Wróć do katalogu

Zwierzenia Maryśki

Lekkie pisane w wakacje opowiadanko o... sami przekonajcie się o czym :)

kasia88, opublikowano , 4 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był deszczowy dzień, gdy Marysia siedziała sobie na swoim ulubionym wiklinowym bujanym fotelu i czytała swoją ulubioną baśń, czyli „sierotkę Marysię”. Myślała sobie wtedy: „Ech! Ja sama jak ta sierotka!”. Ale jak to zazwyczaj z tymi myślami bywa, również ta uleciała szybko ze złotej głowy dziewczynki. A może już i nawet dziewczyny. Tak! Z całą pewnością dziewczyny. Można by nawet rzec: młodej kobiety. No, ale co w tym właściwie ciekawego? Hmm… Pomyślmy. Zaraz Marysia przedstawi swoją krótką, ale to nie znaczy, że nie wielką przygodę… Tak, tak… Moja historia nawet w połowie nie jest tak zajmująca jak ta sierotki Marysi. Ale mimo to myślę, że warta jest uważnego posłuchania. Wszystko zaczęło się w zeszłym roku w wakacje, gdy pojechałam na cały lipiec do mojej babci. Było, jak można się łatwo domyślić, bardzo nudno. Wokół same jakieś stare kumy, babcia to tylko podtykała mi pod nos coraz to lepsze smakołyki. Ojej… w tamte wakacje to tak przytyłam, ze ho ho. Zastanawiacie się pewnie, co może być ciekawego w zwykłym pobycie u babci. Otóż było… Pewnego pięknego dnia, gdy przechadzałam się po babcinym polu łagodnie oświetlonym przez czerwoną poświatę zachodzącego słońca, spostrzegłam w oddali królika. Postanowiłam go dogonić. Biegłam za nim chyba z pięć minut, lecz on cały czas był o te kilka metrów przede mną. Byłam już mocno zasapana, częściowo przez to, że nigdy nie miałam dobrej kondycji, a częściowo przez ten tłuszcz który obrósł mnie całą. Wtedy to postanowiłam: Muszę schudnąć! Lecz niestety moje postanowienie, nie miało fundamentów w rzeczywistości. No i tak tyłam i tyłam aż stałam się grubasem. Nie lubiłam tego, chociaż teraz już lubię swoją tuszę. Pytacie na pewno: dlaczego? - odpowiedź jest prosta. W ferie zimowe wstąpiłam do klubu morsów. Bo myślę sobie, a co tłuszczu trochę mam i w zimnej wodzie przyda się na pewno. I może coś schudnę. No i wstąpiłam. Kąpałam

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych