Wróć do katalogu

ALEXANDER

Alexander przeżył wiele lat, a raczej kilka wieków, a teraz umiera. Dlatego też snuje swój moonolog :-) P.s. Komentarze widziane milej niż oceny.

irask2, opublikowano , 16 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie będę wam mówił jak się zakochałem. Nigdy nie byłem jednym z tych cholernych romantyków. Lubiłem gwałcić i zabijać. Nigdy nie pytałem się o pozwolenie. Zawsze brałem to, co mi się żywnie podobało. Uważałem, że mam serce z kamienia. My, wampiry, jesteśmy podobno wyprani z uczuć. Niezdolni, by kochać. Niezdolni do poświęceń. Nasze martwe serca nie biją, nie tłoczą krwi. A mimo to, przysiągłbym, że kiedy ją zobaczyłem, zakłuło mnie w przeklętym sercu. Wtedy jeszcze je przynajmniej miałem. Powinienem ją zamordować z zimną krwią od razu, gdy była ku temu sposobność. Osuszyć i zostawić sponiewieraną, dla oczu gapiów, którzy odnajdą jej ciało. Powinienem nie myśleć o jej pięknie. O długich blond włosach. Błękitnych jak niebo, które zapamiętałem z mojego śmiertelnego życia, oczach.

To może przez nie obudziła się we mnie nostalgia, za tym dawnym, straconym życiem. Pomyślałem o przekleństwie, które z czasem pokochałem do tego stopnia, że gotów byłbym zniszczyć całą swoją rasę, byleby tylko móc jeszcze raz doświadczyć daru przemiany. Dziś już nawet nie wiem czy było warto, choć pewnie było. Lecz jakie ma to dla mnie znaczenie teraz, kiedy umieram? Pozostawiony sam sobie, konam, czekając na nadejście dnia, na nadejście słońca, które mnie porazi swymi promieniami, spalając moje ciało na wiór. Czekam na wiatr, który rozwieje moje prochy, pozwalając odejść z tego świata.

Ale dokąd odejdę? Ja, demon, będący kiedyś człowiekiem z krwi i kości, będący chrześcijaninem czy też niewiernym, jak śmie nazywać wielu wyznawców innej religii. Tak, nie jestem tolerancyjny. I co z tego? Byłem rasistą. Nawet teraz, w obliczu śmierci nim jestem i co wam do tego? Mimo to, w obliczu zaistniałej sytuacji nieważne stają się moje wierzenia i pragnienia. Już nie zmienię pisanego mi losu. Już za późno. . .

Ale cholera, dokąd pójdzie moja dusza? Czy ja ją w ogóle jeszcze mam? Podobno my nie możemy umrzeć. Powracamy. Przeżywamy reinkarnację w ciele śmiertelnika, prowadząc go nieświadomie wprost do odżycia. Podobno nie potrafimy wtedy czerpać przyjemności z ludzkiego życia. Nie potrafimy być śmiertelni. Nie potrafimy cieszyć się słońcem i ciepłym dotykiem ludzi. Ale co mnie to obchodzi? Ja umieram! Ale czy nieśmiertelny może umrzeć? Co się stanie z moją duszą...?

Przysięgam, pierwszy raz w swoim życiu boję się. Nie bałem się tak, nawet wtedy, kiedy podpuszczony przez przyjaciół... Ach, niech ich piekło pochłonie!!! Już ich pochłonęło. Ja ich pochłonąłem. Ja jestem piekłem. Osuszyłem ich ciała. Przeklęci frajerzy. Kretyni. Wtedy nazwałem ich skończonymi idiotami, ale dziś uległem modzie slangu i słów. - Podpuścili mnie i odwiedziłem tę kryptę sam, nocą, by dowieść swojego męstwa i odwagi. Chciałem udowodnić, że jestem wielki. A udowodniłem, że jestem głupi. Udowodniłem, że głupi umierają wcześniej niż inni.

Ale to nieprawda!!! Nie jestem głupi! NIE!!! Wtedy straciłem życie i narodziłem się na nowo. Umarł Alex, a narodził się Alexander. Potężny Alexander. Nawet mój imiennik wśród śmiertelników, Alexander Wielki, nie był dla nich tak wielki herosem, jakim ja stałem się dla swojej rasy. Ale to nie jest istotne! Wtedy nauczyłem się, co to znaczy żyć! Nauczyłem się, że w życiu można liczyć tylko na samego siebie. Po przemianie, w furii zabiłem swego mistrza. Wchłonąłem coś więcej niż tylko jego krew. Wchłonąłem jego świadomość i jego cząstkę. Dziś nie żałuję tej decyzji, choć wtedy żałowałem. Byłem sam, nie miałem z kim o tym porozmawiać, podzielić się obawami... W mojej głowie kłębiło się tyle pytań! A w pobliżu nie było nikogo. Nikogo, kto potrafiłby mi na nie odpowiedzieć. Kto wytłumaczyłby mi kim, a raczej czym się stałem! Przede wszystkim nie wiedziałem, że są inni. Doskwierała mi samotność, byłem na skraju szaleństwa. Ale czekałem. Pragnąłem spotkać takich jak ja, odmieńców zepchniętych na margines społeczeństwa. Byłem wtedy sam, ale teraz to nie jest już istotne. Kiedy on zdychał i tracił obraz tego świata, ja widziałem. Widziałem, jaki był z niego okrutnik. Nie znał litości, zabijał i mordował z przyjemnością. Dlaczego więc ocalił mnie, dając mi taki dar? Czy miał wobec mnie jakieś plany? Chciał coś przeze mnie osiągnąć...? Może...

Ale nie obchodzi mnie to! Zostałem naznaczony do życia wiecznego, a tu suka mi je odebrała!!! Kiedy tylko przyjdę tu ponownie, pozna mój gniew. Będę rwał ją na strzępy i osuszał, ale nie pozwolę zginąć. Będę ją torturował całą noc, słuchając jej krzyków. Niewzruszenie będę patrzył w te jej błękitne oczy, przepełnione błaganiem o litość. Będę liczył spływające po jej policzkach łzy. A na koniec... Na koniec okażę się niezwykle miłosierny, pozwalając jej umrzeć! Nie! Nie zabiję jej. Dam jej mroczny dar. Zabije ją słońce. Tak, jak zabiło mnie! Te złote promienie, które co rano budziły ją ze snu teraz sprawią, że zaśnie na wieki. Ona czeka na dopełnienie się swego losu, a ja czekam na ten ból, który nadejdzie wraz ze zgubą. Czuję go. Czuję nadchodzący dzień. Nie wiem, jak mogłem się dać tak łatwo oszukać. Ja! Alexander! Największy z demonów! Zgubiła mnie miłość do piękna i ciekawość. Stała na środku drogi, w ciemnym lesie. Wracałem z polowania. Byłem nasycony, ale znalazłbym w sobie jeszcze miejsce na jej krew. Ale nie. Zaciekawiła mnie. Udawała, że popsuł jej się samochód. O naiwności! Dałem się nabrać jak małe dziecko. Ale jak żyję - a przeżyłem wiele stuleci - nie widziałem tak pięknej kobiety jak ona. To istny cud! Takie kobiety nie rodzą się każdego dnia. Jej ponętne ciało. Już na sam widok zwariowałem. Byłem jak w amoku. Opanowały mnie prymitywne żądze. Tak ludzkie, tak naiwne.. I tak głupie! A mimo to udało mi się opanować. Wyciszyłem swój instynkt. Dopiero teraz sobie uświadomiłem, że mnie ostrzegał. Mówił, że jest coś dziwnego w jej zachowaniu. Była zbyt spokojna, a przecież wiedziała kto się zbliża. Patrzyła tajemniczym wzrokiem zza zasłony czarnych rzęs. Chciałem ją posiąść. Wiedziałem, że będzie moja. Wiedziałem, że jeszcze tej samej nocy, której ją spotkałem... Czyli dziś.

I jak to się skończyło? Spójrzcie na mnie. Kończę żywot. Dogasa mój blask. Kiedy umrę, umrze mit naszej rasy. Umrze mit, że nie da się zabić Najstarszych, a w końcu jestem jednym z nich.

Wiesz jak to było? Jesteś młody. Widzę to po tobie. Jesteś młody i nieopierzony. Masz zaledwie niecałe sto lat, zachowałeś piękne lico. Nabyłeś mroczny dar, ale czy nabyłeś wiedzę? Ucz się teraz. Słuchaj, co do ciebie mówię. Przekaż to innym. Ludzie wydali nam wojnę. Polują na nas, na nieśmiertelnych. Polują na najsilniejszych, na Najstarszych. Kiedy pozbędą się nas, zniszczą takich jak ty bez trudu. A ja padłem ich pierwszą ofiarą, a mogłem ją zniszczyć bez trudu. Rozumiesz?! Bez trudu!!! Wystarczyła chwila, by ją spopielić samą siłą woli. Wystarczyła chwila, by ją dopaść i wyssać z niej krew, by osuszyć. A nie zrobiłem tego. Podszedłem. Poddałem się jakże podniecającej grze płci i ras. Spytałem się, czy wie kim jestem? Nie dość że wiedziała, że jestem krwiopijcą, to wiedziała, jak się zwę. Przyznam, to zbiło mnie z tropu. Wywarła na mnie wielkie wrażenie. Zaintrygowała mnie. Chciałem wiedzieć. Chciałem wiedzieć wszystko to, co ona wie. Wystarczyło ją dopaść jednym skokiem i wgryźć się w jej smukłą szyję. Obrazy i wiedza przyszłyby same. Ale nie. Wolałem zbliżać się do niej wolnym krokiem, wolałem by to ona mówiła, co wie. A wiedziała dużo. W tak prosty sposób mnie podeszła. Udało się jej pokonać tego, który potrafił stawić opór każdej armii ludzkiej. Zniszczyłem jednej nocy cały oddział, a mnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych