Wróć do katalogu

Złap diabła za ogon

horrorek dla dzieci :)

Bartuss, opublikowano , 13 min czytania, 4,1 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Ładny, prawda Tomciu? – powiedziała Kasia tuląc się do boku męża. - - No ładny ładny – odparł – wejdźmy do środka. Mały domek, z nieco garbatym dachem, dwoma okienkami od frontu i zbyt wąskimi drzwiami żeby wnosić meble. Wchodząc ukazały im się czyste ściany. Dom świecił pustką. - Ekipa remontowa postarała się – powiedział Tomek. - Jejku! – zapiszczała Kasia – Takie bielutkie ściany, jak czysto ! Zaczęła biegać po całym budynku i raz po raz Tomek słyszał jej zachwyty i piski. - Widziałeś łazienkę? - Widziałem – cieszył się że żona prawie podskakuje z radości ale nie dał tego po sobie poznać. - Na górze urządzimy pokój dla dziecka – położyła dłoń na brzuchu – co ty na to? - Świetnie, rób jak uważasz. To ty jesteś tutaj gospodynią. Wyszedł przed dom i stanął na podjeździe. Obok lśnił świeżo przystrzyżony trawnik. - O wszystko zadbali, nono – gdzieś w oddali usłyszał warkot i po chwili na skraju jezdni zatrzymała się ciężarówka – Kochanie! – zawołał w stronę domu – meble już są. Chodź pokażesz panom gdzie co połozyć. Ekipa rozładowywała ich dobytek i od czasu do czasu przeciskała na różne sposoby meble przez drzwi. Po dopełnieniu kilku formalności Tomek zapłacił i po chwili patrzył jak ciężki samochód znika w oddali. Rozglądał się jeszcze po okolicy z podjazdu. Cisza. Żywej duszy, najbliżsi sąsiedzi oddaleni o pół kilometra poprzez łąkę w dół, a wzgórze które sobie upodobali tchnęło w niego swym urokiem. Domek stojąc prawie na szczycie mogłoby się wydawać ma gdzieś schowaną kurzą stopkę ale zapewne dobrze ukrytą. Wzruszył ramionami i wrócił do środka. Potknął się na jednym z pudeł i cicho zaklął. Szukał wzrokiem żony. Odnalazł ją w jednym z kątów salonu. Była wniebowzięta. Wieszała na ścianie obrazek. - Taka jestem szczęśliwa Tomciu – zeskoczyła ze stołka i przytuliła się do niego – chodź rozłożymy łóżko a jutro zastanowimy się jak je ustawić. To nasza pierwsza noc w naszym domu. Słyszysz mnie? W naszym – mocno zaakcentowała ostatnie słowo. Nadszedł zmierzch. Zjedli kolacyjkę złożoną z kanapek które Kasia przygotowała rankiem w ich starym mieszkaniu w jednym z obskurnych bloków miasta. Była jeszcze kawa. Potem poszli spać. - Przytul mnie skarbie – szepnęła Kasia. - Już się robi – zachichotał. Potem leżeli i wpatrywali się w sufit. Po dwóch godzinach Tomek nadstawił nosa. - Czujesz? - Co? – zapytała ziewając. - Swąd. Jakby ktoś palił kable czy coś. - Nic nie czuję – podniosła głowę i udawała że wącha – coś ci się wydaje, może to z powodu tej świeżości, pewnie malowali wczoraj co? – zachichotała. - Nie – nie miał ochoty na żarty – pójdę sprawdzić bezpieczniki. - Kochanie, możesz zrobić to jutro – a zresztą i tak cię nie puszczę, zwłaszcza teraz.

Rankiem Tomek zajrzał do skrzynki prądowej. Wszystko było w porządku. Potem zaczął węszyć po domu niczym pies myśliwski. Ale niczego nie wyczuł. Pierwszy dzień w nowym domu zleciał na rozpakowywaniu i układaniu rzeczy, przestawiania szaf i całej masy książek, ozdobnej porcelany i najrozmaitszych pierdółek jakie kolekcjonowała Kasia. Zbliżała się dziesiąta wieczorem i znów to poczuł. Coś jak zapach smoły i lepiku. I coś jeszcze. Zastanowił się chwilę, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Jednego był pewien. Znał ten zapach. - Siarka – powiedział do siebie nie słysząc własnej mowy. Nos zaprowadził go do starego kredensu wbudowanego w ścianę. Na samym początku gdy znalazł ten domek kazał go zostawić bo pięknie się prezentował w swym antycznym wyglądzie. Otworzył drzwiczki i zajrzał do środka. Zapach nasilił się ale nic poza tym. W pierwszym odruchu zniecierpliwienia trzasnął drzwiczkami i wtedy usłyszał przeciągłe skrzypnięcie. Otworzył drzwiczki jeszcze raz i tym razem smród buchnął mu prosto w twarz. Zebrało mu się na wymioty, ale zanim pobiegł do łazienki zauważył że w środku nie ma pleców. Gdy wrócił wyciągnął z kuchennej szuflady latarkę i poświecił w kredensowej szafce skąd wydobywał się zapach. Tym razem szafka miała plecy, ale gdy na nie nacisnął, odchyliły się jak tajemne wejście do ... Znów buchnął ten ostry zapach. - Jutro to sprawdzę – powiedział a umysł mówił mu że jest cholernym tchórzem – z samego rana – jakby te słowa miały cokolwiek zmienić.

Rankiem nie czekając aż żona się obudzi Tomek ubrał się, wziął latarkę i poszedł prosto do kredensu. Udało mu się otworzyć tylne drzwiczki i w świetle latarki zobaczył schodki. Przecisnął się przez otwór i zaczął schodzić w dół. Schodki skręcały w lewo. Naliczył sto trzynaście stopni i znalazł się w małej piwniczce. Na środku stała kadź. Podszedł do niej i zajrzał do środka. Wypełniona była do połowy czarną mazią. Włożył do niej palec i z obrzydzeniem stwierdził że miał rację. Smoła, siarka i jeszcze coś, ale nie potrafił tego zdefiniować. Rozejrzał się po pomieszczeniu ale niczego, co mogłoby zwrócić jego uwagę nie zobaczył. Puste osmolone ściany, sklepienie i otwór. - Otwór – powiedział na głos. Skierował z powrotem światło latarki na dziurę w suficie. Zobaczył że na końcu małego tunelu coś się świeci. Patrzył przez chwilę i zastanawiał się co to może być. - To słońce! – wrzasnął. Miał rację. Słońce zaglądało do komina który nie miał dna. I teraz Tomek nie mógł doczekać się wieczora by sprawdzić czy z jego komina nie będzie unosił się dym. Gdy wrócił na górę Kasia jeszcze spała. Postanowił zaparzyć kawę.

Na stoliku przy drzwiach zaterkotał telefon. Kasia podniosła słuchawkę. - Do ciebie – powiedziała podnosząc oczy na Tomka – Twój wydawca. - Momencik – Tomek podszedł do aparatu i co chwila Kasia słyszała zdawkowe odpowiedzi. Odłożył słuchawkę a Kasia zauważyła że jest podekscytowany. - Co ciekawego? – zapytała. - Jutro puszczają moja powieść. Musimy to oblać! – krzyknął. - Nie teraz kochanie. Wieczorem ... dobrze? - Dobra ... niech ci będzie – zdążył już ochłonąć – to jeszcze trochę popracuję. Mam niezły pomysł na opowiadanko.

Koło jedenastej wieczorem lekko oszołomiony bąbelkami wyszedł przed dom i zauważył że z komina unosi się gęsty dym. - A jednak – powiedział do siebie – trzeba to sprawdzić od zarodka. Wrócił do domu. Kasia oglądała telewizję. Powiedział że chce jeszcze coś napisać i wycofał się cichutko do kuchni. Wziął latarkę. Otworzył kredens przytykając do twarzy mokrą szmatkę. Tym razem zapach nie był już talki intensywny jak poprzednio. Schodził powoli po schodkach i co kilka stopni zatrzymywał się i nasłuchiwał. Gdy był już prawie na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych