Wróć do katalogu

Anka

Historia trudnego małżeństwa

aszkaz55, opublikowano , 11 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ANKA

Autobus był jak zwykle zatłoczony. O tej porze większość ludzi wraca z pracy i trudno o wolne miejsce. Ance udało się wcisnąć na ostatnie wolne miejsce na końcu autobusu przy oknie dzięki sąsiadowi, który też wracał z pracy i pilnował, żeby miała miejsce siedzące. Z siatkami pełnymi zakupów na kolanach, zamknęła oczy i udawała, że śpi, bo nie miała ochoty na rozmowę. Po prostu chciała trochę pomyśleć. Obiecała synom, że dzisiaj da im odpowiedź. Musiała przemyśleć całe życie, żeby wiedzieć, że robi słusznie. Zawsze marzyła o tym, żeby żyć inaczej niż matka, która śmierci pierwszego mężą, ojca Anki, wyszła za mąż za pijaka i nieroba. Nowy mąż często ją bił i zabierała ciężko zarobione pieniądze. Matka pracowała po dwanaście godzin i dbała o dom nie mając w mężu żdnego oparcia, ale nie zdobyła się na to żeby pozbyć się domowego tyrana. Miarka przebrała się, gdy przyłapała go jak dobierał się do starszej siostry Anki. Wtedy, mimo dość ostrej zimy, wyrzuciła go z domu i przestała się zamartwiać o to, że może zamarznąć. Oczywiście on jak kot spadł na cztery łapy lokując się u koleżanki matki. Anka obiecała sobie wtedy, że wyjdzie za mąż tylko za faceta, który nie pije, a jeżeli takiego nie znajdzie, to raczej zostanie starą panną niż poślubi pijaka. Gdy miała dziewiętnaście lat poznała Edka. Był wysokim dwudziestolatkiem, zagorzałym sportowcem i wrogiem alkoholu. Znalazła takiego mężczyznę, jakiego szukała, nic więc dziwnego, że się w nim zakochała. Pobrali się po półtorarocznej znajomości. Na początku byli bardzo szczęśliwi. Edek miał dobrą pracę i trenował w lokalnym klubie LZS-u. W niedziele chodziła na mecze i gorąco mu kibicowała. Gdy urodzili się chłopcy zabierała ich ze sobą. Stanowili naprawdę dobrą rodzinę i nigdy nie przypuszczała, że to może się zmienić. Zaczęło zmieniać się powoli, na początku prawie niedostrzegalnie. Jeszcze gdy Julka przyszła na świat nie dostrzegała czającego się już zła. Pierwszy raz zobaczyła Edka pijanego, gdy przyjechała po nią i po Julkę do szpitala. Potem tłumaczył się, że to z radości, bo bardzo chciał mieć córkę. Obiecał, że to był jedyny raz i już więcej nie będzie. Wtedy jeszcze mu wierzyła, bo nigdy do tej pory jej nie zawiódł. Wszystko wskazywało na to, że dotrzymuje obietnicy. Nie pokazywała się w domu pijany przez następnych kilka lat. Wprawdzie docierały do niej plotki, że gdy odwiedza rodziców, to pije dość dużo, ale nie chciała w to wierzyć. Fakt, że odwiedzał rodziców dość często, tłumacząc to chorobą matki. Jej i dzieci nie chciał ze sobą zabierać twierdząc, że matka wymaga spokoju. W tym czasie przestał grać w piłkę, co było zrozumiałe, bo do klubu przyszli młodzi i lepsi od niego. Zmienił też pracę na gorszą, ale był to okres przemian ustrojowych i wiele firm, w tym Edka, po prostu przestało istnieć. Anka znalazła pracę w Gdańsku i zarabiała więcej od męża. Wciąż żyło im się całkiem nieźle. Mama Anki, już na emeryturze, pomagała jej przy dzieciach i wszystko mogło zmierzać ku lepszemu, gdyby nie Edek. Najpierw zaczęła wyczuwać od niego woń alkoholu, ale nie bywał jeszcze pijany. Tłumaczył się zawsze, że musiał wypić z kolegami, żeby nie uważali go za pantoflarza. Tolerowała to, bo zawsze czuł się winny z tego powodu. Potem, co raz częściej zaczął wracać do domu pijany. Już się nie tłumaczył. Gdy prosiła, żeby nie pił wyzywał ją od najgorszych i twierdził, że to przez nią pije, bo nie daje mu swobody, bo zmusza do pomocy w domu, bo ona więcej zarabia i w ogóle jest. Tak naprawdę to w domu nigdy nie miała z niego wielkiego pożytku, bo gdy trenował nie mógł nic robić, żeby nie nabawić się kontuzji, a potem już się tak przyzwyczaił do nic nie robienia, że nawet gdy prosiła o porąbanie drewna tylko odwracał się do niej plecami i musiała rąbać sama. Pierwszy raz uderzył ją w piętnastą rocznicę ślubu. Przygotowała uroczysty obiad, wystroiła się, dzieci wyprawiła do matki i czekała na niego z prezentem. Niemalże widziała, jak wraca do domu z wielkim bukietem kwiatów i radośnie razem świętują jubileusz. Wrócił wieczorem solidnie pijany, ale twardo trzymający się na nogach. Nie wytrzymała i zaczęła robić mu wymówki podniesionym głosem. Wtedy on uderzył ją w twarz i krzyknął: - Zamknij się kurwo. Myślisz, że nie wiem dla kogo się tak wystroiłaś. Już dość długo mnie oszukujesz. Ale koniec z tym, więcej na to nie pozwolę. Posypały się na nią dalsze ciosy. Gdy chciała ukryć się w pokoju wszedł za nią i zdarła z niej sukienkę. Wtedy też po raz pierwszy wziął ją siłą. Dziękowała Bogu, że dzieci nie ma w domu i nie muszą na to patrzeć. Siniaki na twarz tłumaczyła następnego dnia tym, że się przewróciła na schodach, choć sąsiedzi patrzyli na nią z politowaniem. Przez cienkie ściany słyszeli całą awanturę. To był początek koszmaru. Edek nie hamował się już nawet przy dzieciach, a gdy chłopcy usiłowali jej bronić też nieźle obrywali. Jedynie Julki nigdy nie uderzył. Często też zmuszał ją do współżycia, twierdząc że ma do tego prawo jako jej mąż, a ona musi się wszystkiemu poddawać. Wszelki opór tłumił pięścią i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych