Wróć do katalogu

Anioł - rozdział 2

Kolejny rozdział Anioła. Pierwszy dostępny u mnie.

diammy, opublikowano , 18 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ 2 Anioł stróż

W końcu go zabrali. Caro miała nadzieję, że już więcej go nie zobaczy. Chociaż może... Kilka godzin po tym, jak karetka odjechała sprzed jej domu dziewczyna zaczęła dogłębniej analizować wygląd Anioła. W dalszym ciągu nie znała jego imienia. - A szkoda - pomyślała - mogłabym odwiedzić go w szpitalu. Na samą myśl uśmiechnęła się do siebie w duchu. Anioł był tak strasznie przystojny... Te wielkie zielone oczy. Dawno nie widziała tak soczystej zieleni. Nie można było jej porównać z trawą, która w Kalifornii ze względu na temperaturę jest chyba bardziej żółta. Przypominały szafiry, ale w nich zawarta była jakaś historia. Klejnoty są puste, po prostu zielone, a w oczach Anioła zieleń, choć bardzo wyrazista, była tylko dodatkiem i choć Caro myślała o tym cały piątkowy wieczór i pół soboty, nie mogła dojść do tego, do czego była ona dodatkiem. Poza oczami Anioł miał też idealny nos. Dość duży, bo przecież prawdziwy mężczyzna nie może mieć noska jak dziewczynka, prosty i leciuteńko zadarty. Włosy Anioła były dłuższe od tych przyjmowanych za "normalne" dla chłopaka, ale nie Bieberowsko długie, wyprostowane i zaczesane na słodziutką grzyweczkę, blee. Włosy Anioła były po prostu dłuższe, falowane na końcach i dodające mu męskości. Jego usta były pełne, duże i soczyste, a ciało, które widziała przez białą koszulę, umięśnione i wymodelowane. Dopiero teraz, kiedy myślała o tym bardzo intensywnie Caro zdała sobie sprawę jak był ubrany i całkowicie ją to zszokowało, bo to, co na pierwszy rzut oka wzięła za białą koszulę, tak na prawdę było togą, białą rzymską togą. Taką o jakiej uczyła się na lekcji historii. Zdała sobie również sprawę, że pod togą próżno było się doszukać spodni. W tym momencie jej myśli pogalopowały w ciemną uliczkę i sprowadziły ją do pytania "Czy Anioł miał, kurna, bieliznę?!". Ale próżno było szukać odpowiedzi na to pytanie w pamięci, bo nie zauważyła nic podobnego ani rano, ani w czasie incydentu w kuchni. Caro, której głowę zaprzątały te oto myśli, leżała w salonie na swojej puszystej kanapie. Włączony i lekko przyciszony telewizor pełnił funkcję tła dźwiękowego jej przemyśleń. Nagle w głębokiej zadumy wyrwał ją dzwonek do drzwi. - O kurna, o kurna, o kurna! Całkiem zapomniałam, że matka przyjeżdża... - powiedziała sama do siebie Caro zrywając się na równe nogi. Nieprzygotowany obiad i nieposprzątane mieszkanie nie były teraz największymi zmartwieniami Caro. Zgnieciona Impala nadal stała na podjeździe, bo w zaistniałej sytuacji kompletnie zapomniała zadzwonić po lawetę. Dzwonek do drzwi co chwile dawał o sobie znać, co oznaczało tylko to, że ojczym nie był zbyt zadowolony ze stanu, w którym zastał prezent od siebie. Caro wzięła kilka głębokich oddechów. Zapowiadała się awantura. Zdarzały się one przy każdej wizycie, ale nigdy nie zaczynały się jeszcze przed frontowymi drzwiami. Kiedy w końcu zebrała się w sobie, otworzyła. - Co to ma znaczyć?! Dachowałaś! Przyznaj się! Jak mogłaś jeździć tak nieuważnie?! - mimo wszystko było lepiej niż się spodziewała, krzyczał ojczym, nie matka. - To nie ja! Ja mogę wyjaśnić. Wczoraj rano znalazłam na nim jakiegoś półnagiego faceta, to on! - kurna, użyła w jednym zdaniu słów półnagi i facet... Teraz się zacznie... I miała rację. Matka wzięła sprawy w swoje ręce : - Zrobiłaś IMPREZĘ, na której byli PÓŁNADZY FACECI?! Jeszcze na dodatek jeden z nich schlał się na tyle żeby zdemolować ci samochód?! Co ty sobie myślałaś?! Dostałaś ten dom w prezencie, jesteś niepełnoletnia i śmiesz robić takie rzeczy?! Musimy się poważnie zastanowić, czy nadal będziesz mieszkać tu sama! Caro przestraszyła się nie na żarty. - To nie była impreza! Ja go po prostu znalazłam! Nawet go nie znam! I tak w kółko. Matka i ojczym wyszli od niej około 21 z głębokim postanowieniem, by odwiedzać ją częściej i niezapowiedzianie. Caro wiedziała, że nie wzięli jej ze sobą, bo ojczym nigdy by się na to nie zgodził, a matka dobrze o tym wiedziała i zagroziła jej tym tylko po to, by ją nastraszyć. Caro zrobiła sobie kilka kanapek i wróciła przed telewizor. Akurat leciało "Miasto Aniołów" z Nicolasem Cage'em i Meg Ryan, więc przypomniał jej się automatycznie jej Anioł i stwierdziła, że nie miałaby nic przeciwko, by znowu ją odwiedził. Wykrakała... *** Znalazł się w jej kuchni nie przypadkowo. Wiedział, że coś go z nią łączy i musiał się dowiedzieć co to było. Poza tym przypominał sobie coraz więcej faktów z bitwy. Był jednym ze skazańców idących z tyłu. Wszyscy inni widocznie się pozabijali, a on próbując ratować jednego ze swoich poleciał razem z nim na ziemię, kiedy ten zmarł i zmienił się w piorun. Teraz w końcu mógł przyjrzeć się jej dokładnie. Była niska, miała lekko falowane brązowe włosy, ładną proporcjonalną twarz i piwne oczy, a jej usta, kiedy była zaskoczona, rozchylały się lekko, co wywoływało u niego szybsze bicie serca. Kiedy go zauważyła, próbował dowiedzieć się od niej co tu robi, ale ból w klatce piersiowej był zbyt duży i stracił przytomność. Ocknął się w tym dużym białym budynku, do którego trafił już rano i tym razem wiedział już dokładnie jak szybko i niezauważenie się z niego wydostać. Najpierw udał się oczywiście do kościoła, bo gdzie indziej anioł ma szukać odpowiedzi na swoje pytania, jednak mężczyzna, który, zdaje się, pełnił tam funkcję Boga, nie był w stanie odpowiedzieć mu na żadne z jego pytań. Zawiedziony musiał na własną rękę znaleźć odpowiedzi. Za pomocą znanych każdemu aniołowi znaków przywołał anielską wyrocznię, która powiedziała mu, że utracił skrzydła, a kobieta, którą widział rano jest z nim ściśle powiązana i tylko ona może pomóc mu stać się znów aniołem, na razie jest wyrzutkiem i nie może już więcej używać żadnej z anielskich mocy, po czym zniknęła. Czas na ziemi płynął inaczej niż w niebie, więc kiedy skończył rozmawiać z wyrocznią, była już noc. Postanowił, że musi wrócić do domu swojej jedynej nadziei. Caro zasnęła chwilę przed napisami końcowymi. Wcześniej ustawiła auto wyłączanie, więc, kiedy to się stało, w domu było cicho i ciemno. Żadne z drzwi nie skrzypnęły, lecz słuchać było ciche kroki bosych stóp na panelach salonu. Intruz skierował się intuicyjnie do kanapy i pochylił nad leżącą na niej postacią. Najpierw zrównał się z twarzą Caro kucając przed nią, a potem powoli i delikatnie złapał ją za ramię po czym bez większych ceregieli zaczął je szarpać. Caro wybudzona z pięknego snu z początku nie wiedziała co się dzieje, jednak, kiedy jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności wrzasnęła wystraszona tak głośno, że gdyby mieszkała w bloku, w minutę wszyscy mieszkańcy znaleźliby się pod jej drzwiami. - Co ty tu, kurna, znowu robisz?! - ryknęła wściekła na kucającego przed nią Anioła. - Która jest godzina?! Jakim cudem znowu wydostałeś się ze szpitala? Jakim, kurna, cudem udało ci się wejść tutaj bez włączania alarmu?! - Spokojnie. W szpitalu byłem tylko chwilę, potem uciekłem, ale musiałem poszukać kilku odpowiedzi. Udało mi się znaleźć tylko kilka, z resztą musisz pomóc mi ty. - Czego ty ode mnie chcesz człowieku?! Demolujesz mi samochód, włamujesz się już drugi raz do mojego domu! Co ja ci takiego zrobiłam, że mnie prześladujesz?! Szczerze mówiąc Caro nie była aż tak zdenerwowana, bo obecność Anioła dziwnie ją uspakajała, ale mimo wszystko musiała się dowiedzieć o co chodzi z tą całą akcją "Anioł nawiedza Caro". To nie jest ważne. Chcę tylko prosić cię o pomoc, możesz to dla mnie zrobić? Jaką pomoc? Na początek nocleg. Całą resztę spróbuję wyjaśnić ci jutro rano. Ehhh... skoro nie masz gdzie spać.. Ok, ale ty śpisz tu, ja idę do siebie. Dobranoc. Wiele ryzykowała pozwalając mu zostać, ale „raz się żyje”, nie? Do domu Caro Anioł dotarł ostatkiem sił i kiedy w końcu położył się na kanapie usnął kamiennym snem. Dziewczyna zaniepokojona tak długim snem gościa obudziła go dopiero o 13, ale i wtedy Anioł nie był w stanie wykrzesać z siebie tyle energii, by chociaż usiąść. Swoje nadludzkie umiejętności stracił podczas rozmowy z wyrocznią i teraz mógł tylko leżeć i, jeśli bardzo się postarał, mówić. Dziewczyna chcąc nie chcąc musiała się nim zaopiekować. Przynosiła mu wody, zmieniała okłady z czoła, które było bardzo rozpalone, a kiedy chciała mu zmierzyć temperaturę, termometr wskazał 39 stopni. Przy każdym dotyku Anioł wykrzywiał się z bólu, było pewne, że złamał co najmniej 3 żebra, ma wybity bark i cudem uniknął złamania kręgosłupa. Nie chciał nic jeść, co też ją zaniepokoiło. - Co z tobą facet? - nadal nie znała jego imienia, ale nie myślała o tym - musisz jeść żeby wyzdrowieć i wytłumaczyć mi co tu się kurna dzieje... Mówiła to bardziej pieszczotliwym niż zdenerwowanym tonem. Od czasu do czasu, kiedy ich oczy się spotykały, czuła, że między nimi potężnie iskrzy. - Słuchaj - powiedziała pod wieczór wkładając książki do plecaka - jutro rano wyjdę na kilka godzin. Muszę iść do szkoły. Wodę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych