Atlantyda częśc I "Wyspa" - Rozdział IV
przedstawiam drugiego bohatera Atlantydy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział IV W ciągu dwóch godzin deszcz zdążył przedostać się przez każdy centymetr ubrania. Mokre włosy kleiły się do twarzy. Zmarzł, zaczynał drżeć. W tym czasie, ani przez chwilę nie przyszła mu do głowy myśl, aby odejść. Stojąc w ulewie, zastanawiał się nad swoim życiem, a nie była to przyjemna czynność.
Oneostos urodził się 20.04.1024 roku, w Kastanii. Od wielu pokoleń jego przodkowie ciężko pracowali w stoczniach stolicy Atlantydy. Budowali ogromne statki handlowe, szybkie żaglowce wojenne, lub potężne transportowce służące do przewożenia setek żołnierzy. Jego przeznaczeniem również było takie życie.
Jednak on nie chciał zostać robotnikiem, jak bracia i kuzyni. Nudził się żmudną fizyczną pracą. Codzienne wypełnianie tych samych obowiązków, w tym samym miejscu było katorgą. Nie chciał, aby jego największą przyjemnością, nagrodą z ciężki tydzień, była knajpa i butelka słodkiego wina. Niestety nie wiedział dokładnie, czego chce, więc pozostawał w pewnym stanie zawieszenia i bezradności.
Nienawiść do otaczającej rzeczywistości, sprawiała że od najmłodszych lat był odpychany przez rówieśników. Także fizycznie różnił się od kolegów i braci. Nie był tak wysoki i krępy jak oni. Był silny i muskularny, ale budowę miał lekką. Duże dłonie, o wąskich palcach nie nadawały się do chwytania ciężkich młotów, którymi w stoczni zbijano wielkie belki. Za to świetnie radził sobie przy pracach, które wymagały precyzji, co dumą napawało jego ojca. Widział syna w roli majstra, nie zaś zwykłego pracownika.
Po matce odziedziczył duże stalowe oczy i kasztanowe włosy, do ojca nie był podobny wcale. Wielu, więc powątpiewało w prawdziwe ojcostwo Theanestasa Ka, ale nikt głośno nie śmiał tego mówić, ze względu na porywczy charakter i przerażającą siłę tego mężczyzny.
Brak akceptacji sprawiał, że jeszcze mocniej oddalał się od ludzi. Sam biegał, sam pływał i wspinał się na drzewa. Wyruszał też w dalekie przechadzki po dzielnicy portowej. Z czasem poznał także głośne centrum i strefę rządową. Zbadał wszystkie parki, skwery i place w stolicy. Najpóźniej odwiedził część willową, ale tam bał się zapuszczać. Zresztą, nie raz został stamtąd przepędzony przez jakiegoś sługę, czy niewolnika. Zanim skończył szesnaście lat, Kastania zaczęła go nudzić, powoli zaciskała się na jego szyi pętla codzienności i stagnacji. Dusił się w wąskich uliczkach, ale dusiły go też wielkie place i rozległe parki publiczne. Kolejną namiętnością stało się czytanie. Łatwo przyswoił tę umiejętność, co znów oddaliło go od równolatków. Czytał wszystko, co wpadło mu w ręce, łącznie z dokumentacją pokładową. Nauczył się też dobrze i ładnie pisać.
Przełom w jego życiu nastąpił kilka tygodni po siedemnastych urodzinach. Został wysłany na przedmieścia Kastanii, a dokładniej do południowej części dzielnicy willowej. Tej, która go tak intrygowała, i której jednocześnie się tak bał. Południowa część owej dzielnicy była zamieszkana przez bogatych kupców, bardziej na północ znajdowały się pałace wyższych urzędników i arystokracji miasta. Miał dostarczyć jakieś dokumenty do domu Wyestasa Kast. Był to kupiec, który złożył zamówienie na budowę kilku małych statków do przewozu przypraw z zachodniego kontynentu, w stoczni, w której pracowała rodzina Oneostosa. Kierownik stoczni chętnie wykorzystywał chłopca do załatwiania drobnych spraw, dotyczących kontaktów handlowych. Ze z powodu jego miłej powierzchowności, umiejętności znalezienia się w każdej sytuacji oraz giętkiego języka. Oneostos był szczęśliwy, że trafiła mu się kolejna okazja do wydostania się ze znienawidzonej części miasta. Do Wyestasa leciał jak na skrzydłach. W pałacu przekazał przesyłkę jednemu z niewolników i kiedy już szedł w stronę drzwi nagle doznał olśnienia. Ujrzał coś, co miało zmienić jego całe życie.
Była to drobna brunetka, mniej więcej w jego wieku, o lśniących piwnych oczach, które zdawały się być nieobecne. Jej małe dłonie zgrabnie przesuwały pióro po kartce papieru, a z za niedużych różowych delikatnie rozchylonych warg błyszczały białe równe zęby. Omiotła go w tym momencie wzrokiem, a on stracił świadomość. Był zaczarowany tym mglistym odległym spojrzeniem. Ocknął się dopiero w biurze kierownika, nie pamiętał nic z drogi powrotnej. Wciąż miał przed oczyma jej postać. Od tamtej chwili śnił o niej codziennie. Kiedy tylko musiał iść do domu Kast, serce wyrywało mu się z piersi. Był uradowany, kiedy mógł na nią patrzeć. Po pewnym czasie dowiedział się, kim była. Na imię miała Laoria, miała szesnaście lat i była najmłodszym dzieckiem kupca.
Zaczął odczuwać smutek i wściekłość na swoją rodzinę. Niskie pochodzenie pozwalało mu tylko marzyć, że kiedykolwiek będzie mógł ją choćby dotknąć. Lecz stało się coś nieoczekiwanego, podczas trzeciej z kolei wizyty u Wyestasa, Laoria odwzajemniła jego spojrzenie i uśmiechnęła się. Szalał z radości. Od tamtej pory…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Obłuda.T
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…