Wróć do katalogu

- Agatko- powiedziła do siebie- po co ci serce

Wynaturzenie, lekarz eby się obrazili, ogolnie medycyna, ale za bardzo wściekła byłam na pecha w miłości. OCENIAJCIE.

Trikotka, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Pamiętasz? Kupiłeś mi wtedy sukienkę, to chyba było Boże Narodzenie. Miała taki sam kolor, jak włosy tej dziewczynki!- ‘dziewczynka’. To ja jestem, byłam i będę tą dziewczynką- pomyślała sobie. Obok niej, przechodziła para. Kobieta, lat 33, strasznie piskliwy głos, ubrana w większości na różowo. Miała szpilki. Szpilki z paskami, to nie jest atrybut który spodobałby się jej, właśnie tej ‘dziewczynce’. Wcale jej się nie podobał. Nie wykorzystywała swoich parapsychicznych zdolności żeby usłyszeć to, co wypiszczała dalej blondynka. - Aah, ten wspaniały kolor, może nawet lepszy od różowego? Była piękna, po prostu piękna. Pamiętasz mnie, jak w niej wyglądałam? Wyglądałam cudownie! Agata przygłaskała odstające czerwone włosy, przeglądając się w wystawowej szybie Big Star, w Geancie. Szła przez centrum z lodem w ręce, szła, szła. Wpadła w trans piątkowego wieczoru. Tak było co tydzień. Ubierała się w czarną, kusą sukienkę. Pokazywała wszystkim z dumą swoje długie nogi. Do tego makijaż, lekki, niezbyt widoczny, tak żeby wyglądała pięknie. Potrafiła tak wyglądać. Bardzo potrafiła. Niesamowita, olśniewająca i bardzo seksowna. Co było nie tak? Jeśli w piątkowe wieczory zostawała sama, z kosmetykami. Robiła z siebie bóstwo, i ruszała do jednego z centrów handlowych w Krakowie. Kupowała sobie zazwyczaj lody, siadała na jakiejś skórzanej kanapie w drogiej kawiarni, przed jej oczami przewalały się same szczęśliwe pary. Uwielbiała ten widok. Uwielbiała też czuć zdziwione spojrzenia ludzi przechodzących obok niej. Z duszą prawie małej dziewczynki, ładna, inteligentna, samotna, głupia nastolatka. Pamiętała tylko dzień, kiedy w tramwaju znalazła kota. To było niezwykłe. To wspomnienie, silniejsze niż wszystko co zrobili z jej ciałem, mózgiem, przetrwało. Kot był wielki, czarny i puchowy. Jego włoski, brudne i śmierdzące, lekko drażniły ją po twarzy, kiedy jechała z nim na kolanach przytulona. Uznała, ze nigdy się z nim nie rozstanie.

Siedziała sama w pustej prawie sali kinowej. Sama sama, wszyscy, którzy nagle się pojawili jak grzyby po deszczu, mieli kogoś ze sobą. To komedia romantyczna, specjalnie wybrała ten film. Nie trwał długo i uciążliwie. Było bardzo przyjemnie być jedyną samotną w tej wielkiej, kinowej sali. „Mejbi ju gana bi de łan end sejfs mi”, śpiewali godzinę później Oasis. Wybrała jej do rynku. Piękne zombi, tak można ją nazwać. Piękne, samotne zombi, siadło, przycupnęło w „przegnaniu z Afryką” na kawie. Filiżanka parowała, zdumione oczy panów, zwróciły się na nią kiedy weszła, zdumienie trwało, gdy siedziała sama, samiutka przez piętnaście minut przy stoliku dwuosobowym z uśmiechem na twarzy. Taka piękna. Zielone oczy, zdawały się hipnotyzować spojrzeniem, były wielkie, niesamowite. „Dlaczego ten chłopiec nie przyszedł na spotkanie? Dlaczego ta dziewczynka się wciąż uśmiecha?”

Pamięta biały kitel doktora, wszystko było jak z jakiegoś snu, serialu, wyśnione, wyobrażone, takie jak trzeba. Pamięta też troszkę oczy swojej matki, takie niebieskie, jakby łzy, rzeczywiście miały kolor morza, jakby zaraziły tym kolorem tęczówki, jakby niebo spłynęło do jej gałek i teraz chciało stamtąd uciec. A ona tylko się delikatnie uśmiechała. Uśmiechała się tak samo jak teraz, nic kompletnie nie czując. Nie rozumiała słów piosenki, nie pojmowała dlaczego ludzie kupują taką gumę do żucia na której całują się kobieta i mężczyzna, nie chciała wiedzieć, czemu Era może być Love. Łóżka w szpitalu pachniały sterylnością, znieczulenie było bardzo czułe, delikatne, było bardzo fajnie, szczególnie, już po.

To był październik, padały liście z drzew, słota, polska jesień. Nic się nikomu nie chciało robić. Wtedy zaproponowała sobie samej to po raz pierwszy. Wtedy po raz pierwszy pomyślała o tym, jakie to by było piękne, sensowne, przydatne, użyteczne, nowoczesne. Popatrzyła w lustro. Jak zwykle wyglądała genialnie. Położyła rękę na lewej piersi i poczuła swojskie uderzenia mięśnia sercowego. - Acha... Więc tak to jest.. tak to czuć, tak to gra, tak to bije- powiedziała, pomyślała- tak to wygląda... Poprawiła włosy i już wiedziała. Miała pomysł, nigdy nikt nie próbował odwieść jej od pomysłów. Przecież, przez te kilka godzin, gdy siedziała przed lustrem, musiało dziać się coś w domu, Domownicy przemykali cichaczem, wpadali do pokoju, by potem uciec, ucichnąć, zaszyć się z tym co zobaczyli. Czy wiedzieli? Czy ktoś wiedział? Czemu nikt wtedy, nie... - Musisz coś z sobą zrobić kochanie- obudziła ją pewnego ranka matka. Wiedziała, wtedy już wiedziała o czym marzy ona. Dlatego to wszystko. - Nie ma co. Tylko to jedno- powiedziała zupełnie bezsensu Agata. Jak wiele musiało to dla niej znaczy, wie dopiero teraz, kiedy gorzki smak kawy paruje przez jej idealne dziurki w nosie, niesie aromat po całej twarzy, a krew niesie kofeinę do mózgu. Ale nie przez serce, nie przez serce.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych