Wróć do katalogu

Alkaria PROLOG

Alkaria to pełna przygód opowieść z dziedziny fantastyki o pokonywaniu zła i lęków, również tych, które skrywamy w głębi duszy. Odpowiada też na pytanie, czym tak naprawdę jest miłość oraz udowadnia, że owo uczucie może być silniejsze niż śmierć.

alkaria, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{font:impact}PROLOG{/font}

{font:verdana} Potężne łapy bursztynowego smoka oderwały się od ziemi. Jego ciało wzbiło się w powietrze, rozsypując dookoła złoty pył. Skrzydła zalśniły w nikłym blasku trzech księżyców, które skrzętnie zakrywała warstwa burzowych chmur. Dzisiejsza noc była wyjątkowo ciemna i zimna. Im wyżej leciał, tym gęstsze chmury pojawiały się wokół niego, oplatając skórę przenikliwym chłodem. Po chwili ciemność była niczym otchłań, w którą smok świadomie się zatapiał. Pojedyncze smugi światła, które były tak delikatne, że zdawały się złudzeniem, nadawały scenerii aurę niezwykłości, jednak nie ujmowały nawet w najmniejszym stopniu jej mroku i grozy, emanujących z każdego zakątka przestrzeni. Serce smoka uderzało szybko i zawzięcie, jak gdyby chciało krzyczeć, lecz nie potrafiło. Jego ciało przeszywały pasma nieokreślonego bólu i niepokoju. Cichy trzepot, który wydawały skrzydła, był jedynym słyszalnym dźwiękiem pośród tej obezwładniającej ciszy. Oczy smoka spowijał złoty kolor, jednak nie taki, jaki można było zobaczyć zazwyczaj, bowiem teraz pojawił się w nich ogromny strach. Choć zwierzę było potężne, a większość znanych mu istot była o wiele mniejsza, smok odczuwał lęk, który coraz bardziej wypełniał jego kruche serce. Był to strach przed złem. Przed okrucieństwem, którego smok nigdy nie widział i nigdy nie miał prawa widzieć. Wiedział, że gna wprost w szpony śmierci. Wiedział, że ucieczka to marzenie, które nigdy się nie ziści, lecz nie miał wyboru. Musiał brnąć poprzez mrok nocy, ponieważ tak jak jego pasażerka, miał do wypełnienia swoje zadanie. Kobieta, która siedziała na grzbiecie smoka, zamknęła oczy i odetchnęła głęboko. Zimny wiatr owiewał jej twarz i unosił w powietrze kosmyki jasnobrązowych włosów, które w pewnym stopniu zlewały się z kolorytem skóry smoka. Pięści kobiety były zaciśnięte niezwykle mocno, jakby przeżywała ogromy ból i próbowała okiełznać to targające nią odczucie. Strach smoka był też jej strachem, choć mogłoby się wydawać, że czuła jeszcze większą rozpacz, gdyż to na nią spadł ciężar odpowiedzialności. Otrzymała zadanie, którego musiała się podjąć, nie mając możliwości ucieczki. Choć nie wszystko rozumiała, choć tak wiele rzeczy nie zostało jeszcze powiedziane, nie było odwrotu. Mknęła więc poprzez ciemność na spotkanie z własnym przeznaczeniem. Przez zieleń jej oczu przebijała się powaga i niepewność, wszak nie było w nich widać strachu, który wypełniał umysł. Kamienna twarz nie zdradzała żadnych emocji, była jak wykuta z brązu, zastygła w czasie i bezpieczeństwie. Choć teraz miała do towarzystwa tylko smoka, który pędził z ogromną prędkością, ukrywała swoje emocje, jakby nie chciała, aby zwierzę również je dostrzegło, choć zdawała sobie sprawę, że smok wie, co w tym momencie przeżywa. Można oszukać człowieka tą aktorską, opanowaną mimiką twarzy, ale nie można oszukać smoka, gdyż on patrzy prosto w serce. Kobieta doskonale zdawała sobie sprawę, że próbuje nabrać samą siebie, udowodnić sobie, że strach nie jest władcą, który rozkazuje, nie jest oceanem, który pochłania, nie jest Bogiem, który o wszystkim decyduje. Lecz strach był wszystkim. Nie można go wymazać, usunąć, zapomnieć, porzucić. Wraz z nim rodziła się niepewność, która mimowolnie pogłębiała jej lęki. Kobieta…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych