Bóg szerokiego spojrzenia - Cześć 1
O tym iż szeroko otwarte oczy nie zawsze są mile widziane i o tym, iż mogą być narzędziem ukrywania prawdy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Preludium
Mężczyzna siedział na ławie w małym, ciemnym pomieszczeniu ograniczonym drewnianymi ścianami. Przed nim za ścianką klęczała młoda kobieta. Nie widział dobrze jej twarzy, ale nie stanowiło to problemu, bo jego zadaniem było słuchać, a nie oglądać. Opowiadała właśnie o kłótni z mężem, o słowach wypowiedzianych w gniewie, których żałowała. Nie było to nic poważnego, lecz niewątpliwie spowodowało spór miedzy nimi i niepotrzebne urazy. Gdy skończyła zalecił jej odmówienie dwóch Zdrowaś Mario i powiedział, by starała się rozmawiać z mężem spokojnie, bo gniew do niczego dobrego nie prowadzi. Zapukał w konfesjonał. Wyszła i udała się do ławy kościelnej by odmówić zadaną pokutę. Wsłuchując się w jej kroki, ksiądz Jerzy zaczął sobie przypominać drogę, która doprowadziła go do tego miejsca. W jego głowie pojawiły się odpowiedzi na pytania: dlaczego nosi czarna suknię z biała koloratką? Czemu poucza wiernych jak żyć, by osiągnąć zbawienie wieczne? Dwadzieścia lat temu zaśmiałby się w twarz każdemu, kto by przepowiedział, iż tak to się skończy. Oczywiście to była najlepsza z możliwych dróg. Co pewien czas przywoływał sobie te wydarzenia, by o nich nie zapomnieć, by nie uronić żadnego szczegółu. Właściwie robił, to codziennie. Obiecywał sobie, iż kiedyś spisze wszystko. Może nie dziś nie jutro, ale kiedyś na pewno, za parę lat, gdy nadejdzie właściwy czas. Na razie musi mu wystarczyć, iż sobie przypomni, przeżyje to jeszcze raz.
Część I – Szerokie spojrzenie
Piotr oglądał na komputerze jakiś przeciętnie interesujący film w divx. Ucieszył, gdy zakukało Gadu-Gadu. Zminimalizował film. To była wiadomość od Andrzeja. Znali się od pieluchy. Mieszkali drzwi w drzwi. Wspólna piaskownica, przedszkole, podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia. Andrzej Kostyła i Piotr Majka przyjaciele na zawsze. W tym roku dostali się na studia. Andrzej wybrał studia filozoficzne, a Piotr archeologie. Wakacje mieli spędzić wspólne. Andrzej chciał, pojechać do Egiptu zobaczyć piramidy, grobowce królów, czyli tak zwaną kolebkę. Piotr także chciał odwiedzić kolebkę, lecz dla niego była nią Grecja, źródło cywilizacji rozumu. W końcu obaj zdecydowali się na Grecję. Właściwie to dziewczyny chciały jechać do Grecji, bo plaża jest lepsza niż pustynia, lepsza o te parę miliardów litrów wody. Piotrek został przegłosowany. Mieli pojechać w sierpniu. Rodzicie dali im kasę na wyjazd w nagrodę za zdane egzaminy, a na resztę musieli nazbierać sami. Przez cały lipiec mieli zamiar pojeździć na rowerach, w jakaś gierki ciepać na kompie, czyli żadnych szaleństw, by zostawić pieniądze na extra rozrywki za granicą. Piotrek kliknął w dymek komunikatora. Andrzej: Słuchaj, czy mógłbyś wpaść do mnie na moment? Piotr: Nieco późnawo, już 23:40, a o co biega? Andrzej: Musisz przyjść, chce ci coś pokazać, nie pożałujesz? Piotr: Ale pamiętasz, że jestem hetero ? Andrzej: Co ty kufa nie powiesz, serio wpadnij głąbie, bo mam coś serio do pokazania niesamowitego. Piotr: Ok już idę, ale jak to głupi dowcip lub jakiś spam, to ci skopie tyłek, że przez cały pierwszy semestr nie będziesz mógł usiąść.
Piotr cieszył się, że mógł z czystym sumieniem odejść od filmu. Wyłączył komputer, bo znając Andrzeja i siebie, to wróci na tyle późno iż nie będzie miało sensu oglądanie, a być może nawet sen. Jak zwykle zaczną pewnie jakąś niewinną rozmowę, która przerodzi się o piątej rano w debatę na najważniejsze problemy ludzkości. Rodzice już spali. Wyszedł po cichu. Andrzej czekał już w otwartych drzwiach swojego mieszkania. -Właź szybko i szykuj się na szok ! – Andrzej był bardzo rozemocjonowany. Piotr wszedł i udali się do pokoju Andrzeja. Gdy usiedli przy komputerze Piotr zaczął opowiadać. - Ściągnąłem parę godzin temu nową wersję Google Eartch. Bajera mówię Ci, można polatać po wirtualnej mapie samolotem i oglądać zdjęcia panoramiczne, tak przynajmniej pisało w historii wersji. chciałem przed snem pooglądać sobie ten raj, w którym będziemy już za miesiąc. Mówiąc to pokazywał Piotrowi wirtualny przelot nad Grecją. Plaże, ruiny, plaże.
- w pewnym momencie nacisnąłem kombinacje ctlr shift i v, bo pomyliło mi się to z innym skrótem klawiszowym. By to zaprezentować jednocześnie wdusił klawisze, które wymienił. Kokpit samolotu zniknął, a jego miejsce zajęła wirtualna kamera z małym ekranikiem ciekłokrystalicznym z boku. - Widzisz, mogę to przybliżać. – Kliknął kursorem na ekraniku kamery i ekran wirtualnej kamery zajął cały obraz, ale część panelu kamery pozostała widoczna. Gdy kursorem najechał na plus i minus panelu kamery, obraz przybliżał się i oddalał. - Ta kamerka to bajer, można za jej pomocą nagrywać filmy podczas przemieszczania sie po zdjęciach satelitarnych, ale spokojnie można to wyłączyć. – uczynił to – bo to wszystko znajduje się także w menu na górze. - No i co w tym dziwnego, zrobili fajny gadget z kamerką ? – zapytał Piotr - To w tym dziwnego, że po pierwsze nie piszą o tym w historii wersji, a po drugie, włączyło się ukryte menu, zobacz. Istotnie na listwie górnej pojawiło się dodatkowe menu o nazwie: wideye. - No dobra, jest ukryte menu, pewnie jakaś furtka do części programu, którą jeszcze testują… - wzruszył ramionami Piotrek - To nie wszystko Piter, teraz popatrz i nie zgub szczeki – Andrzej mówił to bardzo przejętym głosem. Rozwinął wspomniane menu i kliknął na pozycję: get wide. Pojawił się pasek postępu, który przez kilkanaście sekund zwiększał się od 0 do 100, a potem znikł. Poprzedni widok także znikł i na ekranie widoczna była cała ziemia. - Rolką, jak wiesz, można robić zbliżenia. Weź myszkę i zrób najazd, ale powoli. Piotr położył rękę na myszce i palcem serdecznym zaczął kręcić rolką. - Poszukaj żółtego znacznika. Ustawiłem go dziś po telefonie ciotki. To była Polska, a dokładnie jej południowy wschód. Gdy zbliżenie osiągnęło wysokość 29 km pokazała się jej nazwa: Bykowice. Wraz z przybliżaniem widoku, mieścina pokazywała swoje oblicze coraz wyraźniej. - Moja ciotka mieszka w Bykowicach – Powiedział Andrzej – i zadzwoniła dziś po wiadomościach na jedynce prosząc mnie bym jej przesłał zdjęcie satelitarne jej domu, bo widziała w telewizji, że z Internetu można ściągnąć. Powiedziałem, jej, że pewnie nie ma dokładnego zdjęcia jej domu, ale się upierała. I popatrz co zobaczyłem… Wysokość 4 kilometry – można było już rozróżnić dachy pojedynczych domów. - Ładnie obfotografowali tą dziurę– rzekł Piotr i zapytał: - to jakaś wieś jest nie? Bo w tym momencie wysokość podglądu wynosiła już 2 km i pokazywały się pierwsze paski dróg polnych pomiędzy gospodarstwami. - Miasto, właśnie robisz najazd na rynek. Istotnie, przy wysokości jednego kilometra uliczki splatały się w punkcie otoczonym zabudową miejską. Pięćset metrów. Kropki samochodów zaczęły świecić różnymi kolorami. Sto metrów – pierwsze figurki ludzi. - Niezłe nie, kręć dalej, tylko powoli- szepnął Andrzej. Wysokość 20 metrów człowiek stojący obok budki telefonicznej, 10 – w zielonym podkoszulku, 3 metry patrzący na zegarek – 1 metr – marki Citizen z białym wyświetlaczem, godzina 8:15. Piotr przestał kręcić rolka. Zegarek człowieka stojącego na rynku w Bykowicach o 8:15 po południu wypełniał cały ekran… - Oniemiałeś, prawda ? - Andrzej triumfował, – Ale odlatuj jeszcze. Naciśnij kursor w dół, ale delikatnie. Piotr zrobił to, a widok zmienił się i przedstawiał asfalt z powbijanymi w niego kapslami, które układały się w napis Franek. - Niezła skala – Piotrek w końcu odzyskał…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil alkami
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…