Wróć do katalogu

Zupełnie inna, a jednak ta sama "Granica Cienia"

Opis mrocznego świata. Już kiedyś (całkiem nie dawno) go tu zamieszczałam, ale od tej pory wiele się zmieniło. Dokładniej opis się zmienił. Jestem przekonana, że na lepsze, ale chętnie przeczytam Wasze opinie;)

amitri, opublikowano , 4 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mimo pełni nie było widać Księżyca. W miejscach gdzie ławica chmur przerzedzała się prześwitywało tylko kilka, co jaśniejszych gwiazd. Takie same gwiazdy lśniły w oczach wędrownego puszczyka. Ciężkie uderzenia skrzydeł rozdzierały mrok. Wiatr bawił się sztywno sterczącymi piórami. Były to jedynie ciche odgłosy, które jednak przecinały ciszę niczym ostry sztylet. Każdy, nawet najdrobniejszy hałas stawał się niezwykle wyraźny. Zdawało się, że ciemność powoli zalewa całą krainę, sączy się między konarami drzew tak jak w dzień przedziera się przez nie światło. Pełza po drodze klucząc między kamieniami. Co najważniejsze ciemność nie spływała z granatowego nieba, raczej unosiła się lekko nad ziemią niczym mgła. Nie był mrok spowodowany brakiem światła, raczej pretendował do jego przeciwieństwa. Gdyby ciemność ustąpiła, można by być pewnym, że jasność wypłynie z zupełnie nieistniejącego źródła i pokryje delikatnie, acz zabójczo całą krainę. Puszczyk wylądował miękko na spróchniałym, ledwie żyjącym drzewie, z którego odpadała już kora. Nie szukał ofiary, gdyż nie był głodny. Za to z ciekawością przyglądał się temu dziwnemu światu, w którym przyszło mu egzystować. Uważał jednakże by samemu nie stać się czyimś pokarmem. Tuż pod nim, przy pniu starego drzewa zgromadziły się wilki, jak zwykle wyjące do Księżyca ukrytego tym razem za chmurami. Zwierzęta wznosiły swe łby ku nicości, niezrażone brakiem srebrnej łuny pośrodku granatowego nieba. Niektóre obnażyły swe białe kły i wysilały zmysły w poszukiwaniu posiłku. Czujnie węszyły próbując złapać woń ofiary, za którą mogłyby podążyć. Nie były to te piękne, imponujące zwierzęta, z którymi można by się było nawet zaprzyjaźnić i o jakich słyszeli ludzie. To były bestie w pełnym tego słowa znaczeniu. Z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych