Wróć do katalogu

Bitwa, której nie mogł wygrać...

Polska lata 30 XX wieku. Dzień z życia młodego nacjonalisty

Petr, opublikowano , 6 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Bitwa, której nie mógł wygrać…

Zawsze chodziła tą samą drogą. Był tego pewien, obserwował przecież od dwóch tygodni, dzień w dzień. Zawsze. Gdy opuszczała budynek uniwersytetu przy Krakowskim Przedmieściu, szybkim i zdecydowanym krokiem skręcała w Świętokrzyską, gdzie nieopodal skrzyżowania z Marszałkowską wchodziła na klatkę eleganckiej narożnej kamienicy. Paweł chodził za nią, odkąd poznał ją za pośrednictwem kolegi, który także uczęszczał na uniwersytet. Choć tu słowo „kolega” niezbyt pasowało. Marek nazywał go niechętnie „starym znajomym z dzieciństwa”. Oznaczać miało to wyłącznie stan faktyczny – znał go, bo był synem najlepszego przyjaciela jego ojca. Nigdy go jednak nie darzył sympatią. Było wręcz przeciwnie. Od najmłodszych lat. Przyczyna owej niechęci wyszła na jaw dopiero kilka lat temu, kiedy zaczęli rozmawiać o polityce. Wychodzili od tego samego punktu. Ich ojcowie walczyli o niepodległość. Obaj rozbrajali Niemców w Warszawie. Tu jednak, a więc w pochwale niepodległości, kończyła się ich wspólna historia. Paweł, zapalony narodowiec, nie mógł znieść jego, jak to określał, „paplaniny” o wiekach polskiej różnorodności, wspólnej historii polsko-żydowskiej i wynikającego z tego wszystkiego szacunku dla mniejszości narodowych. Dla Pawła Polska była dla Polaków, a owe mniejszości zawsze doprowadzały ją do upadku. Szczególnie Żydzi. Byli zagrożeniem dla polskiej przyszłości, grabieżcą polskiego skarbu, niszczyli „polską szansę na edukację” poprzez „kradzież” miejsc na uczelniach. Obserwując ostatnio z wiadomego powodu uniwersyteckie życie, utwierdził się w tym przekonaniu. Z bram uniwersyteckich wyłaniało się wielu Żydów, niektórzy jawni, niektórzy próbujący ukryć swoje pochodzenie. Wychodzili grupkami, w których, czego zrozumieć nie mógł, byli także Polacy. Był też ów „stary znajomy z dzieciństwa”. Ale nie na niego zwracał on całą swą uwagę. Jedynym celem jego oczu była ona. Co ciekawe wychodziła zawsze z głową spuszczoną ku ziemi, jakby się czegoś obawiając, choć Paweł uważał, że nie może ona po prostu znieść żydowskiego towarzystwa. Taka nadzieja wypełniała Pawła, czyniąc ją w jego oczach kimś niemal idealnym, już nie tylko pod względem wyglądu zewnętrznego, ale najzwyczajniej w całości. Dziś jednak musiał ją opuścić na wysokości Pałacu Staszica, biegnąc prawie wzdłuż Nowego Światu. Był spóźniony, co nie wprawiało go w dobry nastrój. Rozgrzeszał się zauroczeniem, ale „tutaj wzywała praca dla ojczyzny”, bo tak nazywał on spotkania u Adama, w jego mieszkaniu, na nieformalnych zebraniach „Falangi”, czyli organizacji narodowej, która dla Pawła była jak druga rodzina, zasadniczo po śmierci ojca dwa lata temu, jak jedyna rodzina. Tworzył tę organizację od samego początku, wnosząc niemały wkład w jej filozofię. To on w końcu zaproponował założenie specjalnej grupy, która miałaby „zapewniać ochronę polskiego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych