Bad Day
O złym dniu dwojga ludzi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nieduża, nasączona wodą grudka śniegu leżąca na chodniku rozbryzgła się pod ciężarem jego czarnego buta. Następnie drogę zagrodziła mu kałuża. Dariusz przeskoczył nad nią i pomaszerował dalej. Był zły. Pogoda tej zimy była wyjątkowo paskudna, a dziś temperatura sięgała minus trzynastu stopni. To nie był jego szczęśliwy dzień. Pokłócił się z rodzicami, w szkole oblał test semestralny z matematyki, a na dodatek było mu zimno w uszy. Szedł po chodniku przy jednej z mniej ruchliwych ulic, nie wyjmując rąk z kieszeni swojej zimowej kurtki. Nie była to najbezpieczniejsza droga, ale na pewno najkrótsza, a jemu było dziś wszystko jedno. Kolejną przeszkodą okazała się czerwona puszka po piwie z rzucającym się w oczy, żółtym napisem DIT. Kopnął ją z całej siły, a ta poszybowała wysoko w górę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż jej niedokończona zawartość oblała mu spodnie. Chciał przeklnąć, ale doszedł do wniosku, że to niczego nie zmieni i ruszył dalej przyspieszając nieco. Po chwili skręcił w jedną z bocznych uliczek i stanął w pół kroku. Około dwudziestu metrów przed nim stało dwóch młodych mężczyzn ubranych w stare, znoszone rzeczy. Ich łyse głowy wskazywałyby na przynależność do subkultury skinhead’ ów, ale czerwone, dresowe spodnie z trzema paskami szybko rozwiały jego nadzieję. Przez moment stał nieruchomo wpatrzony w dwie postacie. Ceremonialnie przełknął ślinę, zwiesił głowę, utkwił wzrok w czubkach swoich butów i powoli zaczął iść w ich stronę. Serce przyśpieszyło swoje tępo. Armia ciarek przebiegła mu po plecach. Znał to uczucie. To był strach.
***
Stefan miał dziś zły dzień. Od rana wszystko go wkurzało. W sklepie skończyło się jego ulubione piwo. Kasa także się skończyła i to zarówno ta w portfelu, jak i ta na komórce. Kumple mówili mu, żeby wykupił sobie abonament, ale on był ekonomiczny. Doszedł do wniosku, że mając numer w systemie pre-paid zaoszczędzi przy przekładaniu chip’ a z jednego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Neiklot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…