Wróć do katalogu

Białe zawiniątko

Nie mogę i nie chcę napisać nic więcej...

Sylwiana, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie zapłaciłam w terminie podatku VAT i chcą mnie zwolnić z pracy. Dziś miałam rozmowę z Główną Księgową i trwam w zawieszeniu, bo Dyrekcja rozważa mój przypadek. Wiszę na włosku, a raczej moje losy w firmie.

Zmęczona całodziennym dygotaniem o stołek, wracając do domu wreszcie usiadłam, w autobusie, by spokojnie się zdrzemnąć. Nie mogłam. Jakaś kobieta rozmawiała przez telefon. Co chwilę kończyła starą i zaczynała nową rozmowę, jak stosunek przerywany, niezdrowy dla obu stron. Umawiała się z jakimś, prawdopodobnie facetem, na wyjazd na majówkę. Mówiła do niego: „Jesteśmy jednością, kupimy bilety, nic to, zanocujemy pod mostem”. Nie mówiła, tylko skrzeczała do telefonu. Jest głos mi obmierzł, gdy śmiała się prostacko i używała obleśnych słów. Potem rozmawiała z jakąś koleżanką, a później znów z tym samym facetem. Opowiadała mu o nieszczęśliwym wypadku. Dziecko wypadło z ósmego piętra i reanimowali je. Nie słyszałam dokładnie, ani gdzie był ten wypadek, ani jak się potoczyły sprawy. Przeszkadzał mi jej ohydny rechot, lubieżny i sprośny, gdy opowiadała o tej tragedii. W jej głosie słychać było żądzę sensacji i powracające jak bumerang pragnienie wyjazdu na majówkę, dokądś tam.

Z autobusu przesiadłam się do metra, zrobiłam zakupy w sklepie na rogu i objuczona siatami miałam wracać do domu, gdy moją uwagę przykuła stojąca nieopodal karetka pogotowia i radiowóz policyjny. Niezwykłe zjawisko w tej okolicy, w każdej zresztą. Minął mnie czarny karawan. Ktoś spytał: „Wy po dziecko?”, ktoś inny odrzekł: „Tak, dokąd mamy jechać?”. Zobaczyłam napis „Dom pogrzebowy…” i wiedziona złym przeczuciem ruszyłam za samochodem. Zatrzymał się niedaleko. Czekali tam już fotoreporterzy, kręcili się policjanci i nieliczni gapie. Stanęłam obok, nie mogłam tak po prostu odejść.

Ludzie przystawali, mówili coś do siebie. Fotoreporterzy czekali na rozwój wydarzeń. Po chwili pojawił się mężczyzna, bardzo szybko wyszedł z bloku i skierował do karawanu. Niósł małe, białe zawiniątko. Z ciałkiem trzyletniego chłopca, jak miałam się później dowiedzieć… Ułożył je w czarnym wnętrzu i drzwi zasunęły się cicho. Karawan odjechał.

To był wypadek, nieszczęśliwy wypadek. Dziecko wypadło z okna. Nie miało szans, choć długo prowadzono reanimację. Nie było szans. Matka była w domu, gdy stało się nieszczęście. Podobno nie była pijana. Co tam się właściwie wydarzyło? Jak doszło do tragedii w mieszkaniu na ósmym piętrze?

*****

Jest noc. Piszę…

Co ona teraz myśli? Jak się czuje? Czy jest

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych