Wróć do katalogu

Autozłomowy Requiem-rozważania i obserwacje cynika

Utrzymany w żartobliwym tonie felieton - reportaż, głównie o zachowaniu ludzi na przystankach. :)

kenny-fan, opublikowano , 6 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W dzisiejszym świecie, nawet pustelnik, chcąc nie chcąc, musi żyć wśród ludzi. Człowiek to istota stadna, a nasza wataha nazywana jest dla niepoznaki społeczeństwem. Jak w każdej większej grupie, obowiązują tu prawa dżungli. Jednakże, ludzie muszą przecież jakoś koegzystować pomiędzy czasem walk. I właśnie tym kontaktom przyjrzał się bliżej nasz szyderca. Czystą esencją życia jako członka społeczności są przystanki autobusowe. Dopiero tam wychodzą na jaw wszelkie niedoskonałości naszego społeczeństwa. Na pewno zdecydowana większość z nas, uczniów i nauczycieli, do szkoły dociera środkami komunikacji miejskiej. Nietrudno jest nam więc wyobrazić sobie taką sytuację: środek października, jest chłodno, głodno i do domu daleko. Z nieba deszcz leje się strumieniami, jedyny autozłom, który kursuje na prowincję, spóźnia się raptem czterdzieści trzy minuty, a ludzie na przystanku drżą z zimna jak liście podczas huraganu. Oczywiście, wszyscy oczekujący są podirytowani, a taki destruktywny nastrój nie sprzyja nawiązywaniu kontaktów. Nie licz, że ktoś użyczy ci parasola. Najwyżej możesz oberwać rączką po głowie. Mówi się, że Polacy są życzliwą nacją. Dziwne, nie zauważyłam. Zwalczajmy stereotypy! Wróćmy jednak na wyżej wymieniony przystanek, gdyż oto na horyzoncie pojawił się autozłom, majestatycznie tocząc się w naszą stronę. I co się okazuje? Jest to autobus bez przegubu! Praktycznie już w tej chwili powinno się opuścić zasłonę cenzorskiego miłosierdzia, gdyż co wrażliwszym czytelnikom, może popsuć się wzrok, po przeczytaniu bezpośredniej relacji z tego podniosłego wydarzenia. Reporter jest jednak właśnie po to, by objawiać prawdę szerokiemu kręgowi odbiorców. Mimo wszystko, nie jest on samobójcą. Przedstawi więc tę scenę możliwie najłagodniej, dobierając odpowiednie słowa i opuszczając co brutalniejsze fragmenty, aby tak zwana „siła wyższa” (redaktor) nie dobrała się do tego tekstu, a co za tym idzie, do skóry autora. Koniec dygresji, powróćmy do snucia opowieści. „Autobus” dowlókł wreszcie swe udręczone ciało. Ludzie ustawiają się błyskawicznie w „pięcioszeregu”, obliczając co do nanometrów, miejsce, w którym znajdą się drzwi. W punktach DD (domniemanych drzwi), nie da się wcisnąć nawet sprasowanej szpilki. Ci, którzy są jeszcze w stanie, uginają nogi, by mieć lepszy życiowy start. Starsze osoby zaciskają kurczowo spocone palce na jednej z najbardziej śmiercionośnych broni wymyślonych przez człowieka - laskach. Wszyscy łypią na siebie groźnie, usiłując obniżyć morale przeciwnika. Atmosfera jest tak gęsta, że powietrze leje się jak syrop. Emocje sięgają zenitu... I wreszcie nasz bus wjeżdża w zatoczkę!

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych