Wróć do katalogu

Black Hearts

Powieść opowiada o młodych przyjaciołach którzy zbiegiem okoliczności trafiają w sam środek wojny dobra ze złem

Erador1993, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział pierwszy: Wakacyjne plany

Koniec roku szkolnego wszyscy uczniowie i uczennice w znakomitych i radosnych nastrojach wracali ze szkoły do domów po pożegnaniu ciężkiego i pracowitego roku niekiedy pełnego stresu i rozczarowania. Uwagę przed szkołą przykuwali trzej młodzieńcy jeden niski i dobrze zbudowany drugi wyższy i trochę otyły a trzeci wysoki i szczupły, którzy stali przed szkołą z wiadrami pełnymi wody i oblewając przechodzących obok kolegów i koleżanki, które tylko piszczały i uciekały jak najdalej o dziwo w ogóle nie zdenerwowane. Nagle zza rogu ulicy wybiegł jeden z nauczycieli zwabiony ciągłymi krzykami i piskami. Młodzieńcy zobaczywszy nadciągające kłopoty szybko zwinęli swój sprzęt i z zadziwiającą szybkością uciekali ile sił w nogach. Po jakimś czasie kiedy zauważyli że niebezpieczeństwo minęło stanęli i zaczęli się śmiać na cały głos.- Nieźle poszło.- powiedział otyły chłopak.- Tak w końcu po wszystkim skończyliśmy z tą przeklętą szkołą!!!- zawtórował najwyższy.- A tam mi się tu nawet podobało pomijając nauczycieli i te wszystkie lekcje.- Najniższy trochę się zmieszał i spoważniał.- No oczywiście James jakbym miał taką dziewczynę jak ty to też bym nie chciał opuszczać tej szkoły.- Z promiennym uśmiechem stwierdził Bruce najwyższy z nich.- Weź przestań!!!- zdenerwował się James i zaczerwienił spuszczając wzrok na ziemię. Oliver stojący do tej pory spokojnie poruszył się i odezwał.- Dobra koniec żartów zmywam się do domu trzeba coś zjeść, ale zobaczymy się wieczorem prawda?- Tamci pokiwali głową i zgodzili się że też musza wracać do domu. ************** Kiedy James wszedł do domu w nozdrza uderzył go zniewalający zapach pizzy, zaburczało mu głośno w brzuchu i poczuł się głodny jak wilk. Wszedł powoli do jadalni zdejmując po drodze marynarkę i pantofle- Mmm, jak super pachnie, a co to za okazja że przygotowałaś mi moje ulubione danie mamusiu?- to prawda chłopiec nie przepadał za pizza ale ta robiona własnoręcznie przez jego matkę po prostu była przepyszna.- A czy coś się musiało stać żebym była miła dla mojego kochanego synka?- młodzieniec usiadł i spojrzał się podejrzliwie na swoja matkę.- No dobra teraz to już na pewno wiem że coś się stało tylko teraz mi powiedz o co chodzi. – Matka chłopca oparła się o blat kuchenki postała chwilę patrząc na syna i myśląc.- Potem ci powiem jak już zjesz. Uśmiechnęła się i wyszła z kuchni. James’owi nawet rozmyślanie na temat zachowania matki i wspominanie co takiego ostatnio przeskrobał nie mogło zepsuć apetytu i rzucił się na posiłek jak wygłodniały wilk rzuca się na swoją ofiarę rozszarpując ja na kawałeczki. Po kilku chwilach zjadł już większość brytfanny wytarł usta o serwetkę pamiętając jak zawsze mama go karciła za wycieranie się o rękawy, wstał od stołu i poszedł do salonu gdzie czekali na niego rodzice po drodze przyjął minę słodkiego niewinnego szczeniaczka i wiedząc że nikt tej rozmowy nie przerwie ponieważ był jedynakiem, Podszedł do rodziców- A więc o czym chcieliście ze mną porozmawiać?- chłopiec przekrzywił lekko głowę na lewo tak aby to spotęgowało jeszcze niewinny wyraz jego twarzy.- Po pierwsze przestań robić tą głupią minę, bo nie chcemy cię oskarżać o kolejne rzeczy których „nie zrobiłeś” tylko porozmawiać o twoich wakacjach o tym jakie masz plany jeśli już jakieś masz?- Ojciec młodzieńca był dobrze zbudowanym dużym mężczyzną i miał bardzo surowy wyraz twarzy ale wbrew pozorom był bardzo miły i kompromisowy.- No ja chciałem głównie zostać tutaj spotykać się z kuzynami i Amandą no i może wyjechać na jakiś czas z nimi nad morze.- James pomyślał że rodzice chcą zasponsorować mu jakiś super wyjazd.- No to musisz zmienić swoje plany.- Przymilnym głosem powiedziała matka.- Że co?!! Niby dlaczego?- młodzieniec nie wiedział o co chodzi.- Znaleźliśmy dla ciebie bardzo interesujący obóz w miasteczku a dokładniej w dworku który tam jest.- ojciec zaczął pewnie.- Nie!! Niegdzie nie pojadę nie ma mowy nie będę się szlajał po jakichś wiochach nie zostawię swoich przyjaciół i dziewczyny!!- co tu się w ogóle dzieje? James był po prostu zaszokowany, to zachowanie nie było podobne do jego ojca nigdy nie narzucał mu swojego zdania tak zdecydowanie, a raczej ograniczał się do przekonywania, które jednak zawsze skutkowało.- Ale tam jest naprawdę pięknie są tam rzeki i takie wspaniałe…- syn przerwał jej w pół zdania wykrzykując cały czas o swoich planach które wymyślał na poczekaniu.- Przestań!! Decyzja została już podjęta jedziesz tam i będziesz się świetnie bawił, koniec rozmowy ja muszę już iść do pracy.- Ojciec wstał wyszedł z salonu zabrał tylko swoją marynarkę i opuścił mieszkanie. James i matka siedzieli jeszcze chwilę w milczeniu a potem syn znowu zaczął.- Mamo co tata mówił? Czemu chcecie mnie tam wysłać? Nic tak strasznego chyba nie zrobiłem.- Z błagalnym głosem powiedział młodzieniec.- Tata i ja stwierdziliśmy że musisz się usamodzielnić a to jest idealna okazja, bo skoro chcesz żebyśmy traktowali cię jak dorosłego to musisz zacząć zachowywać się jak dorosły.- matka miała lekko załamujący się głos minęła już ta pewność siebie którą dawał jej mąż.- Ale ja jestem odpowiedzialny i dojrzały.- Mama spojrzała na niego ze zdziwieniem.- No dobrze zdarzały mi się wpadki ale naprawdę jestem odpowiedzialny.- Było słychać w jego głosie nutkę desperacji zupełnie jak wtedy kiedy został ukarany miesięcznym szlabanem na wychodzenie z domu za puszkę farby na samochodzie dyrektora.- No to teraz możesz nam to udowodnić i to pokazać.- kobieta się uśmiechnęła i wyszła z salonu do kuchni, James miał ochotę pójść za nią i dalej ciągnąć ta dyskusję czekając aż mama się złamie ale powstrzymał się, zdusił w sobie gniew i postanowił poradzić się najpierw przyjaciół co ma zrobić i jak to rozegrać. Poszedł na górę się przebrać odświeżyć i przygotować na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych