Wróć do katalogu

Blizny

Ciężarna dziennikarka wpada na trop zabójcy, który morduje młode kobiety.

paulinapuczek, opublikowano , 33 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ktoś mnie obserwuje. Boję się

„Martwa kobieta w okolicy Filadelfii. To już druga ofiara prawdopodobnie tego samego sprawcy” – Mniej więcej takie napawające strachem nagłówki można było przeczytać w gazetach ostatnimi czasy. Dwa tygodnie temu. Ewa ostatnio czuła, że dzieje się coś dziwnego. Koszmary dręczyły ją prawie co noc. Myślała, że to stres spowodowany jej ciążą oraz pracą. Jaka praca może powodować koszmary? Chociażby właśnie dziennikarstwo śledcze. Z reguły Ewa zajmowała się sprawami związanymi z łamaniem prawa w rządzie, ewentualnie napady na banki, podpalenia, wpadki prokuratury lub ciekawe procesy sądowe. Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w obrębie Filadelfii. Ewa była samotną kobietą, w piątym miesiącu ciąży, a jej facet, jak to lubi powtarzać bez końca matka Ewy „Zmył się i zostawił z problemem”.- Bardzo śmieszyło to Ewę. Pani Meer nigdy nie owijała w bawełnę. Mama Ewy, była miłą staruszką, o okrągłej, przyjaznej twarzy. Ewa często ją odwiedzała. Rozmowy z matką, zawsze pozwalały jej się oderwać od pracy i dużego miasta. Starsza pani mieszkała dalej w ich rodzinnym mieście Lansdale. Za każdym razem opowiadały sobie co nowego słychać. Potrafiły plotkować godzinami. Pani Meer była w tym niekwestionowaną mistrzynią. Zbierała informacje szybciej niż wiewiórka orzechy, jeżeli można sobie pozwolić na tak prozaiczne porównanie. Tego dnia, Ewa obudziła się po ciężkim dniu z bólem głowy. Ostatnio ciągle czuła się nieswojo. Nie mogła zasnąć. Czas chyba zrobić sobie przerwę- Pomyślała- Dzisiaj odwiedzę mamę. Pozbierała się, spakowała małą walizeczkę, postała przed lustrem i wsiadła w auto. Zadzwoniła do szefa redakcji z prośbą o dwa tygodnie urlopu. Po trzydziestu minutach widziała już dom Mamy. Dojechała i wysiadła z auta. Myślała, że mama śpi, więc weszła po cichu i postawiła walizkę na stoliku w przedpokoju. -A kto mi się tu skrada z rana. – Spytała niby samą siebie Pani Meer. Ewa uśmiechnięta zajrzała do kuchni i zobaczyła na blacie stos naleśników. Tych, które Ewa uwielbiała. Z truskawkami i cukrem pudrem. Kobieta stała tyłem do córki, ale najwidoczniej dobrze wiedziała kto przyjechał. Pani Meer była szczuplutką kobietą, dokładnie tak samo jak Ewa. Były bardzo podobne. Te same niebieskie oczy i kiedyś te same kasztanowe włosy. Teraz włosy Pani Meer były białe jak śnieg. -Cześć mamusiu. Spodziewasz się kogoś? – Ze śmiechem skierowała wzrok na naleśniki – Chyba sama tego nie zjadasz. -Po ostatniej naszej rozmowie, nawet przez słuchawkę było słychać, jak przybija Cię to wszystko. – Wyjaśniła Pani Meer- Nie ciężko było się domyśleć, że w weekend spakujesz się i odwiedzisz wreszcie starą matkę. Po miesiącu! – Powiedziała z udawaną urazą. -Przecież dzwoniłam do Ciebie – Odpowiedziała Ewa dalej z uśmiechem na twarzy. Pani Meer odwróciła się i spojrzała troskliwie na córkę. -Ale to nie to samo, co widzieć twoją śliczną buzię – Przytuliła córkę – A teraz siadaj. Na stole masz świeże truskawki. Zrobiłam nam kawę. Siadaj, siadaj. Usiadły i zaczęły rozmawiać o tym co zwykle. - Jak dziecko? Ten twój oczywiście zmył się, zostawił z problemem. Pewne nie dzwoni nawet– Starsza pani przewróciła oczami. - A może poznałaś kogoś ? - Mamoo! Mam trzydzieści dwa lata. -No i co? Chyba mogę wiedzieć jak się wiedzie mojemu dziecku. – Spojrzała na Ewę prowokującym wzrokiem. -Nikogo nie poznałam. Z dzieckiem wszystko w porządku, a kiedy będę już tak gruba, że nie zmieszczę się w drzwiach dostanę urlop macierzyński. Wtedy sobie odpocznę. – Odpowiedziała. -Acha ! Zapomniałam Ci powiedzieć. Pamiętasz tą kobietę co prowadziła tą kwiaciarnię, dwie przecznice dalej? Trzy dni temu zamordowano jej córkę. Dziewczyna była w ciąży. Dziecko już nie żyło kiedy ją znaleźli. – Opowiadała – Podobno miała wyjść jak co dzień, na nocną zmianę do pracy i po prostu nie dotarła. -O mój boże! – Wykrzyczała z przejęcia – To straszne, a taka miła z niej była dziewczyna. -W twoim wieku. Kto robi takie rzeczy.. – Nagle przerwała – Kochanie, nie wyglądasz najlepiej. Wszystko w porządku? -Nie mamo. Wszystko jest dobrze. Jestem po prostu bardzo zmęczona. – Odpowiedziała szybko, żeby uspokoić mamę i położyła jej dłoń na ramieniu. Rozmawiały tak aż do późnego popołudnia. Wtedy Ewa poszła rozpakować rzeczy do swojego starego pokoju. Pani Meer nigdy nic nie zmieniała w pokoju córki. Zostawiła go w takim stanie w jakim Ewa pamiętał wszystko. Różowe ściany i srebrne gwiazdki z papieru, które przyklejała na ścianę po każdej przeczytanej bajce. Położyła się na łóżku. Ta sytuacja z córką kwiaciarki nie wydaje się normalna – Obudził się w niej instynkt dziennikarza.

Kolejnego dnia postanowiła przyjrzeć się bliżej tej sprawie. Odwiedziła Kwiaciarkę, ale widząc w jakim była stanie nie śmiała pytać o córkę. Przywitała się, chwilkę porozmawiały i tyle. Poszła więc na posterunek policji w Lansdale. Powiedziała, że przysyła ją Redaktor z Filadelfii aby pozbierała wiadomości do materiału. Pomachała im tylko legitymacją przed twarzami i zaraz dostała wszystkie raporty w sprawie tamtego zdarzenia. Okazały się bardzo Ciekawe. Usiadła i zaczęła przeglądać raporty. [Dziewczyna miała poderżnięte gardło a w ręku karteczkę z napisem „Oko opatrzności widzi wszystko ale dopiero podnosi swą powiekę” obok napisu widniały trzy cyfry 777] Ktoś tu najwyraźniej uważa się za boga. – Myślała i czytała dalej. Ewa zapisała wszystkie ciekawe rzeczy. Zeznania przyjaciół i rodziny także wydawały się interesujące. Dowiedziała się, że partner dziewczyny dwa miesiące przed ślubem dostał pracę w Europie i wyjechał. Nie układało im się najlepiej. Od tamtego momentu kontakt z nim praktycznie się urwał. To nie normalne.. – Pomyślała Ewa – Jakby pomyśleć jestem w podobnej sytuacji. Ciąża. Brak ślubu.. Boże ja mam jakąś paranoję – Zaczęła się śmiać sama z siebie. – To wszystko przez zmęczenie. Ale o co chodzi z tym okiem opatrzności? Ten temat ciekawił ją najbardziej. Przemyślała całą sprawę. Zdecydowała, że napisze ten artykuł i jak najszybciej wyśle do redakcji. Dwa dni później artykuł był już gotowy. Wysłała go do szefa i już po pół godzinie dostała odpowiedź.

„Witam Cię Ewo. Widzę, że muszę chyba częściej dawać ci wolne. Wtedy masz najlepsze pomysły. Oczywiście wydrukujemy to na pierwszej stronie. Spróbuj jeszcze powęszyć, a może znajdziesz coś jeszcze lepszego na ten temat. Trzymamy za Ciebie kciuki Sherlocku” J. K.

Ucieszyła się i zmartwiła jednocześnie. Pochwała w ustach Johna Kelley’a to nie częste zjawisko, ale co ja mam jeszcze wywęszyć. Nic więcej już nie mam w tych raportach. –Martwiła się.- Chyba że Kelley sugeruje mi.. abym spróbowała rozwiązać tą sprawę! Mam być detektywem!

W kolejnych dniach, Ewa jeździła do różnych ludzi którzy mieli coś wspólnego z młodą kobietą. Każdy próbował powiedzieć jak najwięcej. Nikt nie wiedział jednak nic o tych trzech cyfrach. Nikt też nie przypominał sobie, żeby Aghata - bo tak miała na imię – należała do jakiejś sekty. Nie miała też żadnych wrogów. Jej partner też nie mógł budzić podejrzeń. Pracował w Europie, ale dało się wyczuć, że nie chciał wracać do narzeczonej. To czego się dowiedziała, nie pomogło jej odpowiedzieć na pytania, które przed nią stały, a wręcz przeciwnie. Teraz pytań było dwa razy więcej. Po trzech dniach wizyt na policji i rozmów z ludźmi, gdzie każdy twierdził co innego Ewa miała ochotę dać sobie spokój, zadzwonić do Kelley’a i powiedzieć mu, że nic więcej nie potrafi wycisnąć. Przynajmniej tak myślała gdyby nie kolejny ciekawy fakt. W kilka dni po tym jak Ewa dowiedziała się o tej strasznej zbrodni, policja w Lansdale dostarczyła jej raporty z kolejnego, bardzo dziwnego zabójstwa które wydarzyło się niedaleko od Lansdale. W mieście Quakertown, doszło do zabójstwa dwudziestolatki. W jej ręce znaleziono kartkę. „Bóg stworzył świat w siedem dni. Ja sedmioma go zmienię” Obok napisu widniały trzy cyfry – 777. Ewa była zszokowana. To ten sam morderca. Nie mogła czekać. Wsiadła w auto i zabrała się do pisania drugiego artykułu. Kiedy skończyła, natychmiast wysłała materiał do redakcji. Szef był zachwycony. Łącząc te dwie sprawy, coś zrozumiała. Ta osoba wypełnia jakiś chory plan – Stwierdziła – Tylko czemu policja nie potrafi tego dostrzec? Zamiast reagować, czekają na kolejne zabójstwo i spisują raporty. Na tyle ich stać. Ewa wiedziała, że to jej zadanie. Pewne było, że to nie koniec morderstw. To dopiero początek. Zmieni świat...To prawda. Na pewno w ciągu jednego dnia zmienił świat wielu ludzi, którzy kochali Aghatę. Ewa miała wrażenie, że jego plan ma jakiś punkt kulminacyjny, który zakończy wszystko. Ona jednak nie może pozwolić na kolejne morderstwa. Kolejnego dnia Ewa wyszła z mamą na zakupy i pomogła jej posprzątać w domu. Wieczorem po ciężkim dniu stwierdziła, że musi się przewietrzyć i wszystko przemyśleć. Z nieba spadł drobniutki deszcz. Kropelki odbijały się od ziemi i ochlapywały buty Ewy. Było bardzo ciepło. Urlop dochodził do końca, a ona zamiast wypocząć czuła się jeszcze bardziej zmęczona. Za cztery dni miała być już w pracy. Spacerowała tak, po ciemku, gdy znowu miała to dziwne wrażenie. Ktoś na nią patrzy. Odwróciła się i zobaczyła umykający za budynek cień. Czyżby ktoś ją śledził? Cień stał pięćdziesiąt metrów od niej za rogiem sklepu z zabawkami. Ewa przyśpieszyła kroku. Była kawałek od domu. Zaczęła biec. Woda z kałuż zmoczyła jej ubranie. Dobiegła do ganku i drżącymi rękami chwyciła klamkę. Wbiegła do środka i zamknęła drzwi na klucz. -Co się dzieje kochanie? – Mama zbiegła ze strychu, chyba usłyszała jak córka trzaska drzwiami. –Coś się stało? – Zlustrowała Ewę wzrokiem- Jak ty wyglądasz? -Przepraszam, że Cię wystraszyłam. Nic się nie stało. Biegłam, bo zaczęło padać. Mama spojrzała na nią badawczo, ale potem odpuściła. -Dostaniesz zapalenia płuc! Skarbie, co się dzieje- Spytała Pani Meer -Naprawdę nic mamo – Ewa przymusiła się do uśmiechu i poleciała do swojego pokoju tak szybko jak mogła. Owinęła się w koc i wypiła herbatę, którą przyniosła jej matka. Ktoś mnie śledzi. Czy chodzi mu o mnie, czy o mój artykuł. Czy to ten sam cień, który wyczuwałam w Filadelfii? – Pytała sama siebie. Nie wiedziała co robić.

Dwa dni później, na komisariacie natknęła się na interesujący raport dotyczący zbrodni z przed siedmiu lat. Pamiętała ją doskonale. Redagowała te raporty i pomagała w złapaniu zabójcy. Niestety na próżno. Mężczyzna utopił się w jeziorze a jego ciało odnaleziono dług potem. Sprawcą był kontrowersyjny teolog i pastor z małego miasta, który był, jak to mówili znajomi, trochę przeczulony na punkcie instytucji małżeństwa . Zabił swoją narzeczoną i dziecko które nosiła, a potem siebie. Za motyw uznano to ,iż myślał ,że dziecko nie było jego. Nie mieli ślubu. Rzekomo wpadł w furię gdy dowiedział się o ciąży i zabił żonę razem z dzieckiem. Jego brat też zaginął. Napisał list w którym, żegna się z wszystkimi i znika. Pisał, że nie jest w stanie żyć wytykany palcami , za zbrodnię brata. Spakował się, prawdopodobnie zmienił nazwisko i wyjechał. Trudno się dziwić. Trąbiono o tym przez kilka miesięcy. Byłam bardzo blisko i prawie schwytalibyśmy faceta gdyby nie to, że się zabił. To ja powiązałam jego dziwne listy, prawdopodobnie do boga, w których pisał o tym że świat jest brudny a on to zmieni. Człowiek maksymalnie ze świrował na punkcie czystości. Ewa pomyślała, że tu motyw może być podobny. Możliwe, że kobiety które on zabija, są nie zamężnymi przyszłymi matkami, a on wypełnia jakąś okropną misję w imię boga.

Ostatniego dnia w Lansdale, pożegnała się z mamą i powiedziała, że postara się przyjechać w przyszłym miesiącu na długi weekend. Uważaj na siebie – Krzyknęła za nią Pani Meer. Ewa wsiadła do samochodu i odjechała. W czasie drogi myślała o wszystkim czego się dowiedziała. O tych cytatach. O starej sprawie z pastorem. Dwa dni później doszło do trzeciego morderstwa. Takie same okoliczności. Kobieta z Allentown. Tym razem nagłówki brzmiał „Czy ten człowiek nie ma serca?”. Kolejny tydzień kolejne zabójstwo. W Reading. To już cztery. Trzeba go powstrzymać. Morderca nie ma sumienia. Policja stoi w miejscu. – Myślała Ewa. – Kobiety nie mają z sobą nic wspólnego. Oprócz sytuacji w jakiej się znajdują. Sytuacji w jakiej jest Ewa. W prawie każdym cytacie, który w ręku trzymały kobiety morderca pisał coś o oku opatrzności. „Oko opatrzności widzi wszystko” Co to znaczy? Coś się zaczyna. On nie długo zobaczy.. Ewa siedziała w redakcji i szukała informacji na temat oka boga. -O mój boże. – Ewa szybko znalazła w Internecie mapę Pensylwanii, a w drugiej zakładce Oko Opatrzności. Patrzyła na mapę i miasta w których dokonano zbrodni. Po kolei. Lansdale, Quakertown, Allentowm, i Reading. Plan trójkąta. Ewa zrozumiała. To bardzo dopracowany i perfekcyjny plan. Zabójca wyszukuje kobiety w ciąży, które są nie samotne. Zabija je „zmienia świat” a oko opatrzności się dopełnia. Podpis 777 to nie jest zwykły podpis. To liczby Boga. I nagle. Zaraz, zaraz. – Ewa się zastanawiała. – Siedem lat temu dokonano zbrodni. Pastor. Siedem lat temu. I ..- Ewa sprawdziła dokładną datę morderstwa – To było siedem lat i niecałe siedem miesięcy temu. Morderca chce zabić dokładnie w siódmy rok siódmy miesiąc i siódmy dzień. W siódmym mieście. Ten dzień wypadnie za osiem dni. -To nie możliwe – Szeptała do siebie –Pastor nie żyje. To nie może być prawda, ale.. To nie mógł być przypadek – Pomyślała Przejrzała mapę. Lansdale, potem Quakertown i Allentown, następnie Reading. – Zapisywała miasta na kartce - Potem jeżeli się nie mylę – Myślała – Landcaster, potem.. Westchester, a na końcu… Filadelfia. Ewa była w szoku. Obrazy zaczęły wirować jej w głowie, próbowała wstać na nogi, ale osunęła się na krzesło. Serce waliło jej tak szybko, że zagłuszało wszystkie myśli cisnące się jej do głowy. Chodzący cień. Czy Ewa miała być głównym celem? -To ja domknę Oko. Ewa wydrukowała mapę, Oko i pojechała do Johna. -Ten człowiek nie żyje Ewo. Popadasz w paranoję. To zwykły przypadek. – Przekonywał ją Kelley. -John! Zobaczysz, że kolejne kobieta zginie w Lancaster. – Przekonywała go Ewa. -Posłuchaj. Dam Ci jeszcze tydzień wolnego. Jesteś zmęczo.. Ewa odwróciła się i trzasnęła drzwiami. Może i jestem zmęczona, ale idiotkom nie jestem. –Była oburzona tym co właśnie usłyszała. Chciał żeby odgadła zagadkę - Bąkała pod nosem - a kiedy przychodzę do niego i tłumaczę wszystko, on odsyła mnie z tygodniem urlopu. PARANOJA! – Nie mogła się pozbierać. Ewa zadzwoniła na policję i kazała połączyć się z komisariatem w Lancaster. Wytłumaczyła, że niedługo dojdzie tam do morderstwa i że muszą podwoić patrole, ostrzec ludzi. Policjanci wyśmiali ją i zagrozili, że jeśli jeszcze zrobi robić sobie żarty z policji to znajdą ją i nie będzie jej już do śmiechu. -Co za banda kretynów! – Wykrzyczała stojąc na środku ulicy z telefonem w ręku. – Rozłączyła się – Od czego oni są jak nie od ratowania życia. Złapała taksówkę i pojechała do domu. Taksówkarz chyba ją znał bo przyglądał się jej badawczo. -Pani jest z telewizji? –Zagadnął -Z gazety.– Odpowiedziała ale nie miała ochoty na pogaduszki. -Ach no tak. To pani jest Ewa Meer ? – Był bardzo poruszony. – Czytamy z żoną wszystkie Pani artykuły. Wie pani już coś o tym zabójcy? -Niestety nie – Skłamała. -Oby wykitował w wiezieniu. – Powiedział to w takich nerwach że Ewa się wystraszyła się i wyskoczyła z taksówki zaraz po dojechaniu na miejsce. -Dziękuję dowidzenia – Podała mu pieniądze z dużym napiwkiem. - Niech bóg Pani wynagrodzi. Niech bóg Pani wynagrodzi. Weszła do mieszkania i położyła wydruki z redakcji na biurko. Siadła przed komputerem i napisała listy. Napisała wszystko co wie i wszystko co może się okazać bezcenne gdyby coś.. się stało. Bała się o swoje życie. Wiedziała, że morderca obserwował ją i wie o niej dużo. Wiedziała, że to ona będzie ostatnia. Ale dla czego. Czy to jest zemsta?

Niech bóg ci wynagrodzi. To zdanie tkwiło jej w pamięci. Ewa wyszła wieczorem do redakcji. Miała klucze i często to robiła, kiedy nie mogła zasnąć. Wszyscy byli już w domach więc będzie mogła spokojnie pomyśleć przy swoim biurku. Wyszła z mieszkania z zamiarem wysłania swoich listów i notatek. Chciała wysłać je do wszystkich redakcji w stanie, żeby ktoś

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych