Ania
Jak czuje się osoba w śpiączce
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wbiega na ulicę. Pisk hamulców. Maksymalnie przyspieszone tętno. Huk! {i}Pisk w uszach jest nie do zniesienia. To bardzo spowalnia moje myśli. Całe ciało mam niewyobrażalnie sztywne.{/i} Rozległ się sygnał szybko zbliżającej się karetki. Powiększa się grupka gapiów. Kierowca ciężarówki szlocha i pochłania papierosy w zaskakującym tempie. Wreszcie dotarli sanitariusze. Zabierają nieprzytomną kobietę do ambulansu. Męczący pisk powoli ustępuje miejsca innemu monotonnemu dźwiękowi. To chyba jakiś alarm. Co się ze mną dzieje? Nie mam siły otworzyć oczu.
- Pana żona uległa poważnemu wypadkowi. Jej stan jest niestabilny nie możemy jej wybudzić. Może pan teraz do niej pójść. Lekarz jest doświadczonym specjalistą. Mówi straszne rzeczy ciepłym i poważnym głosem. Widzi ból mężczyzny, ale wie że nie może angażować się emocjonalnie w cierpienia swoich pacjentów. Ściąga tylko swoje krzaczaste brwi i kładzie smukłą dłoń na ramieniu Jakuba. - Ania jest w najlepszych rękach. Zrobimy co w naszej mocy. Naprawdę mi przykro. Tu ma pan numer mojego telefonu. Proszę dzwonić niezależnie od godziny. Jakub nie może wykrztusić ani słowa. Stoi z na wpół otwartymi ustami i wizytówką w ręku. Jego świat legł w gruzach. Kolorowa chmura marzeń prysnęła jak bańka. Dziwi się, że nie uronił do tej pory ani jednej łzy. Rusza do ukochanej.
{i}Wciąż nie dam rady podnieść powiek ale moje myśli są bardziej przejrzyste. Chyba jestem w szpitalu. Słyszę jakieś urządzenia, czuję igłę wbitą w przedramię. I chyba ktoś tu jest. Kuba? Tak jest przy mnie. Jak zawsze gdy się wpakuje w kłopoty i jak zawsze strzela przy tym stawami palców.{/i} Jakub porusza się nerwowo na krześle nie spuszczając wzroku z żony. Chwyta jej rękę w przegubie. - Aniu...
Bardzo jasne promienie słońca budzą Jakuba. Chwilę potem wchodzi lekarz ze swoją świtą. Na końcu wchodzi pielęgniarka pchająca brzęczący wózek z lekami. - Doktorze! Młody mężczyzna wygląda fatalnie. Podkrążone z niewyspania oczy, koszula w kratę koszmarnie pognieciona. - Czy ona z tego wyjdzie? Kiedy Ania się obudzi? - Czuję się paskudnie jak to mówię ale musi pan zrozumieć, że Ania się nie obudzi. Kolejny powalający cios spowodował, że Jakub z powrotem ląduje na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil RomanWeglarz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…