12
Inne spojrzenie na fantastykę
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Westa ze skupieniem przeglądała papiery obcych sobie osób. Znała je z opowieści, z domyśleń, jednak nigdy nie stanęła naprzeciwko ich. Zastanawiała się, jacy są naprawdę. Zapisane kartki nie stanowiły dla niej podpowiedzi. Wątpiła, czy zawarte w nich zdania są prawdziwe. Długo obserwowała zdjęcia, by odczytać z oczu ludzi ich tajemnicę. Jak na złość wszystkie milczały, były nieobecne. Po chwili dołączył do niej Zeus. Włączył komputer i już po chwili na olbrzymim monitorze wyświetliło się dwanaście twarzy. Niepodobnych. Ładnych. Zadziornych. Obcych. -To oni- szepnął do siostry. -Cudowna dwunastka- uśmiechnęła się dziwnie spokojna. -Szukaliśmy ich długie lata- westchnął. Rzeczywiście, była to prawda. Od ponad dekady szukali informacji o niezwykłych osobach, śledzili dzienniki z każdego państwa na świecie, przeglądali nawet blogi przeróżnych, zwyczajnych nastolatków. Nic im to jednak nie dawało. Z każdym miesiącem tracili nadzieję na to, że odnajdą się inni, równie wyjątkowi jak Westa i Zeus. Nie bez powodu rodzice nadali im takie imiona, rzeczywiście byli jak bogowie. Było lato 1971 roku. Sześcioletni wówczas Zeus bawił się w ogrodzie. Chował się za drzewka owocowe i głośno oddychał. Dużo biegał przed chwilą. Ganiał za wielkim psem- maskotką ich rodziny. Był to zwyczajny dzień. Taki sam jak każdy inny. Słońce przyjemnie dogrzewało. Z węża ogrodowego tryskała zimna woda, dająca niezwykle potrzebne otrzeźwienie. Zeus podszedł bliżej, by woda schłodziła mu twarz. Krople opadały na jego rumiane policzki, na jasne ustka, ciemne, nastroszone włosy. Jednak, gdy tylko zetknęły się z rozpaloną skórą, zaraz znikały. Pozostawała po nich tylko ulotna para. Mimo, że woda lała się strumieniami, Zeus dalej nie czuł chłodu, a tylko narastające gorąco. Paliło go od środka. Zdenerwowany chłopiec tupnął i zawołał matkę. Zapracowana kobieta nadbiegła od razu na rękach trzymając półtora roczną Westę. Postawiła ją na ziemi i zbliżyła się do chłopa. Uklękła przy nim, by spojrzeć mu w oczy i ujęła jego dłoń w swoją suchą od ciężkiej pracy rękę. Wystarczyło, by ich palce styknęły się ze sobą, a Debby odskoczyła jak poparzona. To nie przenośnia. Naprawdę się poparzyła. Skóra jej syna była gorąca. Trawa dookoła niego płonęła, a z węża przestała płynąć woda. Unosiła się równie ciepła para. Czegokolwiek dotknął, zaraz zmieniało się to w kupkę popiołu. Wystraszona Debby pobiegła do kuchni. Przyniosła z niej misę pełną zimnej wody. Wylała jej zawartość na chłopca, mając nadzieję, że dzięki temu jej Zeus będzie normalnym dzieckiem, jak przed krótką chwilą. Po okolicy rozniósł się przerażający krzyk chłopca. Jego rozgrzana do czerwoności skóra i zimna woda, wylana na niego przez matkę, przyniosły inny skutek. Chłopiec się topił. Jego ciało zmieniało się, kurczyło i rozciągało, pozostawiając brzydkie, szpecące blizny. Zeus krzyczał, wył, jednak im bardziej narastał strach i gniew, tym bardziej polały go poparzenia. Wyczerpany padł na trawnik. Unosząca się nad nim para zniknęła, a ciało chłopca wystygło.
Zeus dotknął opuszkiem palca wielkiej szramy na twarzy, pamiątce z tamtego dnia, kiedy dowiedział się, że jest inny i stanowi dla bliskich niebezpieczeństwo. Oddano go do
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atamon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…