Wróć do katalogu

BEZMIAR - CZĘŚĆ 2 - Lądowanie.

Druga część - CDN... może:D Bardzo prosze o komentarze.

janko, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

CZĘŚĆ 2 - Lądowanie.

Na szczęście chwilę później maszyna zadrżała, gdy przepadła w sztucznej studni grawitacyjnej. Dziwne uczucie, jakby mrowienie, nigdy za nim nie przepadałem, ale szanse na przesiadkę do innego środka transportu były raczej mizerne.

- Będzie dobrze…

No tak, skoro wszystko się już spieprzyło, musiało być „dobrze”. Oczywiście zawsze kwestią otwartą, w takich sytuacjach, pozostaje układ odniesienia.

Wszystko to miało miejsce kilka godzin temu, jak twierdził wyświetlacz awaryjny, nadal świecący w absolutnej ciemności, lot trwa już 412 minut… Niemal siedem godzin temu. Mi wydawało się, że siedzę w tym fotelu już 70 godzin, wyłączone systemy ergonomiczne nie zapełniały masażu wspomagającego a oczy wręcz paliły od bladej poświaty wyświetlacza otoczonego idealną czernią. Czas na małe podsumowanie…

Czy się boję?… W sumie jak na człowieka, leżącego niczym kłoda, w kupie złomu gnającej w bezkresnej pustce kosmosu w nieznanym mi kierunku… trzymałem się nie najgorzej. Co dalej?... Nie wiem, choć należało powtarzać sobie często, przynajmniej w myślach, że „będzie lepiej”. Udało się odskoczyć, nikt do mnie nie strzela i istnieje nadzieja, że za chwilę wyląduję na pokładzie okrętu bazowego… a nie tam było coś o „alternatywnym miejscu”. Ale skoro mamy alternatywy… Co się stało?... Poza rzeczami oczywistymi i już wspominanymi, nie miałem zielonego pojęcia. Chyba jedynym objawem strachu, był fakt, że nie miałem ochoty na rozgryzanie tego, po prostu coś poszło „nie tak”.

Mały ekranik zmienił barwę. To dość znaczące wydarzenie w otoczeniu tak wypranym z bodźców, a czerwony kolor komunikatu, dodawał tylko temu zajściu pikanterii.

„ZMIANA Wyjście w punkcie alternatywnym 2”

Cholera, co to znaczy: „Zmiana” – co się zmieniło? Dobrze, że przynajmniej mamy alternatywę numer dwa. Po bezustannym gadaniu Dafne, te lakoniczne komunikaciki były niczym rebusy. Szarpnięcie, najpierw delikatne z mrowieniem, wypadliśmy z nadprzestrzeni. Potem kilka silniejszych, gdy resztki mojego okrętu, próbowały przybrać jakąś tylko im znaną pozycję w przestrzeni.

Głos Dafne powrócił równie nagle jak zniknął, zabrzmiał niczym nagły grzmot.

- Wybrano alternatywny punkt numer: dwa, brak możliwości dotarcia do alternatywnego punktu: jeden. Brak możliwości dotarcia do floty. Brak komunikacji nadprzestrzennej, wystrzelona boja podprzestrzenna. - Dafne, gdzie dotarliśmy? - Punkt alternatywny dwa, warunki na powierzchni: akceptowalne. Procedura przygotowawcza przed wejściem w atmosferę, czas 3 minuty 25 sekund.

A tak, pogadać się nie da. Trzeba, więc słuchać. Za niecałe 4 minuty wejdę w atmosferę. Sytuacja musi być nieco gorsza niż zakładałem skoro komputery zmieniły cel podróży. No i mamy boję. Cholera gdyby człowiek starał się zapamiętać informacje ze szkoleń, dłużej niż do najbliższego egzaminu. Wiedziałby wówczas coś więcej na ten temat. Jedno było pewne, wielkiego zasięgu to coś raczej nie ma… Najpierw kolejne szarpnięcie… obrót… spore przeciążenie wciskające mnie w fotel… potem znowu obrót… Jak w jakimś szalonym tańcu.

- Odrzucenie kapsuły za 3… 2… 1…

O cholera! Zakładam, że ten uroczy głosik poinformowałby mnie gdyby osłony termiczne były uszkodzone…, ale w sumie, po co? Bym miał świadomość, że się najpierw podsmażę a potem jacyś goście tam na dole, będą mogli wypowiedzieć sporo życzeń patrząc na spadające gwiazdy. Oczywiście zakładając, że ktoś tam na dole ma jakiekolwiek życzenia. Dafne zamilkła prawdopodobnie na dobre, zostając w pustym już wraku, ale nieco bardziej komunikatywny zrobił się ekranik awaryjny. Pojawiło się więcej literek i najwyraźniej za dobrą monetę należało przyjąć fakt, że wszystkie one były zielone:

„Atmosfera – 24% O, 70% N, brak substancji szkodliwych Temperatura w strefie lądowania – 294K Ciążenie – 0,86g”.

Czyli jest lepiej niż mogłoby być, a nawet zdecydowanie lepiej… cieplutko i do tego człowiek może odetchnąć pełną piersią.

Szmer dobiegający z zewnątrz powoli zmieniał się w huk, a kapsuła trzęsła się coraz bardziej. System chłodzenia robił, co mógł, ale temperatura wewnątrz znacznie wzrosła. W sumie to nadal nie wiedziałem czy się zatrzyma zanim zacznie przypiekać. Wyglądało jednak na to, że po zbliżeniu się do tropikalnego piekła, przestała podążać w kierunku tego znaczenie lepiej opalanego miejsca, wiecznego spoczynku dla „grzecznych inaczej”. Sporo doznań w dość krótkim czasie, jak dla kogoś, kto przez siedem godzin wisiał w próżni. Kolejne szarpnięcie i światło zalało całe otoczenie, efekt był tak niesamowity, że na chwilę zabrakło mi tchu w piersiach. Na obcej planecie ciężko określić czy jest to wschód czy zachód, tak czy inaczej tutejsze słońce ledwie wychylało się zza odległego horyzontu… A i tak osłona kabiny znacznie pociemniała chroniąc przyzwyczajone do niemal absolutnej ciemności oczy. Nawet ładne widoczki… zwłaszcza ten słoneczny blask nad bezkresnym oceanem.

- Cholera…

Próba przekonania się na własne oczy, w jakich jestem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych