A jednak inna!
Gdyby moje postępowanie zależało jedynie od moich genów i środowiska, w którym się wychowałam, do tej pory byłabym zamknięta razem z innymi dziewczętami.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pewnego dnia poczułam, że rodzę się po raz drugi. Od tamtej pory nic już nie było takie samo. Zmieniłam się. Wyłamałam się ze schematów. Nic nie mogłam poradzić na to, że wyglądam jak inne dziewczęta, za to wiedziałam, że myślę inaczej. Jednak życie, które się we mnie rozpoczęło, istniało tylko w mojej głowie, było moimi myślami. Dnie mijały zawsze tak samo, jakby nikt nie miał na nic wpływu. Budziłam się zawsze o tej samej godzinie. Myłam się i jadłam śniadanie wraz z innymi. Teraz, kiedy wydostałam się z fabryki i przekonałam jak bardzo świat jest różnorodny, nie mogę uwierzyć, że byłyśmy do takiego stopnia identyczne. Wiem, że ludzie o tych samych genach są tacy sami, ale mimo to wspomnienie o innych dziewczętach wydaje mi się snem. Określiłam nas jako "ludzi o tych samych genach", bo ciężko jest myśleć o sobie, że jest się czyimś klonem, w dodatku w tysiącach duplikatów. Nie jest przyjemne nie mieć swojego charakteru ani nawet imienia. Ci, którzy nas stwarzali widać o tym nie pomyśleli. A powinni byli. Zamiast tego nas ponumerowali i poprzydzielali do określonych zadań. Nie wiem, kim są twórcy tego "programu", ale kimkolwiek by nie byli, życzę im jak najgorzej. Po śniadaniu spotykałyśmy się wszystkie w ogromnej fabrycznej hali. Ustawiałyśmy się w równe szeregi. Wtedy byłyśmy liczone. Po apelu każda z nas udawała się na swoje stanowisko. Nosiłyśmy jakieś probówki, sprawdzałyśmy parametry na szybach zaciemnionych komór. Uważałam wtedy, że te czynności nie maja w ogóle sensu, nie wiedziałam czemu one służą, Dzisiaj wiem: produkowałyśmy kolejne klony. Kiedy wspominam tamten świat, przechodzą mnie dreszcze. To było piekło. Nie myślę o warunkach, jakie tam panowały. One były bardzo dobre. Widocznie twórcom "programu" zależało, abyśmy były zdrowe. Piekłem było bezustanne uczucie rozmycia własnej świadomości. Kiedy jestem chora, to uczucie powraca. Leżę w łóżku, wiedząc jednocześnie, że moje "ja" szybuje gdzieś pod sufitem, ze jestem maleńka i nikt nigdy nie odezwie się do mnie ani słowem. To może nie brzmi okropnie i nie jest dobrze opisane. Grozę takiego przeżycia poznaje się tylko wówczas, gdy samemu się jej doświadczy. Każda z nas trwała w takim stanie sprawdzając kolory odczynników albo kładąc się spać. Ja pewnego dnia się z tego stanu przebudziłam, ale moje towarzyszki trwają w nim po dziś dzień. Po moich "narodzinach" zaczęłam się zastanawiać nad wieloma sprawami, Nad takimi pytaniami jakie czasem każdy sobie zadaje: Po co istnieję? lub Kim jestem? Jedynym światem, jaki wtedy znałam była fabryka, ale coś mi podpowiadało, że istnieje jakiś świat na zewnątrz. Zaczęłam o nim myśleć i cal po calu tworzyć go w swojej wyobraźni. Wymyśliłam sobie też imię: Akea. To mi pomogło zbudować jakby od nowa samą siebie. Przestałam zasypiać i budzić się o tych samych porach, co inne pogrążone w odrętwieniu dziewczęta. Raz obudziłam się chyba o jakąś godzinę wcześniej. Wstałam i weszłam do wspólnej łazienki. Zauważyłam, że wyglądała inaczej. Po chwili zorientowałam się, że chodzi o oświetlenie: było nieco ciemniej niż zwykle. Rozejrzałam się i spostrzegłam, że to światło wpływa do pomieszczenia przez podłużny , pokryty szkłem otwór. Nie mogłam jednak ujrzeć skąd to światło się bierze . Wdrapałam się po kurkach od pryszniców i chwyciłam rękoma krawędzi sporej , znajdującej się przed otworem niszy. Nisza była tak obszerna , że zdołałam wejść do niej i usiąść . W tym momencie po raz pierwszy w życiu zdobyłam dowód , że fabryka nie jest jedynym światem . Ujrzałam jasnopomarańczową przestrzeń , po której przesuwały się białe i różowe kłębki. Siedziałam tak oniemiała przez godzinę. W tym czasie przestrzeń stała się niebieska .Byłam zauroczona, nie mogłam oderwać od niej oczu. To było coś fantastycznego: niewielki niebieski kawałek. Nazwałam go niebem. Tymczasem dziewczęta pobudziły się i weszły do łazienki. Nie zauważyły mnie w tej niszy, a nawet gdyby mnie zauważyły , to by nie zareagowały. Wzięły prysznic , umyły się i wyszły. W mojej głowie powstał wtedy maleńki plan. Postanowiłam nie iść z nimi na apel . Trochę się bałam , ale wiedziałam , że nawet jeśli coś mi zrobią, to będę miała szansę się stamtąd wydostać . Uczepiłam się tej nadziei jak tonący brzytwy i zeszłam z powrotem na dół.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kasiorowica
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…