Wróć do katalogu

Anno Domini 1187 - Furia

Ot, wariacja na temat pewnej bitwy.

bury_wilk, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ANNO DOMINI 1187 FURIA

Baphomet, Bafomet - to imię antychrześcijańskiego bóstwa, któremu cześć podobno oddawali templariusze, co było jedną z głównych przyczyn zlikwidowania ich zakonu.

12.10.1187 Limassol

Armand Avide – trubadur natchniony, piewca dam cnotliwych, rycerzy mężnych, miłości czystej, królów sprawiedliwych i trunków zacnych. Wysoki, szczupły, z blondwłosem do ramion, o uśmiechu zawadiackim i oku błękitnym. Pochlebiając pierś białą i szyję łabędzią, podaje damie szlachetnej dzieło, które dopieroć pisać skończył. „Rogera de Furieux – Ubogiego Rycerza Chrystusa i Świątyni Salomona – z pogany podłemi bój sławetny

Serca dzielne wzniosły modły Słońca blask zalał pustynię Saladyna pogan hordy Już wszczynają ofensywę. Pod Hittinem wzgórza suche Pragnienie straszne doskwiera Szlachectwo w zbroje zakute Dzielnie z losem złym się spiera. Mężny Gwidon w jasnej zbroi I de Ridefort waleczny Wiarę szerzą pośród swoich Wzywają na bój skuteczny. Saladyn, choć z siłą wielką W strachu skrył się za swe sługi Bo z odwagą bohaterską Wojska ruszył szereg długi. Bracia – Rycerze Świątyni Miecze wznieśli do ataku W domu ubodzy, cnotliwi, W boju sroźsi od lampartów. Dzielny Roger między nimi Oręż swój zatopił w wrogu. Uciekają Asasyni Gdy on tnie ich służąc bogu. Szał bitewny go ogarnął, Mieczem siecze na wsze strony, Każden jeden, co się nań targnął Nim spostrzeżesz – usieczony. Zapamiętał się tak w walce Ruszył wprost na Saladyna Rycząc niczym potwór strasznie Saraceńskie głowy ścina. Już Saladyn sam ucieka, Już w popłochu sługi jego, Już ich boska kara czeka Za ciąg życia plugawego. Lecz ratować króla trzeba Nawet saraceny wiedzą. Na Rogera przyszła bieda Setki dwie idą na niego. Padł rumak pod cnym rycerzem Krwią piaski pustyni zbroczył Powstał wnet templariusz z gniewem Znów z niewiernych krwi utoczył. Mnogość była ich zbyt duża I zdradliwość w sercach straszna Z łuków szyją podłe tchórze. Pękła tarcza, hełm się strzaskał. Poległ w walce z mieczem w dłoni Sławą ród swój zacny oblał, Każdy dzisiaj głowę skłoni Na widok de Furieux godła. Padł waleczny Roger martwy W niebo wzięli go anieli Saladyn – ten pies zażarty Z asasyny, znów się śmieli. Bitwę krwawą los im oddał I brata Gerarda w więzach, Aleć nie dostaną pochwał, Bo już Szatan po nich sięga. Rycerze legli za wiarę, Bóg ich przyjmie w swe objęcia. Za królestwo Jeruzalem Dostąpią wszelkiego szczęścia. Chwalmy męstwo naszych braci Pieśni o nich dziś śpiewajmy Saraceni pomrą w kaźni, Rycerzom hymn tryumfalny. Relikwia Świętego Krzyża Pohańbiona Saladynem Chrześcijaństwa pomoc wzywa Zemsta będzie naszym czynem. Tako pod Hittinem bitwa Złe obrała przeto losy Choć przyszła pogańska sitwa. Wrócą znów rycerskie głosy!” Monique de Furieux – białogłowa cnotliwa wielce, panna jeszcze, córka pana Hugona de Furieux z Arles i młodsza siostra jego synów: pierworodnego Amalryka i Rogera – czytać skończyła. Pismo na stół odkłada i do trubadura się uśmiecha. Odwzajemnił jej uśmiech, po czym ponawia go z dużo większą szczerością, gdy sakwa brzęcząca złotem w jego dłoni już spoczywa. Srebrny puchar wypełniony prawie po brzegi słodką niczym pocałunek commandarią unosi i duszkiem wychyla. Dama mały łyk ledwie przełyka i porozumiewawczo okiem Pięknym mruga. Podoba się jej ten trubadur bardzo, po za tym, dużą przysługę sławie jej rodziny właśnie wyświadczył. Usta swe na poety wargi drżące kładzie i muzą mu się staje. Nim całkiem zatraceniu się oddadzą, młodzian szepnąć jeszcze zdołał: - O sacre bleu...

05.10.1187 Jerozolima

Pierre Casse-cou – rycerz waleczny, spod chorągwi pana Renalda z Chatillon, pod którą sławą się okrył, niejednokroć krew pogańską przelewał, a i łupów niemało nabrał. W bitwie pod Hittin pojmany, z wojskiem Saladyna do Jerusalem wprowadzony i w ciemnicy zamknięty. Aż okup zań wpłacony zostanie czeka, nieświadom, że za godzin dwie i pół, o głowę skrócony zostanie. Wielce z losu swojego niezadowolony, drugiemu więźniowi się żali: - Cóż za pomysł był niecny, by bitwę w warunkach takich przyjmować! Jean Pendu – młodzieniec, któren to dopieroć na rycerza był pasowan. W bitwie pod Hittin nie lada odwagą się wykazał, lecz nieszczęśliwie obuchem uderzony przytomność stracił i pojmany został. Doświadczenia wielkiego nie ma jeszcze, przeto sławnego rycerza słucha uważnie, co jak myśli, przydać mu się w życiu może. Niestetyż, przydać mu się nie zdąży, albowiem i na niego kat już czeka. - Myślisz panie, że oddać pole należało? - Wody nie było, upał niezmierny, wojska zmęczone okrutnie. Gorszych terminów trudno by szukać. Aleć się kilku złych doradców zebrało i król im zaufał. Co się stało, to i się nie odstanie, lecz złość mnie bierze, w szczególności na templariuszy, którzy do bitwy piersi się pchali. - Wasal wasz przeca stronę zakonników trzymał? - Trzymał, a teraz już nieżyw, bo jakeś sam widział, sam Saladyn gardło mu poderżnął. Wojowałem wraz z Rycerzami Świątyni nierzadko i wiem, że zabijacy z nich okrutni, w fachu swym niedoścignieni, aleć pokory żadnej nie mają, co czasem źle się kończy. Nie zaufałbym żadnemu z nich, bo tajemnice jakieś chowają, niby ubodzy, a złota mają od króla więcej, a nadto, nie raz żem słyszał, jak ludzie mówili, że bałwanom jakimś hołd oddają. - Nie może to być, przeca sam papież nad nimi stoi! - Nie wiem, czy może, czy nie, ale wiem, że papież daleko stąd. Powiem Ci, że to niebezpieczni i dziwni ludzie. Nawet pod Hittin żem widział, iż normalną miarą ich mierzyć nie idzie. Rycerza Rogera żem obserwował, bo jeszcze przed bojem dziwnym, jego zachowanie mi się zdało. Wielki Mistrz ku niemu podjechał, mniemam, żeby otuchy dodać. Co mu rzekł, tego nie wiem, ale naraz Roger zachwiał się, jakby miał upaść, a oczy jakąś mgłą mu zaszły. Może upał temu był winien, ale nie wiem, czy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych