ciężko w ogóle nazwać pieczywem. Bardziej trafnym określeniem był by „produkt chlebo/bułko podobny. Ilość polepszaczy oraz dodatków często przekracza granicę wyobraźni zdrowego człowieka a najgorsze jest to, że tak przygotowanego pieczywa spożywamy tak wiele.
Niestety wielu konsumentów (ludków) ocenia pieczywo po dwóch, jakże niecelnych kryteriach. Mianowicie jest to cena i rozmiar. O ile z tym pierwszym dyskutował nie będę (powszechnie znanym faktem jest to że w większości przypadków cena JEST ZWIĄZANA z jakością sprzedawanego produktu) o tyle rozmiar ma wielkie znaczenie w psychologicznej kampanii sprzedaży a konkretniej – w robieniu z ludzi debili.
Pewna znana piekarnia (nie wiem czy funkcjonuje tylko w małopolsce), posiadająca sieć sprzedaży gęstszą niż sygnalizacja świetlna, sprzedaje standardowy chleb po piorunująco niskich cenach. Całkiem przypadkowo pracuję w firmie handlującej z owym „molochem piekarniczym” a także mam bardzo bliskiego przyjaciela, który pracował w piekarni konkurującej ze wspomnianą powyżej, więc posiadam kilka interesujących informacji na temat ich „sztuczek”.
Chleb robi furorę (jak i reszta asortymentu) z powodu swojej ceny. Starsze osoby ustawiają się po niego kolejkami bo „to normalny chleb a taki tani!”. Sprostowanie – on nie jest normalny, chyba że normalnym pieczywem nazywamy produkt który powstaje z połączenia wody i bliżej nieokreślonej, magicznej substancji wsypywanej do wielkiej kadzi. Jednak nie tu kryje się największy chochlik – jest nim waga.
Aktualnie produkowane pieczywo jest lekkie jak piórko a często sprawia wrażenie „napompowanego” i tak w istocie jest. Przeciętny konsument zerka jedynie na rozmiar, kompletnie nie sprawdzając za co tak naprawdę płaci. Chleb ze wspomnianej wcześniej piekarni jest średnio 200g lżejszy od chlebów sprzedawanych przez konkurencję, pomimo identycznych gabarytów co już wskazuje na przyczynę oszałamiającej ceny (a chleb który upieczemy będzie od niego 2 razy mniejszy...i 2 razy cięższy).
Nie wspomnę dodatkowo o beznadziejnych walorach smakowych, które najbardziej przypominają Nic (zaczynamy traktować pieczywo jako konieczny zapychacz a nie przysmak sam w sobie) oraz przede wszystkim potwornym wpływie jaki na nasze zdrowie wywiera tak duża ilość spożywanych „polepszaczy”, „spulchniaczy” oraz „waloryzatorów” (bo takie nazwy znaleźć możemy na etykietach – strach pomyśleć co się pod nimi kryje).
Domowy chlebek
Właśnie dlatego chciałbym wam zaproponować przerzucenie się na spożywanie pieczywa własnego wyrobu. I na samym wstępie zaznaczam że nie musicie posiadać kompletnie żadnego specjalistycznego sprzętu jak również…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil thelinked
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…