A gdyby wszystko potoczyło się inaczej - dalsze ży
W hołdzie Vincentowi Van Goghowi
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Vincent rozkoszował się akwamarynem nieba i wonią polnych maków. Wreszcie czuł się wolny. Jego brat Theo nie musiał już go utrzymywać. Policzki Vincenta nie były już tak zapadnięte, oczy nie płonęły żarem wiecznego głodu. Był spokojny, całe jego serce, całe ciało przepełniała harmonia. Vincent Van Gogh czuł się doceniony. Jego ukochany brat sprawił, że wreszcie stał się sławny. Tak, jak mu obiecał założył galerie z pracami malarza. Mieściła się w starej winnicy w Lizbonie. Bardzo trudno było dać duszę temu pomieszczeniu. Choć mężczyzna uważał, że każdy budynek ma serce, zwłaszcza te stare i najbardziej opuszczone, jednak to miejsce z pewnością go nie posiadało. Była to ruina - pozostałość po doskonałej wytwórni win - Kopke. Jednak już dawno minęły czasy świetności i winnica nie była wypełniona zapachem kuszących winogron, nie było słychać okrzyków pełnych entuzjazmu, gdy proces przetwórstwa się zakończył. Było to jedynie puste, nie mające żadnego charakteru pomieszczenie. Na początku przeobrażona winnica wyglądała mniej więcej tak:dwie sztalugi w kącie, niezgrabnie porozwieszane obrazy na ścianach. Jednak wprawne ręce Thea zmieniły chłodno wyglądające miejsce w prawdziwą oazę twórczości Vincenta. Jasne świtło wpadające do pomieszcznia nadawało charakteru i wyrazistości jego ukochanym "Słonecznikom", a i obraz "Jedzący kartofle" z natury tak smutny w wyrazie pod wpływem dużej żarówki o miodowym kolorze wydawał się bardziej radosny, bardziej nasycony barwami. Tak, Vincent przeniósł się do Portugalii-do kraju wieecznego słońca, gdzie piękne, dorodne winogrona dojrzewały spokojnie w południowym słońcu. Teraz każdy napotkany Portugalczyk widząc artystę z szacunkiem wypisanym w brązowych oczach witał Vincenta skinieniem zapracowanej głowy. Van Gogh odnalazł też kobietę swojego życia. Spotkali się kiedyś przypadkiem na rynku. Była inteligentną młodą kobietą pochodzącą z portugalskiego rodu Vasco da Terra. Bardzo szybko zaprzyjaźnili się, mieli mnóstwo wspólnych tematów, ponieważ Castella (tak nazywała się jego wybranka) studiowała malarstwo i gdy mówił z niesłychaną ekspresją i podnieceniem o swoim najnowszym obrazie ona jedna go rozumiała. Patrzyła na niego swymi dużymi,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Zwyczajnaja
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…