Anioły - Thief
Pierwsza część cyklu "Anioły". Wbrew pozorom o ludziach...wbrew pozorom o tych dobrych ludziach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kolejny raz udało mi się ukraść portfel. Nauczyłem się to robić bezszelestnie i tak, że okradany nie mógł nawet odczuć moich ruchów. Powoli weszło mi to krew, stając się praktycznie rutyną. Z resztą, nawet gdyby ktoś mnie złapał za rękę, udało by mi się wyrwać i schować w tłumie. Wesołe miasteczko miało to do siebie, że wszelkie złodziejskie triki były bezużyteczne. Tutaj sztuka kieszonkowców odchodziła na dalszy plan. Ludzie sami oddawali swoje portfele, nawet o tym nie wiedząc. Wkładanie go do tylnej kieszeni spodni nie jest zbyt mądre. Jeden szybki ruch i już nie masz pieniędzy. Kiedy dziecko zawoła: "Tato patrz ile tu cudów" , ty sięgniesz do spodni i zastaniesz tam co najwyżej mokrą plamę zostawioną przez moją spoconą dłoń. Ale nie mam skrupułów. Jak to się mówi, "każdy musi z czegoś żyć". Ja żyję z ciebie. Jak skarbówka. Uwielbiam takie dni jak ten. Gorące, wręcz duszne niedziele. Amerykanie pchają sie do wesołych miasteczek, myśląc, że pod daszkiem karuzeli znajdą trochę cienia i miejsca do odpoczynku. Ręce oblepione różową watą cukrową trzymane zazwyczaj z daleka od ciała ułatwiały mi robotę. Chociaż okradł bym każdego w dowolnym miejscu na ziemi. Sztuki złodziejskiej nauczyłem się od ojca. To czego mnie nauczył, było jedyną przyczyną mojego szacunku do niego. Cholera to straszne. Żywić się cudzym nieszczęściem. Ale taki był system. Jak na ironię nawet nie umiałem go porządnie zdefiniować. To też zasługa ojca. Rozglądałem się za kolejnym, jak to mówię, klientem, kiedy zobaczyłem tą dziewczynkę. Miała może koło ośmiu lat, różowe lakierki i króciutką jeansową sukienkę. Nie jestem pedofilem, ale poczułem, że zrobił bym dla tego dziecka wszystko. Może to za sprawą ojca, ciągnącego ją za rękę, tak, że momentami potykała się o własne nogi. Wraca dzieciństwo i wali mnie w twarz obrazami z przeszłości. To głupie, że z dzieciństwa pamiętam głównie upokorzenie. Na pewno działo się tyle wspaniałych rzeczy. Tego dnia wyczyściłem jeszcze trzy kieszenie. Dochodziła piąta. Zazwyczaj o tej porze kończyłem "pracę", ale dzisiaj coś mnie podkusiło żeby zostać dłużej. Chwile później oglądając się za siebie dostrzegłem mężczyznę trzymającego w rękach pistolet. Odruchowo położyłem się na ziemi. -Na ziemię, kurwa, wszyscy!- krzyknął i złapał stojącą obok dziewczynkę. To była dziewczynka w jeansowej sukience. Jakaś kobieta krzyczała przerażona. Słyszałem jak ktoś ją uspokaja. W oczach faceta z bronią rysował się strach. Musiał być na prawdę zdesperowany, jeżeli wyciągnął broń w tak ludnym miejscu. Krzyczał coś do dziecka, które zaczęło…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil diejdabliuajti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…