11 kwietnia 1941
Jest to opowiadanie oparte w większości na prawdzie historycznej. Akcja toczy się podczas II Wojny Światowej pod obleganym Tobrukiem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Piękny malowniczy krajobraz rozpościerał się jeszcze niedawno nad Tobrukiem,...ale tamte czasy przeminęły jak wszystko co dobre i piękne. - Uwaaaaaaaga!!! – Słychać krzyk, świst i potężny wybuch. Kolejne tumany kurzu i gruzu wzbiły się w powietrze, niczym lekkie piórka... To kolejny pocisk artyleryjski spadł na miasto-twierdze Tobruk. Ostrzał trwał już dobre dwa dni. Choć Polscy Strzelcy Karpaccy i inne sprzymierzone wojska opadały już z sił, to dalej dzielnie opierali się nacierającym z trzech stron siłami generała, porucznika Erwina Rommela. Niemieckiego wybitnego taktyka i wodza wojsk Filera walczących w Północnej Afryce. Jego upór i waleczność, a także przebiegłość sprawiała, że to on rozdawał karty. Chciał za wszelką cenę zakończyć zwycięsko „Rajd na Egipt”. Bynajmniej nie z rozkazu Hitlera, gdyż sam chętnie by się go pozbył, lecz dyktował mu to honor. Twierdza była bardzo dobrze zabezpieczona. Okopy i zasieki ciągły się kilometrami, a liczne bunkry stwarzały dodatkową ochronę, co skutecznie spowalniało niemców. Rommel doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jedyną możliwością przełamania obrony było wezwanie 21 Dywizji Pancernej. Generał Stanisław Kopański, dowódca Szczurów Tobruku, niemcy nazywali tak polskich żołnierzy w Afryce. Leżał w ciepłym piasku na pół zasypany co pełniło role kamuflażu, wypatrując przez lornetkę ruchów sił faszystowskich. Nagle podczołgał się do niego jeden z żołnierzy: - Niemcy!!! Tu są niemcy! – Wybełkotał szeregowiec; - Nie panikuj. To oczywiste, ...jest wojna! - Źle mnie Pan zrozumiał. Okrążają nas! - Niedobrze...wywiad nie wspominał o ruchach wojsk nieprzyjacielskich w tym rejonie. Jak oni nas znaleźli? Rozkaż reszcie aby ukryli się za tamtym wzniesieniem. - Dobrze. Ale co potem? - Módlcie się aby nas nie zauważyli... Wróg pomału zmniejszał zataczające się koło, tak jakby był bardzo dobrze poinformowany gdzie dokładnie znajdzie zwierzynę. Słońce chyliło się ku zachodowi, temperatura spadła już do ok. 25°C. Było coraz chłodniej. Zdawało się iż niebo zalewała krew, a w powietrzu wyczuwało się strach i śmierć. A warownia sprawiała opuszczoną. Sprawił to zawarty sojusz między generałem Leslie Morshedą, a Erwinem Rommelem. Mówił on, iż na kilka godzin w nocy działania wojenne są zażegnywane. Ma to na celu zabranie rannych i zmarłych żołnierzy z ziemi niczyjej przez obie walczące strony. Generał Lesli był głównodowodzącym obrońców. Na jego czele stało ok. 36tys. ludzi, poza tym dysponował 120-toma czołgami, 76-oma działami przeciwlotniczymi, oraz 6-oma pułkami artylerii polowej i przeciwpancernej. Niektórym mogłoby się zdawać, iż to dość duża armia, jednak w porównaniu z siłami wroga, przypominała raczej drużynę harcerską. Jednakże są to tylko statystyki, puste liczby, które w niczym nie mogły pomóc generałowi Stanisławowi. Jego sześciu ludzi, tak jak i on, byli ukryci za dość wysoką muldą piasku. - Chyba odchodzą generale... - Całe szczęście. Było by niedobrze jakby nas znaleźli. - Cii...coś słyszę... Za wzniesienia dobiegł czyjś głos; - Dogonię was. Musze za potrzebą... - Byle szybko! Jak dowództwo się dowie... - Ja, ja... - Tego brakowało! – Prawie wrzasnął jeden z żołnierzy rozpoznania; - Niemiec z problemami fizjologicznymi... - Ciiisza!!! Jeśli nas znajdzie to Kaput. Niemiecki żołnierz zbliżał się wolno w ich kierunku. Jeszcze tylko jeden krok, a odkryje kryjówkę szczurów. Stłumiony krzyk i ciemna krew zbryzgała piasek. Ciało upadło cicho na ciepłe podłoże. Do wartowni wbiegł jeden z żołnierzy i zapytał, a raczej krzyknął, gdyż na zewnątrz toczyła się regularna bitwa. - Czy rozpoznanie już wróciło? Mieli być godzinę temu. - Nie...Trzeba zawiadomić generała Lasliego. - Tak jest. Natychmiast! W tym samym czasie marszałek Ettore Bastico, zwierzchnik Rommela, bezpiecznie planował zdobycie nieugiętej twierdzy, popijając herbatę na terenie Polski, w Wilczym Szańcu. Teoretycznie to on był głównodowodzącym w Afryce, ale w praktyce wszystko kręciło się wokół Erwina. Właśnie czytał raport wojenny dotyczący sytuacji na południu, kiedy do jego pokoju wpadł, nawet nie pukając, posłaniec krzycząc: - Nadeszła depesza z Berlina! - Daj, szybko!
Berlin dn. 5września 41roku
4 września w godzinach wieczornych, 10km. na zachód od Tobruku wzięto do niewoli siedmiu jeńców. Prawdopodobnie jednym z nich był Polski generał. Podczas aresztowania zginął jeden z jeńców, próba stawiania oporu. W akcji zginął żołnierz Wehrmachtu.
Podpisano Kanzler III Reich
Żołnierz, który został wysłany do generała Lasliego nie zastał go na miejscu. Było to dziwne, gdyż w przeciwieństwie do Rommela, który w swoim aucie sztabowym, osobiście nadzorował przebieg walk na pierwszej linii frontu. Generał Lasli był inny. Bał się o swoje życie, nie ze względu na siebie, a raczej chodziło o jego żołnierzy. Całe wojsko, które miał pod sobą. Był on dobrym dowódcą, a ze względu na to, iż siły faszystowskie dziesiątkowały aliantów, był on tak jak i reszta oficerów i wyższych stopniem na wagę złota. Wartownik zmierzał właśnie w kierunku budynku sztabowego, gdzie miał potwierdzić już oficjalne zagubienie rozpoznania i możliwą stratę majora Władysława Bobińskiego. Nagle wpadł na niego owy żołnierz, któremu rozkazał powiadomić generała o zaistniałym zdarzeniu. - Spokojnie! Gdzie tak Ci śpieszno? - Kazał mi kapral przecież powiadomić generała Lasliego, o zaginięciu oddziału. - Owszem. Więc dlaczego biegniesz nie w tym kierunku? Sztab jest za Tobą! - Już w nim byłem. Generała tam nie ma... - To do niego niepodobne... Za mną, musimy go znaleźć. Obóz jeniecki znajdował się daleko za liniami wroga w Trypolisie. Jest to miasto portowe w północno-zachodniej Afryce. Było ono głównym miejscem pobytu Erwina Rommela, który przybył do niego 12 lutego 41 roku. Od jego przybycia do Afryki, niemiecki Africa Korpus został nazwany przez francuzów La Division Fantome, czyli Dywizją Duchów. Owa nazwa brała się z szybkości i zaskoczenia z jakim działała. Sam Rommel został nazwany Lisem Pustyni, ze względu na swoją przebiegłość i spryt. W północno-wschodniej bramie obozu pojawił się czarny samochód. Sztabowe auto zbliżyło się do konwojowanych polaków, po czym zwolniło, a szyba zsunęła się w dół drzwi. Lis oznajmił: - Słyszałem o sześciu pojmanych jeńcach, a widzę pięciu...? Gdzie jest ich dowódca? - Został wysłany ciężarówką do północnego obozu oficerskiego. - Przyślijcie go do mnie. Muszę z nim porozmawiać... Dobrze znam tego Władysława... Szpital polowy był chyba najbardziej zatłoczonym miejscem w Tobruku. Wszędzie na noszach leżeli ranni, a pod ścianami w czarnych, foliowych workach spoczywali zmarli. Generał Lesli siedział przy łóżku jednego z pacjentów. Po godzinach poszukiwań wreszcie go odnaleźli. - Wszędzie Pana szukamy. Co Pan tu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil cselektryk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…