Wróć do katalogu

BEORF. Król swego królestwa. IV Zwrot.

Czwarta część tego długiego opowiadania.

chajr-ad-din, opublikowano , 30 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W kwietniu 4823 roku przygotowania do nowej wojny były już całkowicie ukończone. Wojska zbierały się w rejonach koncentracji nad granicą z Binyme. Przemarsz trwał wiele dni gdyż z rozkazu marszałka omijano wszelkie ważne drogi drogi. Całą armię jak podczas poprzedniej wojny podzielono na dwie części. Pierwsza licząca trzy tysiące żołnierzy, wraz z Badunem i Fehlim trafiła pod dowództwo generała Amexa. Ten zaś miał swe stanowisko w pobliżu puszczy Hyron. Stamtąd miał ruszyć na Pavę, górskie miasto Binymskich drwali. Beorf wraz z Arenem stanęli pod miastem Auro, przez które biegła jedyna droga z Beorfu do Eket. Stamtąd Marszałek Beorf miał poprowadzić cztery tysiące żołnierzy wzdłuż jeziora Hu, na Pyk’Yxado. Ważny ośrodek handlowy i port rybacki. Szpiedzy donosili iż w Binyme czuje się nową wojnę, zaś mieszkańcy gór mocno się do niej przygotowują. Jednak nie martwiło to Beorfa. 21 kwietnia Beorf i jego wojska przekroczyli granicę Binyme, zaś dzień potem to samo uczynił Amex. Wieść o ataku niemal błyskawicznie dotarła do Fuhona i równie szybko rozniosła się po okolicznych krainach. Tej wojny pozostali władcy już nie mogli lekceważyć. Zrozumiałe stało się to iż Dagous z pomocą Beorfa dążył do całkowitego opanowania tej części Kety. W dodatku umiejętności Marszałka i ostatnie konflikty utrwalały pogląd, iż jest to możliwe. Byli przeto wielkim zagrożeniem któremu nie należało, lecz trzeba było się przeciwstawić. Lazeten władca Ibinu, Gestator Ksiąrze Golsodu, Abon władca Byoru oraz sam Fuhon już wcześniej kontaktowali się w tej sprawie. Teraz jednak przyszedł czas na działania. W dniu kiedy Beorf znalazł się pod Pyk’Yxado, do Voj przybyli posłańcy od władców popierających Fuhona. Powiadomili go również iż pomoc zbrojna natychmiast wyruszyła i dotrze wkrótce. Lazeten i Abon byli już na tyle zapobiegliwi, iż swe wojska wysłali jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Zaś armia Golsodu wyruszyła w dniu rozpoczęcia wojny. Tak więc te cztery krainy zawiązały sojusz przeciw Tamuzowi i zapędom Dagousa i Beorfa. Już 23 kwietnia Beorf rozpoczął oblężenia pierwszej osady. Dzień był pochmurny i deszczowy, co znacznie zmniejszało szanse na powodzenia ataku. Prócz tego teren włoku osady był podmokły i niesprzyjający. Liczne krzaki i trzciny znacznie utrudniały marsz. W dodatku część wody z jeziora pod wpływem deszczy wylała i odcięła dostęp do słabiej bronionych części palisady. Po dwóch dniach bezowocnych oczekiwań na poprawę pogody Beorf wpadł na ciekawy pomysł. Pyk’Yxado jako rybacka osada miało port, w dodatku nie broniony. Chciał jak najmniejszych strat więc to było miejsce gdzie należało uderzyć. W ciągu trzech kolejnych dni w pobliżu osady pojawiły się statki rybackie, należące do Lorda Arena z Huzet. Mieszkańcy Pyk’Yxado poprzez mgły nie dostrzegli ich sylwetek, więc ciągle pozostawiali przystań bez ochrony. Tegoż dnia do Beorfa przybył pewien człowiek. Wyglądał jak kupiec, lecz szaty miał nieco nadniszczone, a w dodatku pod ciemnym płaszczem. Nikt go wcześniej nie dostrzegł w obozie, nawet żaden z generałów. Mimo to Beorf przyjął go chętnie w swym namiocie, lecz na osobności. Panie, jestem Nugatu, twój wysłannik… – Powiedział gdy tylko przekroczył próg Tak wiem. Spocznij zatem na sofie i opowiadaj cóż to za wieści z Voj mi przynosisz? Wieści nie są dobre. Pięć dni temu, na zamek Fuhona przybyli posłowie z Ibinu, Byoru i Golsodu. Przybywali tam od dawna lecz dopiero teraz dowiedzieliśmy się jaki jest cel ich wizyty. Upiliśmy w karczmie jednego z posłów a ten wyjawił nam wszystkie szczegóły. I cóż wam powiedział? – Beorf był już wyraźnie znudzony i czekał na konkrety Władcy wszystkich wymienionych krajów podpisali przeciw nam sojusz. Zaś ich armie od wielu dni są już w marszu ku stolicy Binyme – Beorfa nieco przeraziły te słowa To rzeczywiście … zła wiadomość – Beorf wstał i przez chwilę spacerował po namiocie, tymczasem spragniony Nugatu pił wino – Czy wiesz jakie są kierunki wrogiej armii, gdzie się one znajdują, bądź cokolwiek więcej? Niestety panie. To wszystko czego zdołaliśmy się dowiedzieć. Nasi wrogowie chyba zdają obie sprawę z naszej obecności. Coraz ciężej jest zdobywać informacje. Nie jest dobrze. To znacznie komplikuje sytuacje w jakiej się znaleźliśmy. Czy ktoś wyruszył, aby powiadomić Amexa o zaistniałej sytuacji? Razem z Ojwem wyruszyliśmy jednego dnia, on to podążył do generała Amexa. W porządku, dziękuję ci. Jeśli czegoś będziesz potrzebował, to proś. To wszystko. Jak będziesz opuszczał namiot wezwij pozostałych generałów – Nugatu zasalutował i wyszedł. Po kilku minutach do środka wszedł Aren, Refin, Zipre i Wiriem - Mam złe wieści panowie Co się dzieje? – Rzekł Refin Od tej pory nie walczymy jedynie z Fuhonem, Lecz również z jego sąsiadami, Lazetenem, Abonem i władcą Golsodu, nie wiem jednak kto tam sprawuje rządy. Trzeba powiadomić o tym króla. Trzeba Wiriemie, lecz to nic nie zmieni. Najpierw musimy zająć Pyk’Yxado, a dalej ruszymy zgodnie z planem na Voj i spotkanie z Amexem. A co jeśli zostaniemy zaatakowani wcześniej? – Spytał ponownie Refin Sądzę iż to pod Voj rozegra się najważniejsza bitwa, to tam zbiorą się wrogie armie. Lecz takiej ewentualności nie można wykluczyć. Jeśli napotkamy wcześniej na wrogie wojska będziemy musieli sobie jakoś z nimi poradzić. Trza będzie posłać po posiłki i zwiększone zapasy aby prowadzić dłuższą wojnę … Wprzód musimy zająć tę osadę – Zdenerwowany Aren wskazywał ręką w kierunku Pyk’Yxado – statki z żołnierzami już czekają Chodźmy więc na pole bitwy. Czas rozpocząć batalię. Generałowie opuścili namiot, zaś włoku nich panowały gorączkowe przygotowania do boju. W końcu Fagril przyniósł wiadomości iż wszystko jest już gotowe. Tego dni już nie padało, więc pora na atak wydawała się wyśmienita. Najpierw na miasto mieli ruszyć piechurzy pod osłoną ogromnych tarcz zbijanych z grubych beli. Ich zadaniem było jedynie przytrzymać Binymskich łuczników przy bramie, podczas gdy ich towarzysze mieli lądować na przystani. Żołnierze wyruszyli ze swych pozycji i od razu dostali się pod ostrzał. Grad strzał jednak nie powodował żadnych strat. Żołnierze jednak maszerowali powoli, ciężar tarcz i podmokły, bagnisty teren sprawiał wiele problemów. Obrona miała dość czasu aby przygotować się do ataku, wszyscy więc ściągali do bramy spodziewając się tam ataku. Mieli ze sobą garnki z wrzącą wodą, aby oblewać wspinających się po drabinach żołnierzy, wielkie bale drewna, które mili zrzucać na nich i dzbany oliwą, oraz pochodnie do jej podpalania. W porcie nie było jednak nikogo. W tym samym czasie co piechurzy spod obozu wyruszyły wiosłowe łodzie i małe żaglowe statki rybackie z trzema chorągwiami. Razem trzystu ludzi. Nagle wyłoniły się spośród mgieł budząc najpierw zdziwienie a później i strach mieszkańców Pyk’Yxado. Wypełnione po brzegi Tamuzańczykami bardzo szybko zbliżały się do przystani i po chwili znalazły się kilka metrów od celu. Mimo bardzo późnej reakcji na przystani zaczęli pojawiać się obrońcy osady. Niewiele jednak mogli poradzić. Żołnierze króla Dagousa byli już na brzegu i pojawiało się tam ich coraz więcej. Obrońcy zorientowali się w planach Beorfa i czym prędzej ruszyli na przystań. Było już jednak zbyt późno. Kiedy wszyscy Tamuzańczycy zsiedli z łodzi, mimo toczącej się ciągle walki zorganizowali swe szyki i dzięki umiejętnością oficerów ruszyli ku bramie. Tej wspaniałej organizacji zasłużył się chorąży Kudor, który poprowadził dalej wszystkich do walki. Mimo wspaniałego początku przebicie się do bramy było zadaniem niezwykle trudnym i trwało dwie godziny. Obrońcy stawiali twardą i zaciętą obronę. Z trzystu, do bramy dotarło już tylko stu trzydziestu żołnierzy. Ci już jednak zdołali tam wytrwać i otworzyć wrota przed swymi rodakami. Tam pod osłoną wielkich drewnianych tarcz już czekało półtora tysiąca piechurów. Tej siły nikt już nie mógł powstrzymać. Osada padła w ciągu kilku następnych minut. To było kolejne wspaniałe zwycięstwo na koncie Beorfa, zaś Kudor dzięki któremu było to możliwe został sowicie wynagrodzony i stał się oficerem przybocznym Beorfa. Po zaprowadzeniu porządków w mieście, przystąpiono do organizacji nowej administracji, na wzór Talgidru. Po krótkim odpoczynku, 27 kwietnia opuścili miasto i ruszyli na północ w Góry Binyme. Wcześniej Beorf wysłał do Amexa posłańca ze swymi nowymi planami. Mieli się spotkać na wschód od Voj i stamtąd uderzyć całą siłą na miasto, oraz antytamuzański sojusz. W tym czasie Amex już opuszczał szybko zajętą Pawę i wzdłuż Puszczy Hyron posuwał się ku swemu celowi. Jednak jeden z gońców został w końcu złapany przez Binymskich górali i odesłany do Voj. Tam zaś przy pomocy tortur próbowano od niego wyciągnąć jakiekolwiek informacje. Jednak posłaniec nic nie wiedział, a listy jakie wiózł były zapisane pismem Beorfa. Z rozkazu Lorda gońcy nie umieli czytać ani pisać, zaś w Voj nie było nikogo, kto byłby piśmienny, bowiem alfabet Beorfa był jedynym na kontynencie prócz delfickiego i krasnoludzkiego. Tak więc niemal wszyscy ludzie na Kecie nie potrafili ani czytać ani pisać. Jednak w końcu odnaleziono jedną osobę która będąc w Chemosie nauczyła się pisma Beorfa. Ta zaś odczytała listy i Fumeh z Gestatorem, który przybył już do Voj, poznali plany Beorfa i Amexa. Postanowili więc działać. Niedaleko Marszałka Tamuzu był Lazeten ze swą armią, zaś przed Amexem maszerowały wojska Byoru, zbliżające się powoli do stolicy Binyme. Plan obu władców był prosty. Armie miały zaatakować Tamuzańczyków i zadać im jak największe straty, po czym obie miały skierować się do Voj gdzie już rozpoczęto przygotowania do obrony. Więc już wkrótce miało dojść do pierwszego starcia. Wojska Byoru stanęły i zawróciły w kierunku generała Amexa. Wkrótce obie armie miały spotkać się w górskiej dolinie. W deszczowe popołudnie 28 dnia miesiąca doszło do bitwy. Wojska Amexa spokojnie maszerowały drogą pomiędzy wzgórzami ku Voj. Wtem po bokach pojawili się żołnierze Abona. Ci zaczęli od ostrzału z łuków, zaś piechurzy zbiegali na zaskoczonych Tamuzańczyków. Mimo iż po obu stronach było tyle samo żołnierzy to obrona miała być ciężka. Amex szybko zorganizował szyk obronny i przygotowywał się do uderzenia. Jednak Badunowi nie w smak było się bronić i uderzył na Byorczyków biegnących z lewej. Tam atak załamał się i Byorczycy zaczęli uciekać w strachu przed orkami. Badun widząc to ruszył za nimi w pogoń, co było błędem. Pozostała część Byorczyków uderzyła na prawe skrzydło i na drodze doszło do walki. Łucznicy zakończyli ostrzał pozycji Amexa i zawrócili. Kiedy wszystkie chorągwie były już w walce Amex myślał jak przeistoczyć tę niepewną bitwę w zwycięstwo. Jednak całość jego żołnierzy związani byli walką, a orki pobiegły w siną dal. Po chwili na wzgórzu ponownie pojawili się łucznicy, zaś Byorczycy poczęli wycofywać się. Kiedy Tamuzańczycy ruszyli za uciekającymi łucznicy Abona ponownie wypuścili grad strzał. Amex kazał więc zaprzestać pościgu i wycofać się na przeciwległe wzgórze, poza zasięg łuczników. Po kilku minutach Byorczycy znikli na dobre, zaś Amex zaczął zliczać straty. Plan Fumeha i Gestatora sprawdził się. Wprawdzie niewielu Tamuzańczyków zginęło to wielu było rannych, przez co i niezdolnych do dalszej walki. Ci zaś musieli powrócić do Owhur i generał Amex nie miał innego wyjścia jak tylko podążyć dalej bez czterystu żołnierzy, co było sporym osłabieniem jego prawie trzytysięcznej armii. Dwa dni potem podobny los spotkał Beorfa. Kiedy jego armia licząca już trzy tysiące ośmiuset żołnierzy wdrapywała się na kolejną górkę, na sąsiednim szczycie, w szyku obronnym czekał Lazeten i jego dwa tysiące ośmiuset Ibińczyków. Ci już czekali na przybycie Czerwonego Lorda i gotowi byli do obrony. Jednak wróg nie miał ani przewagi liczebnej, ani dużej ilości łuczników, co skrzętnie wykorzystał Marszałek Beorf. Kazał rozrzedzić szyki łuczników i podejść do Ibińczyków na odległość, z której mogli skutecznie ostrzeliwać ich pierwszą linię złożoną z piechurów. Pogoda był słoneczna, co sprzyjało łucznikom. Piesze chorągwie zajęły miejsce po bokach, zaś ich celem miał być manewr oskrzydlający. Jak tylko Tamuzańscy łucznicy rozpoczęli ostrzał piechoty, tym samym odpowiedzieli Ibińczycy. Lecz ci mogli jedynie strzelać do łuczników. Straty wśród chorągwi Lazeten rosły szybko co groziło wyniszczeniem jego oddziałów, kazał więc uderzać. Na to właśnie liczył Beorf. Kiedy Ibińczycy biegli wprost na Tamuzańskich łuczników ci ciągle stali miejscu. Choć Tym razem Beorf uzbroił ich w miecze to nie miał zamiaru posyłać ich do walki. Nagle przed łucznikami zaczęli pojawiać się żołnierze Refina i to właśnie w nich uderzył Lazeten i jego piechurzy. W tym też czasie z lewej ruszyły chorągwie Zipre Xemy, zaś z prawej Wiriema. Kleszcze włoku Ibińczyków zaczynały się powoli zaciskać. I tylko dzięki temu iż Lazeten w porę spostrzegł co się dzieje, uratował swych rodaków przed okrążeniem i zniszczeniem, a siebie przed niewolą. Nim Zipre i Wiriem zaatakowali z boków Lazeten dał rozkaz do odwrotu. Ibińczycy w pośpiechu poczęli opuszczać pole walki i kierować się ku Voj. To zwycięstwo wielce uradowało Beorfa i jego generałów (jak i samego autoraJ). Mimo wcześniejszych złych wieści był zadowolony. Okazywał się bowiem iż wojna toczy się po jego myśli, choć jego zapał osłabł kiedy dowiedział się o stratach Amexa. Był jednak ciągle dobrej myśli. Najważniejsza bitwa była dopiero przed nim. Na początku maja pod Voj spotkały się wszystkie cztery armie koalicji. Tam wszyscy wodzowie razem przystąpili do planowania obrony. W Voj, na zamku Księcia Fumeha toczyły się wszystkie rozmowy. Władcy rozmawiali sami i szpiedzy Tamuzu nigdy nie zdołali się dowiedzieć co planowali. Lecz nie zmieniało to w żaden sposób panującej sytuacji. Wrogowie Dagousa byli słabsi i obie strony o tym wiedziały. Mamy zdecydowaną przewagę. Jest nas ponad dziewięć tysięcy – Rzekł Fumeh A dzięki temu posłańcowi wiemy gdzie zaatakują, co łącznie daje nam sporą przewagę – dopowiedział Gestator. Mimo to musimy się bardzo dobrze przygotować do tej bitwy. Bo wygląda na to iż Królestwo Tamuzu stanie się pierwszym wielkim państwem po Królestwie Elfów – Fumeha powoli opuszczał dobry humor Dagous ma wielką i silną armię – Podkreślił Abon Mają krasnoludzką i elfią broń. Zaś same elfy również ich wspierają. Nie mówiąc już o dowódcach, ich Marszałek podbił Talgidr, a kilka dni wcześniej niemal nie zniszczył mojej armii. Wiem o tym. Zaiste ma on wielu wybitnych wodzów, lecz my również potrafimy dowodzić. I co z tego iż mają lepszą broń. Nie poddamy się tak łatwo – pocieszał wszystkich zgromadzonych Gestator Tamuzańczyków może byśmy pokonali, ale to z Chemosu Dagous czerpie swą wielką siłę. Zaś Lord Beorf … – Wtrącił Abon Beorf?? – Zapytał nagle zaskoczony Gestator. Tak. Lord Beorf. Marszałek Tamuzu. A jednak. Zawsze wiedziałem że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych