Wróć do katalogu

#2 Padlinożercy

Historia o dwóch braciach szukających zemsty, pisana przez amatora.

Silexan, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czując na twarzy lekkie uderzenie otworzył oczy. Zobaczył nad sobą czarnego ptaka którego odgonił dłonią i podniósł się na łokciach rozglądając się dookoła. Zastał straszny widok i złapał się za głowę przypominając sobie ostatnie wydarzenia. Wokół niego leżało mnóstwo trupów, głównie trupów jego żołnierzy. Rozejrzał się jeszcze raz bardziej wytężając wzrok i w końcu dostrzegł to czego szukał wzrokiem – brata. W momencie zerwał się na równe nogi, jednak nie przewidział, że z powodu rany z nodze i innych licznych ran jego ciało będzie tak osłabione. Zaraz po zerwaniu się syknął z bólu i opadł na kolano.

- Kurwa – mruknął pod nosem.

I znów spróbował się podnieść, tym razem jednak wolniej i ostrożniej. Gdy już stanął na nogach zrobił niepewny krok w stronę leżącego w krwi brata. Po kilku małych, wolnych i ostrożnych krokach doszedł do niego i padł przy nim na kolana przystawiając ucho do jego ust. I jęknął, jednak nie z powodu bólu lecz z powodu uderzenia które dostał w brzuch. Nim się zorientował już leżał na ziemi przybity ciężarem brata, który przystawiał mu nóż do gardła.

- Kasternie, to ja! Alois! - krzyknął bratu w twarz.

Kastern widząc twarz brata odetchnął głośno i zabrał mu nóż z gardła, jednocześnie wyjątkowo sprawnie podnosząc się na równe nogi i wyciągając do niego rękę.

- Aloisie, zmywajmy się stąd. - powiedział nieco nerwowym tonem – Nie wiem czemu oni nam dali żyć, ale dzikie psy i inne stwory nam nie dadzą szansy.

Mimo iż banda darowała im życie nie mieli co liczyć, że zostawili ich konie w spokoju. Zabrali je wraz z wszystkimi cennymi rzeczami jakie mieli przy sobie. Więc ruszyli powoli na piechotę w stronę splądrowanej wioski.

- Kasternie.. czemu my żyjemy jeszcze? -rzucił cicho do brata Alois opierając się na jego ramieniu. - Nie wiem, ale nie zmarnujmy tego.

Dookoła braci znów nastała cisza przerywana co jakiś czas jękami z lasu i potknięciami jednego z nich. Szli patrząc jak naprzeciw nich powoli zachodzi słońce. A w ich głowach kłębiły się myśli, myśli o tym jak można jednego dnia stracić wszystkie najcenniejsze rzeczy. Rodzina, majątek, honor.. zostali bez niczego. A każdy wie, że ktoś kto stracił już wszystko, nie ryzykuje nic więc jest nieobliczalny. Idąc tak, powoli przed siebie obracali się co jakiś czas za siebie jakby w przestrachu, że ktoś ich może ścigać.

- Aloisie, gdy pochowamy zmarłych ja ruszam w pościg. Ci bandyci kierują się do puszcz północnych. - I nie ruszysz sam, daj mi dwa dni odpoczynku na wykurowanie ran i ruszymy razem.

Kastern nie odpowiedział, wiedział, że nie musi odpowiadać bo brata i tak nie powstrzyma przed zemstą, wiedział, że nie powstrzymają go nawet liczne rany które nabył podczas ostatniej potyczki. Nagle krzaki kilka metrów przed nimi zaszeleściły i ktoś się z nich wyłonił. Jednak nie był to człowiek.. Był to niezwykle wychodzony Ghul.

- Ja pierdole.. -mruknął Kastern w tym samym momencie dobywając miecza. - Ta.. pewnie go zwabił zapach krwi z pobojowiska

Kastern zrobił młynek mieczem i wyszedł przed brata stając kilka metrów naprzeciw ghula. Gdy ten zobaczył to wydał z siebie donośny ryk, tak mocno otwierając paszcze, że kąciki jego ust pękły. Jednak nie przestraszył tym krzykiem nikogo, no może kilka ptaków urzędujących na pobliskich drzewach. Albo nie miał nikogo przestraszyć bo za chwilę krzaki za braćmi zaszeleściły i wyszedł z nich drugi Ghul. Jeszcze brzydszy i jeszcze bardziej wychudzony. Ten nie czekał na nic, z miejsca ruszył do Aloisa. Pierwszy z nich widząc, że drugi ruszył też zaczął powoli człapać w stronę braci. Dosłownie człapać, nie szedł, a w dziwny sposób szurał nogami po drodze wydając przy tym bardzo nieprzyjemny dla ucha szmer. Szmer zbliżającego się drapieżnika, niezważającego na niebezpieczeństwo.

- Trzymaj się mnie -powiedział spokojnie Kastern stając w takiej pozycji aby widzieć oba zbliżające się ghule.

Kastern nie czekał aż pierwszy z Ghuli do nich dojdzie, niczym wystrzelony z procy skoczył na stworzenie robiąc zgrabny unik przed jego łapskiem. Gdy znalazł się z boku stworzenia zgrabnym, jednak prostym uderzeniem odrąbał mu nogę uniemożliwiając mu dalsze poruszanie się. W chwili gdy to zrobił ghul zaczął jęczeć i zawodzić, wydając przeraźliwe dźwięki. Kastern jednak nie myślał o tym teraz, w sekundzie znalazł się przy drugim Ghulu, który był już w niebezpiecznej bliskiej odległości od jego brata. Przy atakach na tego padlinożerce także nie zwracał uwagi żeby uderzenia był piękne, postawił na prostotę. Gdyby nie ranny brat…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych