Wróć do katalogu

Animezonia

Jest to o dziewczynie która trafiła do Anime!(takiej japońskiej bajki)I znajduje się w Tokyo. Zapraszam do czytania! :D

Konvoy, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Animezonia I Obudził mnie nagle szum zbliżających się pojazdów. Światło raziło mnie w oczy a zimno chodnika zaczynało o sobie przypominać. –Chodnika?!- Zerwałam się gwałtownie i przeżyłam szok. Mym oczom ukazały się wielkie budowle, kolorowe i rażące bilbordy i ludzie… e… Którzy mają wielkie oczy, spiczaste podbródki i wyglądają jak narysowane… Oh my Got! Jestem w anime!!? Nie, nie, nie to nie jest możliwe. Śpię, tak śpię i zaraz się obudzę. Zamykając z powrotem oczy liczę do trzech: -Jeden. -Dwa. - I trzy-powiedziawszy to otworzyłam szybko oczy. I nic to nie dało! -Zajmuje pani cały chodnik! Proszę wstać! Z otwartymi ustami wstaję i otrzepuje ręce o spodnie. -Przepraszam- bąknęłam. Ruszył dalej. Zauważyłam również, że się inni na mnie patrzą, więc i ja zniknęłam ze ścieżki i schowałam się w publicznej toalecie. Na szczęście była pusta. -Co tu się dzieje? – Mówię do siebie. Nagle zauważam torbę przewieszona przez moje ramię. Jak mogłam wcześniej jej nie zauważyć? Z ciekawości chwyciłam za zamek i otworzyłam ją. W środku znajdowało się jakieś ubranie i kartka? Na której widniał tylko adres: ,, Ul. Shiop 2/3 Tokyo” Co kur*a? Tokyo?! Tego jeszcze nie było, znajduje się we śnie w Japonii! No nieźle, muszę pamiętać na drugi raz, by nie jeść podejrzanych kanapek z serem przed snem. W zasadzie skoro ja śnię, to, czemu by się nie zabawić? Jestem w anime, każdy Otaku* tak by chciał, więc muszę ten czas wykorzystać. Penetrując jeszcze raz zawartość torby znalazłam jeszcze nożyczki. Wychodząc z kabiny podeszłam do lustra przy umywalkach. -Ale czad! Wyglądam jak oni. Przyglądając się odbiciu zauważyłam, że mam spiczasty podbródek, duże złote oczy z rozszerzonymi źrenicami. Długie białe włosy a połowę mej twarzy okalają czarno-szafirowo-szkarłatne poplątane pędy roślin. Piękny tatuaż. Szczerzę powiedziawszy ładnie wyglądam jako animka. Prawie jak nie ja, choć nadal jestem równie wysoka. -A co to?- Obracając się w lustrze zauważyłam, spory kawałek gumy do żucia we włosach. Pewnie przykleił mi się, gdy leżałam na chodniku. -Szkoda mi włosów, no, ale mówi się trudno…- wyciągając nożyczki z torby zaczęłam obcinać włosy. W prawdzie dobrze mi szło. Mam teraz krótkie włosy oraz ukośną grzywką zakrywającą lewe oko z połową plecionki. Spoglądając na dół zauważyłam, że mam brudne i podarte ubranie wiec i je postanowiłam zmienić. Szperając w torbie wyciągnęłam mundurek? Czarna marynarka z jakimś logiem, krawat oraz spodnie i biała koszula… Całe szczęście, że moje trampki, które teraz mam na nogach są całe i zdrowe! Założyłam wszystko na siebie. Nawet całkiem dobrze na mnie leżą, pomijając fakt, że wyglądam teraz jak chłopak. Tak mam włosy krótkie, ale w mojej wcześniejszej sukience przynajmniej wyglądałam jak dziewczyna! No nic, to tylko sen… Nagle drzwi od toalet się otworzyły. Stanęły w nich dwie uradowane dziewczyny, no może do momentu gry tylko mnie zobaczyły. -Aaaaa chłopak! Wiesz, że to damska! – Wykrzyczała jedna z nich. -Em…- nie mogłam więcej z siebie wydusić. Staliśmy patrząc się tak na siebie w bez ruchu chyba z pięć minut. Nagle odzyskałam władzę w nogach i zabierając w pośpiechu swe rzeczy wybiegłam z pomieszczenia na ulicę, potrącając przy okazji jakiegoś starszego pana. -Przepraszam! Najmocniej przepraszam!- Krzyczę, i biegną dalej. Nagle zdałam sobie sprawę, że w rękach trzymam jego kapelusz. Przecie nie zawrócę! Fajnie kradnę… i to jeszcze w mojej wyobraźni, no fajnie się zapowiada. Zatrzymuje się i zakładam nowo „nabyty” kapelusik. jest on cały czarny i otoczony złota wstążką. -Będzie pasował do moich oczu- mówię do siebie w duchu. Po chwili wyjęłam karteczkę z adresem i przeczytałam ją jeszcze raz. Pytając się i chodząc z ulicy na ulicę, znalazłam upragniony cel. W zasadzie nie muszę się tak starać, ale i tak nie wiem, co robić. Zwiedzać Tokyo? Rozmawiać z przechodnimi? To nie dla mnie. Lubię mieć wyznaczony cel, który właśnie osiągnęłam. Znajduje się aktualnie przed bramą. Stoję tak i stoję i dochodzę do wniosku, że należy cos z tym zrobić. Więc postanowiłam zadzwonić dzwonkiem znajdującym się na kamiennym słupie i zobaczyć, co dalej… Po chwili brama się otworzyła i ja sama weszłam na posiadłość. Podchodząc do ogromnych i masywnych drzwi zapukałam. Nagle otworzyły się one gwałtownie i wyszedł mi naprzeciwko strażnik. -Proszę tedy, czekaliśmy na Pana. Pana? No cóż. Poszłam, więc za nim. Szliśmy przez długi hol. W nim rozciągał się zapach wanilii. Ściany były koloru liści a na nich widniały obrazy przedstawiające różne scenerie. Oprawione były w złoto brązowe ramy. Widać było, że drogie. Na podłodze zaś były panele w odcieniu kory dębu. Na końcu korytarza widniały ciemno brązowe drzwi, które kontrastowały z kamienistą futryną. Strażnik zatrzymał się przy nich i pociągnął za złotą klamkę. Gestem ręki sugerował, że mam wejść. W pomieszczeniu panował pół mrok. W moje nozdrza uderzył nagle zapach starych mebli. No wiecie zapach zgnilizny, kurzu i czegoś jeszcze, czego nie umiałam zinterpretować. Przy dużym biurku czekał na mnie Pewien Pan z brodą i czapce marynarza(?)Na głowie. Miał na sobie garnitur. Gdy kątem oka zobaczył mnie nagle wstał i się wyprostował. -Witam w naszym Liceum, młody człowieku- zabrzmiał jego donośny, lecz miły głos. -Dzień dobry- wypaliłam i zrobiłam płytki nerwowy ukłon. Liceum? Nagle doszło do mnie, że znajduję się w szkole. No fajnie nawet we śnie muszę chodzić do tego beznadziejnego miejsca. -Czekaliśmy na Pana- powiedział. -Przepraszam, ale to pomyłka… Nie, o nie! Nie mam zamiaru…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych