Wróć do katalogu

Bądź przy mnie nocą

To krótkie opowiadanie ukazujące to, co spycha nas w ciemność. Trudno jest stanąć z życiem twarzą w twarz, gdy okazuje się ono być iluzją. Zwłaszcza, gdy ma się siedemnaście lat.

leygu, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zapadał już zmrok nad poznańską cytadelą, podczas gdy ona samotnie siedziała, zamknięta w swoim pokoju i zlepiając myśli z niejednolitych iskierek, starała się uporać z rosnącym napięciem. Nie była w stanie przypomnieć sobie żadnego fragmentu poprzedniego wieczora, podczas gdy w tej chwili stało się to dla niej sprawą życia i śmierci. Była naga. Jej delikatne ciało przybrało teraz blade barwy, gdzieniegdzie przybrudzone tylko czerwienią i różnymi odcieniami fioletu. Za oknem czarny kruk siedzący na parapecie był jedynym świadkiem jej wewnętrznego końca. Słońce zachodziło błyszcząc milionem barw, niewzruszenie pogrążając miasto w mroku. Tylko niewyraźne cienie przesuwały się po horyzoncie, chowając w sobie ludzkie istnienia, losy i porażki. Ona za to samotnie, w wielkim domu na przedmieściach miasta, siedziała na zbyt dużym dla niej samej, białym łóżku i błagała Boga o pomoc. Coś się stało. Tylko ona mogła zobaczyć jak cienka strużka ciemnoczerwonej krwi spływa z jej krocza po udzie, i spada kropelkami aż na drewnianą podłogę. Delikatnie i niepewnie dotykała koniuszkami palców do czerwonej cieczy jakby chcąc się upewnić, że to wszystko nie jest tylko wytworem jej wyobraźni. Nie mogła opanować ich drżenia. Czuła się brudna, obolała i śmierdząca. Do jej nozdrzy docierał metaliczny zapach krwi wymieszany z gnijącym potem. To był pierwszy raz, w którym złapała za żyletkę. Wzięła ją do ręki zdecydowanym ruchem i czym prędzej przyłożyła do nadgarstka. Nie zdecydowała się jednak na ostateczne pociągnięcie. Dała sobie jeszcze tę szansę i wstała pospiesznie podchodząc do stojącego, wysokiego lustra. Postrzępione, czarne włosy opadały na niewielkie piersi. Tylko duże, niebieskie oczy wciąż wydawały się tętnić życiem patrząc uważnie na poszczególne fragmenty drobnego ciała. Miała zaledwie siedemnaście lat, a już życie postanowiło jej pokazać na co naprawdę je stać. Jeszcze wczoraj była tylko zwykłą nastolatką, szukającą miłości i mieszkającą w pięknym, nowoczesnym domu. Dziś to wszystko nie miało już znaczenia. Dziś stała już tylko przed lustrem i szukała w sobie odwagi do tego żeby to wszystko zakończyć. Wiedziała, że wystarczy jeden ruch, który skróci te męki. Nie umiała się jednak odważyć. Patrzyła tylko na liczne sińce i otarcia na udach, brzuchu i twarzy. Tylko cienka strużka krwi uparcie dążyła do opadnięcia na podłogę, a czarny kruk niewzruszenie się wszystkiemu przyglądał. Delikatne i przyciemnione promienie słoneczne wpadały do pokoju przez odsłonięte okno. Stała odwrócona do niego tyłem, więc nie mogła zauważyć jak ktoś ją obserwuje. Stał tam już od dłuższego czasu i napawał się widokiem delikatnego ciała, które swoimi dziewczęcymi ruchami wzbudzało w nim dzikie pożądanie. Nie musiał nic więcej robić. Stał tylko i patrzył podziwiając dzieło swojego zniszczenia, podczas gdy ona niczego nieświadoma stała przed lustrem i wciąż szukała w sobie determinacji. On nie wiedział, co siedzi w jej głowie, ale nie przeszkadzało mu to w namiętnym napawaniu się każdym szczegółem. Nagle usłyszała dźwięk domofonu, który informował o tym, że ktoś wpisał odpowiedni kod i zaraz pojawi się w drzwiach. Nie musiała długo czekać żeby usłyszeć głosy rodziców. - Chciałabym żebyś pomógł mi w końcu naprawić tą cholerną pralkę. Nie możemy cały czas korzystać z pralni – mówiła, jak zwykle proszącym tonem, matka. - Za pół godziny. Albo nie. Jutro. Dzisiaj nie mam czasu – odpowiedział ojciec, który prawie każdą propozycję innej osoby traktował z niskim priorytetem. - Cały czas muszę na coś czekać? Mam dosyć bycia tą na jutro, za pół godziny, na kiedyś! - Czy ty wiecznie musisz o coś robić aferę? Nie możemy chociaż jednego wieczoru spędzić w spokoju? Codziennie pracuję na to żebyś mogła siedzieć w takim domu, a nie jakimś baraku, a ty tak mi się odwdzięczasz?! - Czyli chcesz spędzać czas tak, jak lubisz? Znów zamkniesz się w pokoju i będziesz siedział przy tych swoich książkach, a całe życie rodzinne i swoją własną żonę, będziesz miał w dupie?! Nie mówiąc już o córce! - Jak śmiesz tak do mnie mówić?! To ty wiecznie robisz wszystko po swojemu. Przestało mi się chcieć w ogóle zwracać tobie na cokolwiek uwagę. Nie mam już do ciebie siły! Gdybym był tylko trochę młodszy to zamknąłbym drzwi z drugiej strony i już nigdy nie wrócił! – po tych słowach usłyszała już tylko głośne trzaśnięcie, a potem znów zapadła długa cisza. Jej blade ciało bezwładnie opadło na ziemię. Czuła w sobie tyle rozpaczy, że nie mogła wszystkiego stłumić w środku. Zaczęła cicho szlochać z nadzieją, że nikt jej nie usłyszy. O to raczej mogła być pewna. Zazwyczaj nikt nie zwracał na nią uwagi. Przez większość czasu pozostawała dla ludzi niewidzialna. -

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych