Akwarela
krótka historia o obietnicy i rozbudzanej nadziei w warunkach poczucia bezsensu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Aneta Duszkiewicz
Akwarela
Wieczór spływał szarą akwarelą, a On obiecał mi wiosnę. Delikatną, niemalże transparentną, lecz zawsze – i pomimo wszystko – wiosnę.
Rozejrzałam się dokoła: zgaszone miasto konało dławiąc się i czkając. Woda zalewały mu gwałtownie ulice niedrożnych płuc. Gdzieniegdzie spotkać można było niedobitki ludzi. Obsiedli jak kruki ostatnie skrawki suchego lądu i czekali tak – cisi, skamieniali, z połamanymi na wietrze mokrymi skrzydłami. Utkwiwszy wzrok w nieskończenie odległym punkcie na linii brudnego asfaltu, wypatrywali ratunku. Niech nadejdzie, nim roztopią się na dobre; zanim spłyną w dół krzywym chodnikiem i wsiąkną na wieki w bulgoczącą glebę… Nic takiego jednak nie nadciągało. Żadna forma wybawienia. Absolutnie nic.
Silniejszy podmuch wiatru zawirował drobinami piasku, poturbował szare drzewa, przeniknął nas zimną falą. To chyba wtedy właśnie zaczęłam wątpić, że poza przekleństwem wszechobecnej wody może istnieć coś jeszcze. Że kiedykolwiek istniało…
„Jutro przyjdzie wiosna. Ale taka prawdziwa, zobaczysz.. świat odetchnie nowym życiem” – powiedział On z niesymulowaną pewnością siebie. Ciepłe brzmienie jego głosu zmieszało się z dzwonieniem kropli rozbijających się ciężko o betonowy bruk. Pomyślałam, że w innych warunkach uznałabym ten dźwięk za symfonię. Tymczasem poczułam nagłe zniecierpliwienie. W zaparowanym powietrzu ledwo potrafiłam rozpoznać rysy Jego twarzy, lecz czułam wyraźnie, że się uśmiecha.
„Jutro…” – powtórzyłam za Nim powoli i podejrzliwie. Zupełnie jak małe dziecko obracające w swych dłoniach podarunek od nieznajomego…Nie dotykaj! Ach, nie otwieraj! … Nie daj się zwieść czarowi wdzięcznych słów!...
Wszystko, do czego próbował mnie przekonać: cały ten słoneczny krajobraz, który przede mną roztaczał, każde pojedyncze słowo zdawało się być tak nierealne – tak cholernie mało prawdopodobne – że musiałam bardzo się postarać, aby nie rozewrzeć warg w szyderczym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Andie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…