Atlantyda
początek pewnej historii-jestem żądny surowych komentarzy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział I
- Antyniosie szanuję cię. Wiem, że jesteś inteligentniejszy od nas wszystkich tu zebranych. Dlatego nie mogę zrozumieć twojej decyzji. Antyniosie lubię cię, dlatego żałuję że nie mogę cię przekonać do jej zmiany – mówił młody mężczyzna, pociągający łyk wina, przy każdej pauzie podczas swojej wypowiedzi. Jak na Atlanta był niski, miał zaledwie metr siedemdziesiąt wzrostu. Również krótkie włosy nie były popularne wśród złotej młodzieży wyspy. Jasnoniebieskie oczy zamglone alkoholem skakały z osoby na osobę, zwracając uwagę na każdą nawet drobną zmianę w zachowaniu. - Lysteosie! Przyjacielu, jestem ci wdzięczny za troskę jaką mnie otaczasz. Wiem że się martwisz, jak wy wszyscy. Ale zapewniam cię, zapewniam każdego z was, że dokładnie przemyślałem swój wybór. Wziąłem pod uwagę wszelkie możliwe konsekwencje, jakie niesie za sobą ta decyzja. Toczyłem w myślach zażarte kłótnie, przytaczałem najróżniejsze argumenty, jakie przyszły mi do głowy. Za jedną i za drugą opcją. I wydałem wyrok. Podjąłem ostateczną decyzję – odparł spokojnie Antynios. Obejrzał srebrny puchar, który trzymał w ręku, odgarnął kosmyk czarnych włosów opadających na duże ciemne oczy i napił się z tego pięknego naczynia. Nie każdy na wyspie miał okazję trzymać w ręku dzieło atlantyckich jubilerów, a jeszcze mniej osób miało szansę pić z takiego wyrobu. Jednak dla młodych szlachciców z Fistii był to przedmiot codziennego użytku. Potrafili oczywiście zachwycać się doskonale rzeźbionymi w srebrze motywami winorośli, czy zwierząt zamorskich, lecz przywykli do zbytku i zbytek odczuwali jako coś naturalnego. - Jak mówiłem decyzja jest ostateczna – kontynuował – Oznacza to Lysteosie, że jej nie zmienię. Możemy drodzy bracia dyskutować o niej, – tu pokazał białe równe zęby w uśmiechu – ale jest podjęta. Spust pociągnięty, kula jest w locie. Lysteos zmrużył swoje i tak wąskie oczy, które teraz przypominały narysowane pędzelkiem linie i głęboko westchnął. - Znakomicie! – krzyknął jeden z biesiadników. Wyższy od Antyniosa blondyn o szerokich barkach i zaokrąglającym się brzuchu. – Ja się zgadzam z tobą w pełni. Świetnie, świetnie! – Mówiąc pił wino wprost z butelki, i obgryzał pieczone indycze udo. - Dziękuję za wsparcie Deystosie – powiedział Antynios. - Tylko jedno. Jedno mnie męczy. - Pytaj odpowiem. - Po co? Po co chcesz tam iść? Bo przecież nie dla pieniędzy. Masz ich nadmiar. A jak ci ich zabraknie, pożyczymy ci. – Mężczyźni parsknęli głośnym śmiechem – Co ja mówię? Damy ci je. Jeśli nie pieniądze, to może sława? Mnie też pociąga. Kobiety kochają sławę, a ja kocham kobiety. Tym się nie różnimy. – Na chwilę przerwał by wlać w siebie kolejną ilość trunku – Ale sławę można zdobyć także w inny sposób. Chcesz pokażę ci sposoby? – Uśmiechnął się chytrze do Antyniosa. – Jeszcze jeden powód przychodzi mi do głowy. Przygody. Ach te podróże w miejsca w których nigdy nie postawię stopy. I te widoki. Aż mi się włosy jeżą na myśl o nich. Ale nie chcę widzieć piękna, które będzie ostatnim pięknem, jakie zobaczę. Nie chcę stawiać nóg w miejscach, które mi nogi odbiorą. – Na te słowa zamilkł, a jego twarz przybrała kolor dojrzałej maliny. Spojrzał na przyjaciela, od którego powiało chłodem. Wszyscy wstrzymali oddech. - Wybacz Antyniosie. Wino. Zapomniałem. - Wybaczam Deystosie – odpowiedział. Na chwilę zamilkli. W pokoju było sześciu młodych mężczyzn, siedzieli w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Obłuda.T
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…