Bolą mnie trzy szóstki
Krótkie opowiadanie o potwornym bólu zęba.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zanim zdążyłem spłodzić syna, posadzić drzewo i zbudować dom rozbolał mnie ząb. Zaczął bardzo niewinnie gdy akurat usiadłem na podłodze i zafascynowany obserwowałem butelkę fińskiego piwa, którego denko było również otwieraczem. Wynalazek genialny w swej prostocie, godny co najmniej Nobla. Cóż, wynalazca nie mógł niestety na niego liczyć bo od pewnego czasu, w swej nieskończonej mądrości, komitet przyznawał nagrodę "na zachętę", a nie za realne osiągnięcia. Z szerokim uśmiechem na twarzy kontemplowałem swoje odkrycie, kiedy równocześnie poczułem i usłyszałem lekkie puknięcie jakieś pół centymetra od miejsca, w którym z zewnętrznej strony twarzy hodowałem sumiastego wąsa. Moje wysiłki póki co spełzały na niczym i mogłem konkurować jedynie z Małyszem w wieku pokwitania, ale byłem człowiekiem równie często zbaczającym z tematu co upartym. Zmarszczyłem brwi. PUK! Syknąłem z bólu i jednocześnie mimowolnie pochyliłem głowę. Środkowy palec prawej dłoni wyekspediowałem w głąb jamy ustnej jakby chcąc równocześnie wyczuć i pokazać co sądzę o źródle niespodziewanego impulsu. Ślina nagromadzała mi się w kąciku ust szykując się do buńczucznego szturmowania podłogi podczas gdy ja cierpliwie badałem ewentualne szkody. CYK! Ból tym razem zaatakował nieco bardziej z tyłu i gwałtownie się nasilił. Podniosłem się i kilkoma szybkimi krokami znalazłem się w łazience. Zapaliłem światło i zbliżyłem do twarzy podręczne lusterko, które tak naprawdę nie wiadomo skąd się tam wzięło. Usta rozszerzyłem mniej więcej w połowie tak jak Jagger, ale to wystarczyło żebym dojrzał niepokojące czarne plamy obejmujące moją prawą szóstkę. Dziąsło wydawało się pulsować niczym membrana głośnika, a ból najwyraźniej ścigał się w intensywności uderzeń z coraz szybszym biciem mojego serca. Językiem delikatnie dotknąłem góry zęba i natychmiast tego pożałowałem. Wyjątkowo długa igła wystartowała z okolic korzeni i pomknęła w górę rozdzierając mi gałkę oczną i wbijając w się głęboko w okolice łuku brwiowego. - Chryste- wybełkotałem i zatoczyłem się na staromodną szarą pralkę. Gdy potrząsałem głową mógłbym przysiąc, że usłyszałem cichutki chichot dobiegający z któregoś kącika mojego mieszkania. Zignorowałem go. Dwoma szybkimi ruchami odkręciłem kran i sięgnąłem po pastę do zębów. Wszystko zmieszałem w filiżance dodając jeszcze resztki płynu do czyszczenia jamy ustnej i pół tableki przeciwbólowej. Podniosłem mój wywar i wlałem go w siebie nie bacząc, że plamię sobie moją czarną koszulę w białe paski, która i tak służyła głównie do spania. Zajęło mi krótka chwilę dojście do wniosku, że najskuteczniej znieczulam się gdy mieszając "napój" przekrzywiam głowę lekko w prawo, przymykając przy tym lewe oko, a palec wskazujący (obojętnie który) wbijam w okolice biodra. To... jest... Sparta! Skurwysynu!- wykrzyczałem w myślach od razu gdy poczułem się nieco lepiej, a lekkie mrowienie i świeży smak zaczął rozchodzić się po kubeczkach smakowych. Gwizdnąłem lekko, spojrzałem w lustro, zawadiacko podniosłem fryzurę i... runąłem jak długi na podłogę. Ząb nie dał za wygraną, przypuścił szałeńczy atak, który wykrzywił mnie bardziej niczym biedną Emily Rose. To... jest... Sparta. Oczy fundowały mi stroboskopowy spektakl gdy mrugałem nimi spoglądając na pajęczyne pod sufitem. Pajęczyny robią pająki i nie mają pieprzonych zębów, które mogą je boleć. Chyba. Może niektóre mają. No może tak. Próbowałem zająć umysł choćby najbardziej abstrakcyjnymi myślami gdy przechylony na prawo, z resztkami pasty do zębów w ustach i piana na koszuli sunąłem w stronę komputera. Podziękowałem Bogu za moje lenistwo, które przejawia się nigdy-nie-wyłączaniem-komputera i odpaliłem wyszukiwarkę. "Domowe spsb..." KURWA. Ząb. "Domowe sposoby na ból zęba" Enter. Gdy spojrzałem na mnogość porad, które zaoferowały mi strony www poczułem radość i niemal omnipotyczne uwielbienie dla... AUUUUUUUAAAAUUUU. Nieważne. Kliknąłem cztery pierwsze linki. Wszystko ładowało się wolno, zbyt wolno i zanim dowiedziałem się jak ulżyć swojemu cierpieniu reklamy poinformowały mnie już gdzie mogę znaleźć najsmuklejszych chłopców w Tajlandii i lesbijki, które uwielbiają na siebie sikać. Hmmm. W moczu jest amoniak, a gdyby tak... Co ja plotę. Skup się, skup się, skup się, skup się. W drugim okienku ładował się film z instrukcją jak zabić ból, a pierwsze kusiło mnie sposobem co najmniej dziwnym. Pewnie nie zdecydowałbym się go użyć gdyby nie chytry i podstępny atak owocnie zakończony pisklywem jękiem, które przeszło w jeszcze bardziej żałosne westchnięcie. Zmieniłem strategię i do lodówki podkradłem się na palcach, trzymając oburącz głowę zezując przy tym na boki. Naprawdę pomagało! Przez jakieś dwie sekundy. No może trzy, dwie to chyba za krótko, ha ha ha ha ha. Wyduszałem śmiech jeszcze przez chwilę nim udało mi się wydobyć spod ogórków sześciolitrowy baniak z wodą. Zaczerpnąłem potężny łyk i prawie się utopiłem. Ale przestało boleć, znowu na dwie sekundy, no może trzy bo chyba dwie, ha ha ha ha. Bełkot też pomagał. Pomagał bardzo i super., Bełkot-kełkot. Hi hi hi. "Ha ha ha" już niezbyt pomagało, " Hi hi hi" było nową strategią, dzięki której triumfalnie zasiadłem przed komputerem. Siedzenie krzesła wgniotło się leciutko i przez chwilę nic nie czułemczułemsięjakbymodlatywałnachmuuuuuuuuuuuuuuuu. Boże, ale boli. Dobra skup się. Albo lepiej nie, skoncentruj się, ha ha ha ha. Hmmm... Chyba jednak "ha ha ha ha" jest lepsze niż "hi hi hi". Ale muszą być cztery "ha" inaczej nie działA. Westchnąłem i wsadziłem sobie ząbek czosnku do ucha lewego gdyż według instrukcji gdy boli ząbek z prawej strony czosnek wyciągnie ból przez ucho z lewej strony. I to ma sens. To naprawdę ma sens. Sensible Soccer. Najlepsze gra w piłkę, jeszcze na Amigę. Nie było trzech wymiarów, ale jak się w to grało. Wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych zęby wcale nie bolały. "Bolały"- zabrzmiał głos w mojej głowie. Zignorowałem go i smarowałem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil reaktywacja_pstraga
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…