Wróć do katalogu

Amo vincit omnia

Demon zła i jego rozrywka...

Iwan, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pieczęć księgi została złamana. Czarny pergamin z nie skazitelnie białymi literami. Kolor: czerń. Oznaka tajemnicy i wiedzy wszelakiej. Właściciel stawał się opętany jej właściwościami. Bardzo rzadko się udawało od niej uwolnić. Litery zdawały się być znakami starożytnych ludów. Wiedza zawarta na kartach, wiedza która przynosi śmierć i sromotę. Krwią zlana, historia za historią. Przyszłość. Ukazuje ją tylko w jeden wyraz: Śmierć. Księga skórą obita. Skórą człeka. Dziecka, młodzieńca, mężczyzny i starca z jednego rodu i jednej krwi. Twarda okładka, zbita, zmielona i utworzona z kości. Strona pierwsza z małym nadrukiem: „Szukając odpowiedzi, szukasz nie istniejącego”. Tajemnica jest tylko tajemnicą gdy nikt o niej nie wie. Stronica druga, nieco większe litery: „Szukasz znalezione, pragniesz będące twą własnością.” Miłość strachem jest, wiara tylko nadzieją. Stronnica trzecia: „Jesteś piękny, nie szukaj większego dzieła od siebie”. Ty odejdziesz, lecz pamięć po tobie zostanie. Stronnica czwarta, tytuł: „Pragnienie, zemsta i zakłamanie”. Nie wiesz po co jesteś, nie wierz dlaczego ten czas i to miejsce, nie wiesz co zjesz jutro na śniadanie, nie wiesz. Uniósł się z fotela. Z plamą poprzedniego właściciela. Plama wokół kręgu. Kręg wokół włóczni. Włócznia wokół fotela, krwi i właściciela. Zdziwiony księgą, podszedł do okna. Spojrzał w tą ścianę oddaloną o pół metra. Namalowane na niej niebo, ocean i nieosiągalny horyzont, bez chmur bez lądu bez statków. Głębia pustki przygnębia. Rozejrzał się wokół własnej osi. Puste pomieszczenie, zagracone, zaśmiecone i pogrążone w kurzu i pyle. Nie warte splunięcia zwłoki. I on. Żołnierz, w stopniu majora. Nienawidzi tej roboty, co dzień wysyła swe oddziały w bój. W czyje imię. Pychy, Zaborczości i Kariery. Przeklęci, jak każdy, jak on. Zwyczajny sługa siedmiu grzechów głównych, wróg dziesięciu przykazań. Morderca i niszczyciel; posłuszna marionetka w rękach Pana ziemi. Wysłany po bezwartościowy wolumin który ma być od tej pory własnością Zachłanności. Banalna misja, banalna bitwa, banalne oblężenie, banalne dwanaście tysięcy wyparowań z każdej ze stron. Wiedział, widział młodą, piękną panią… jej błękitne oczy z czarnymi jak otchłań źrenicami, z czarnymi jak heban włosami luźno opadającymi wzdłuż ciała. Jej uśmiech, uśmiech Śmierci na widok otaczających ją żołnierzy idących w bój. Była piękna. Uśmiechnął się na wspomnienie. Odegnał jednak ten płomyczek radości od siebie, drobna radość, to nie należało do cech żołnierza, tego nie było w jego zadaniu. Postawił szkatułkę przy ścianie. Zaczekał. Małe pudełko się otwarło, błękitna mgiełka wydostająca się z niego uformowała lustro. W myślach wypowiedział odpowiednią formułę. I ukazała się w niej postać, obrzydliwego wręcz potwora, grubego, spasionego i śmierdzącego potem ducha imieniem Obżarstwo. -Kimże jesteś, że ośmielasz się mi przeszkadzać? – Zabrzmiał, basowy zachrypnięty głos. -Wybacz Panie, mnie pokornemu słudze Cienia. Pragnę jedynie powiadomić o spełnieniu zadania i zdobyciu księgi. -Czemu trwało to tak długo, jestem śmieciem, wiesz? -Tak jest. -Przyślij mnie tą księgę. -Tak, jest. -NATYCHMIAST -Już, Panie. Rozłączyła się ta poczwara, namiastka tego, co dobre. Przepita egoizmem, i pochłonięta Zazdrością. Niegdyś byłem aniołem. Służyłem dla mego dawnego Stwórcy. Walka z nim jest przegrana, lecz walczę, walczę z nim i tą Niewiastą. Przejmę kontrolę nad ludźmi, a pomogą mi w tym moi przełożeni, niechaj będą przeklęci. Siedem grzechów głównych. Moi panowie. I ziemia, błękitna planeta, królestwo mego pana. Centrów walk, i miejsce ostatecznej bitwy. Widziałem jak powstawało, znałem plan budowy długo przed Wielkim Wybuchem, jak to mówią ludzcy naukowcy. Cudowny plan stworzenia. Wszystko dograne, ale po to ja jestem by zasiać zamęt i trwogę. Ukryty, dam władzę, dam egoizm, dam zadowolenie, niechaj sądzą iż sami wygrali, iż mnie pokonali. Wasze dusze, moją własnością, ezoteryści, magowie zwący się satanistami, czarnoksiężnicy, wieszczki, wróżki, mordercy, gwałciciele, pedofile i inni moi przyjaciele dam wam czego zażądacie, cena będzie wyższa aniżeli komukolwiek z was się zdaje. Jeszcze nie wiecie co to jest wieczność, nie wiecie nawet co to jest stulecie, w waszych cierpieniach będzie zaledwie mignięciem oka. Niechaj się dzieje ku chwale mojej osoby, ja was wszystkich zabije. Nędznicy nadal będziecie sądzić, iż macie jakąkolwiek władze nade mną. Wasze słabe umysły mają przeświadczenie, iż są w stanie przejąć kontrole nad czymś, co nie żyje w czasie. Nienawidzę was, i światłości. Zniszczę każdego, kto okaże choć małą słabość, jestem cierpliwy, będę was pielęgnował, drążył każdy was grzech. Pomoże mi w tym mój oręż. Hełm bólu, zbroja strachu, miecz egoizmu, tarcza bezsilności, nagolenice nienawiści. Moje zwycięstwo nad każdym z was jest kwestią czasu. Waszego krótkiego cennego czasu. Nim popełnicie samobójstwo będę się o was troszczył pogłębię każdą pomyłkę, każdy grzeszek ukryję lub wywyższę do rozmiarów grzechu ciężkiego. Obdarzę was bezradnością lub pewnością o swej potędze. Będziecie moim narzędziem, pokażę wam, jak przepowiadać przyszłość, jak rzucać czary i uroki, pokażę jak zabijać na wszelkie sposoby, przez dotyk, przez słowo, przez jadło i używki. Zza waszego istnienia na ziemi, obiecuję wam bogactwo, władzę, przyjaciół, wiedzę; zniszczę każdą istotę stojącą wam na drodze. Bo ja mam władzę, z którą się chętnie podzielę. Wejdę w was, opętam, pożywię na waszej głupocie. Każdy, kto nie wie, iż jestem Kłamcą, lub jest pod ochroną jasności, będzie mój. Będzie kolejnym numerem na liście mojego władcy, niechaj będzie przeklęty.

Zostałem znów wezwany… znowu będę uczestniczył przy egzekucji. Kimże jestem by tak mnie traktować. Arena… pół kolista, wysoka. Na dnie jej, piasek równo rozmieszczony, na nim stół postawiony. Czarnym obrusem przykryty. Stół ten jednak nie należy do zwykłych. Ma on klamry, na wszystkie członki swego klienta. Siedzę wygodnie. W mym wysokim fotelu, skórzane oparcie, pod ramienniki z pozłacanego dębu. Podnóżek z marmuru. Na lewo ode mnie rada najwyższych. Niechaj będą przeklęci. Pycha, Chciwość, Nieczystość, Zazdrość,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych