Wróć do katalogu

"Bernard" - 8: "Splątane sztandary&

Ósma część przygód Bernarda.

Resor, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

8. „Splątane sztandary”

Ta noc była niezwykle wietrzna. Bernardowi przypomniała się noc przed ostateczną bitwą w której poległ Edward. Wiatr wiał nawet jeszcze silniej – tak mocno, że zawieszone na zamku Grotexu sztandary splątały się. Bernard w myśli porównał je do swoich spraw – które były równie splątane. Tej nocy jednak splątało się coś jeszcze. Bernard z niecierpliwością wyczekiwał swej ukochanej w mniejszym korytarzu, gdzie mógł obserwować wejście do najdłuższego korytarza. Gdy tylko zobaczył pośpiesznym krokiem Kingę szybko podbiegł do niej i nie mówiąc nic chwycił ją za rękę i równie szybko pobiegł razem z nią w głąb najdłuższego korytarza zatrzymując się dopiero przed zakrętem. Dopiero wtedy przy zapalonej pochodni spojrzał jej w oczy i spytał: - Nic Ci nie jest? - Nie… ale nic nie rozumiem. Myślałam, że nie żyjesz. Do tego ten plan księżniczki… - No właśnie. Ten list to też na pewno jej sprawka. Ona jest opętana rządzą władzy. Sama zresztą słyszałaś. Kinga podniosła rękę by mogła dotknąć twarz Bernarda, tak jakby chciała upewnić się, czy aby na pewno nie jest duchem. - Nie chcę, żeby Ci się coś stało - Podjął ponownie znów Bernard - Gdybym miał jakiś dowód… Bernard na chwilę przerwał spoglądając na mur korytarza. - No tak! Już wiem! - Co takiego? - Pamiętasz o tajemnej komnacie o której wspominała księżniczka? Uderzyła mnie gdy zacząłem tam czytać list Karola do niej. To może być dowód. Muszę tylko sobie przypomnieć jak otworzyć to tajne przejście. Znów przerwał, tak jakby przed chwilą coś go ponownie coś go olśniło. - Już wiem! Za pierwszym razem, gdy sprawdzałem ten korytarz naciskałem każdy kamień. Nie pomyślałem o tym, że trzeba je nacisnąć w odpowiedniej kolejności, a przecież najpierw się potknąłem. W tym momencie ukucnął przy prawej części muru i zaczął naciskać każdy kamień. - Pamiętam, że szedłem tą stroną i… Wtedy nagle kamień pod naporem jego ręki zapadł się nieco w dół. Nic jednak się nie stało. Bernard zaczął mówić ponownie: - Potem potknąłem i oparłem się o mur, aby wstać. Znów zaczął naciskać wszystkie kamienie, tym razem na murze. Równie szybko odnalazł kolejny, który również się lekko zapadł pod naciskiem jego ręki. Usłyszał znajomy odgłos przesuwanych kamieni. Wówczas oboje odwrócili wzrok na lewą część korytarza. Kawał ściany korytarza w kształcie małego prostokąta zaczął przesuwać się na bok. Bernard ujrzał znajome dość małe i wąskie wejście. - To tam! Chodź! Bez żadnych dodatkowych wyjaśnień zaczął na czworakach znikać w małym wejściu, a Kinga bez żadnych pytań podążała tuz za nim. Gdy już znaleźli się w tajemnej komnacie chwilę odsapnęli i w międzyczasie Bernard mógł zauważyć, że jest tu tak…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych