Wróć do katalogu

Bez tytułu

opowiadanie erotyczne

lemur12, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jestem wredny, tak patrzę na to z perspektywy czasu. Wtedy, gdy wszystko się działo nie myślałem tak. Mariusza i Renatę znałem długo, byli moimi przyjaciółmi. Bardziej znałem Mariusza, ale bardziej widziałem, że tak to nazwę - Renatę. To dlatego, ze obaj z Mariuszem zajmowaliśmy się fotografią i widziałem na zdjęciach Renatę tak, jak ją Pan Bóg stworzył. Dziś pamiętam tylko, że była to jakaś plaża, fale morskie i jej wygolona w paseczek cipeczka. Gdzieś zostało to w pamięci...

Nadszedł dzień, gdy Mariusz i Renata powiedzieli mi, ze pobierają się. Bardzo ich lubiłem i nie dziwiło mnie, że super dziewczyna wychodzi za super faceta. Miałem być drużbą. I byłem, ale o tym później.

Dwa dni przed ich ślubem spotkaliśmy się na imieninach u wspólnych znajomych. Po kilku drinkach oczywiście tańczyliśmy. No może to za dużo powiedziane, bo ja zatańczyłem może z cztery razy. W tym pewnie trzy z Renatą, bo bardzo ją lubiłem i nie przeszkadzało jej, ze mylę rytm. Później kolejne drinki i nagle moje zdziwienie. Reneta łapie mnie za rękę i wyciąga na parkiet. "Nie mogłam sobie tego odmówić, po tym komplemencie" - usłyszałem. Wcześniej powiedziałem, że ślicznie wygląda, co było zresztą zgodne z prawdą obiektywną - zapewniam. Zatańczyliśmy. Nie wiem, co by się stało, gdyby nie zabrzmiał za chwilę Chris Rea ze swoim "Road to hell". Ale zabrzmiał i przytuliliśmy się do siebie.

Bardziej niż wcześniej kiedykolwiek. "Wiesz, boję się..." - powiedziała. Chodziło rzecz jasna o ślub. Znałem już trochę życie

- "wiem" - odpowiedziałem. Rozmawialiśmy chwilę, aż zapytałem "Byłaś kiedyś z innym mężczyzną oprócz Mariusza?".

- Pytasz o seks?

- Też

- Nie, nie byłam

- Nie obawiasz się, że będziesz tęsknić za tym innym.

-Jakbyś czytał w mojej duszy...

Przytuliliśmy się jeszcze bardziej. "No to masz jeszcze jeden dzień, by to zmienić" - zażartowałem. Nie odpowiedziała. Nawet się nie uśmiechnęła. Nie wiem, co wówczas się ze mną stało. To irracjonalne dla mnie. Słyszałem tylko, jak moje usta wypowiadają coś, czego sam nie mówiłem: " Jutro około 18-tej czekam na Ciebie u mnie w domu, będę sam (mieszkałem z narzeczoną ale wyjechała na uczelnię), Ty też przyjdź sama..." Nic nie odpowiedziała. Tańczyła dalej przytulając się i jakby nie wyczuwając, że palę się ze wstydu. Jak mogłem to powiedzieć? Jak mogłem to zrobić super kumplowi? Sekundy zaczęły się dłużyć - w końcu muzyka zamilkła. Uśmiechnęliśmy się do siebie sztucznie i poszliśmy w swoje strony.

X x x

Potworny kac męczył mnie przez cały dzień. Niewiele pamiętałem z wczorajszych imienin. Poza jednym. Jak się z tego wytłumaczyć? A jeśli powiedziała Mariuszowi? Nie powiedziała. Dowiedziałem się o tym, gdy około 18-ej zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie spodziewałem się, że przyjdzie. A jednak. Te błękitne niebieskie oczka, niewinność w każdym zakamarku twarzy, spuszczona głowa, i ubiór jakby wyjęty z akademii szkolnej. Spódniczka, bluzeczka... "Wejdź" - powiedziałem. To dziwne, ale w ogóle nie czułem zażenowania.

"Pomożesz mi przy kolacji" - powiedziałem. Zboczyliśmy na obojętne tematy polityki, gotowania, pogody. Przeszliśmy do kuchni, gdzie Renia pomagała mi przygotować kanapki. Dużo żartowaliśmy. Aż do momentu, gdy wspomniała o ślubie.

- To już jutro, słońce - westchnąłem.

- Jutro - westchnęło słońce.

Nikt nie uwierzy, ale nie miałem tego zaplanowane. Zapytałem o uczelnię (Renia kończyła studia) jednocześnie stając twarzą w twarz do niej. Ciągle rozmawiając odpiąłem guzik jej bluzeczki. Później drugi. Odpowiadała rzeczowo na moje pytania, jakby nie zważając co robię Zobaczyłem jej dekolt i koronki czarnego staniczka. Dalej rozmawiałem, pytałem o coś nieistotnego siląc się na sprawianie wrażenia bardzo zainteresowanego. Trzeci i czwarty guziczek. Odpowiadała wolniej,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych