Wróć do katalogu

Życie, śmierć, życie.....

Troche fantastyki ;) Moja wyobraźnia podsunęła mi ten pomysł. możliwe rozwiązanie na pytanie: A jak umrzemy za wcześnie? Mam nadzieje, że się spodoba.

Shakin' Dudi, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział I

Stanąłem jak wryty. Moim oczom ukazał się przerażający widok. Mój najlepszy przyjaciel trzymał w ramionach moją dziewczynę. Nie byłoby w tym nic zbereźnego gdyby nie fakt że całował ją w szyję. Nie wiele myśląc podbiegłem i uderzyłem go w twarz. Uderzenie było tak potężne, że zemdlał, a ja spojrzawszy w twarz mojej ukochanej wyszeptałem: - Życie było dla mnie bardzo brutalne i teraz nie widzę już sensu ukochana. - Ale to nie tak....Czekaj! – krzyknęła dziewczyna widząc jak podchodzę do barierki mostu. Wszystko rozgrywało się tak szybko, że nie wiem nawet kiedy to zrobiłem. Przeskoczyłem barierkę i rzuciłem się w otchłań rzeki. W ciągu całego mojego 25 letniego życia nie miałem zbyt wiele szczęścia. Moji rodzice mieli wypadek samochodowy. Oboje umarli. Miałem wtedy 18 lat. Zacząłem olewać szkołę i mój dalszy rozwój. Nie dostałem się na studia o których jeszcze parę lat temu dyskutowałem z moimi rodzicami. Wszystkie dziewczyny które spotykałem na swojej drodze traktowały mnie jako kogoś pokrzywdzonego przez los i udawały (a może i nie), że mi współczuły. Nie potrzebowałem tego. Nie chciałem niczyjej łaski, ani niepotrzebnych słów. Jednak w końcu spotkałem Agatę, piękną blondynkę o piwnych oczach lubiącą dobrą muzykę, na pełnym luzie, zawsze z uśmiechem na twarzy. Spotkaliśmy się przypadkiem w autobusie. Kichnęła, ja jej podałem chusteczkę, ona się uśmiechnęła i zaczęliśmy rozmowę. Zaczęliśmy się spotykać, najpierw w knajpkach później wspólne spacery, co w końcu zaowocowało wielką miłością. Często chodziliśmy razem do lasu, kładliśmy koc na trawę i oglądaliśmy zachód słońca, później gwiazdy czekając na wschód. Dużo przy tym dyskutowaliśmy o różnych aspektach filozoficznych świata, a jeszcze więcej patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i się uśmiechaliśmy. Nic nam wtedy nie brakowało. No może funduszy u mnie, ale nie przeszkadzało jej to, że nie zabieram jej na większe imprezy. Dzięki niej zacząłem się starać nad uporządkowaniem swojego życia. Znalazłem pracę jako górnik i jakoś wiązałem koniec z końcem. Wiązałem plany z moją Agatą i wierzyłem, że tak jak było wtedy pozostanie na zawsze. Jednak życie jest brutalne i pełne pułapek. Gdy topiłem się w mętnej wodzie przed oczami przeleciało mi całe życie. Każdą chwilę, każde cierpienie i każde szczęście, każdy grymas, każde rozczarowanie przeżyłem jeszcze raz w ciągu paru sekund. W końcu wszystko ustało, ja nie widziałem już mętnej wody. Nie widziałem nic. Pustka która mnie otaczała była nie do wytrzymania.

Rozdział II

Nie wiem ile czasu tkwiłem w tej pustce. Nie myślałem też wtedy o niczym. Po prostu czułem nicość. Czułem, że sam do niej należę. Pogodziłem się z tym. Jednak nie mogło tak pozostać. To byłoby niemożliwe. Nagle pustka zniknęła, a w jej miejscu pojawiło się światło. Później znowu nastała ciemność. Coś we mnie istniało i tego się trzymałem. Cokolwiek się wokół mnie działo ja istniałem. Usłyszałem w sobie samym bardzo niski głos: - Ty któryś życie stracił z ręki własnej stoisz teraz tutaj oczekując sądu. - Kim jesteś ?- zapytałem obojętnie, gdyż cokolwiek się wtedy działo ja na to już wpływu nie miałem. - Jam jest ten który istnieje gdy inni już nie istnieją. Jesteś tutaj abym ocenił twoje poczynania i wskazał ci dalszą drogę. - Dalszą drogę? - Tak....nie wszyscy którzy umrą idą do piekła lub do nieba. Są ludzie którzy idą odpokutować za swoje grzechy. Zwie się to czyściec. Jednak w pewnych przypadkach wysyłamy ludzi dalej, bo za wcześnie dokończyli żywota. Za wcześnie by móc powiedzieć cokolwiek o nich, za wcześnie by móc ocenić. Tak więc ty zostaniesz wysłany do świata w którym dopełnisz żywota które za wcześnie sam skończyłeś. - Nie rozumiem. - Powiadam ci, prędzej przelejesz wody całego świata do dołka który wykopiesz w ziemi niż zrozumiesz to co się teraz dzieje. Zrozumiesz, gdy będziesz gotów Po usłyszeniu tych słów znowu nastała niewyobrażalna ciemność....

Rozdział III

Obudziłem się cały spocony w łóżku. Wstałem i spojrzałem w lustro. Ujrzałem tą samą osobę, którą widziałem za każdym razem gdy spoglądałem w odbicie. Wysoki, fioletowo skóry Hermonin. W sumie to wszyscy Hermonini byli fioletowi. Hermonia jest tak małą planetą, że żyją na całej planecie praktycznie te same organizmy (po za środowiskiem wodnym). Tak więc wszędzie pałętają się helpipy (istoty zwane najlepszymi przyjaciółmi Hermonianina), które zawsze nuciły ulubioną piosenkę swojego pana. Żaden naukowiec jeszcze nie odkrył skąd wiedzą, która piosenka jest tą właściwą, ale przyjmuje się, że domyślają się tego za pomocą oglądania mimiki twarzy swojego właściciela. Małe i wredne skeiwenki mające ramię długości zawsze były największym utrapieniem dobrego gospodarza. Kradną żywność i napoje wyskokowe. Mają parę łokci długości i nijak nie da się ich wszystkich pozbyć, gdyż zawsze zostanie jakieś pojedyncze jajo z którego powstanie nowy rój. Zapomniałem co się mi przyśniło. W wieku 34 okrążeń wokół gwiazdy zwanej Meakulpa nie miałem jeszcze pojęcia o tym co będę robić w dalszym życiu. Za 10 okrążeń będę musiał opuścić rodzinę i wyruszyć w nieznane. Moje dalsze życie wyglądało stosunkowo normalnie. Tak jak moji rówieśnicy brałem udział w różnych sportach i pomimo braku większych osiągnięć zawsze sobie mówiłem, że się nie poddam i póki miałem siły to wstawałem i walczyłem dalej. Wszyscy się dziwili skąd mam tak silną wolę aby nigdy się nie poddawać i skąd miałem zawsze ten szczery uśmiech na twarzy. W wieku 50 okrążeń, kiedy to już byłem w poważnym wieku zacząłem czytać wiele książek filozoficznych pisanych przez innych Hermonian. Po 10 okrążeniach gdy mój wiek nie pozwalał mi już na zbyt wiele (nie było już mowy o wypadach nad pokłady wodne i imprezowanie w światłach gwiazd) zacząłem dochodzić do pewnych wniosków. Przeciętny…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych