Wróć do katalogu

Bujak w lesie

Kobieta?

Toeris, opublikowano , 17 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I - Idzie noc - rzekła Ina Krzysztof nie zareagował. Siedział w skupieniu i patrzył gdzieś w dal. " Znowu jest w swoim świecie" - pomyślała - " ciekawe jak zmienia się częstotliwość jego fal". Ina znała podstawowa bazę Krzysztofa. Wiedziała to z jego słów. Czasem czegoś się domyślała, a on uważał, że wie wszystko. Starała się jak mogła. Potrafił cały dzień tak siedzieć i myśleć, bo dla niego myślenie równało się z działaniem. I tu się nie zgadzali. Ina uważała, że działanie wiąże się z myśleniem i nie jest to relacja zwrotna, u Krzysztofa była. Jednak te dwa procesy nie były relatywne, miały różne natężenia. Ważniejszy był myślenie - działanie i tu właśnie czasem stawiał znak równości. Odeszła od okna, lekko je uchylając i zasunęła zasłony. " Przygotuję jakiś posiłek" - pomyślała. Wiedziała, że jeśli w ogóle coś zje to i tak nie będzie wiedział co. Ale to nie miało znaczenia, nie teraz. Jeszcze rok temu była zła kiedy tak robił, jej starania by robić to co lubi były w jej uznaniu lekceważone. Ale tak jej się wydawało. Krzysztof funkcjonuje na innym poziomie świadomości. Wiedziała o tym zanim przeniosła się do niego. Nie miała mu za złe milczenia, bo milczenie było dla niej konstruktywnym dialogiem. Ale Krzysztof nie milczał konstruktywnie, on myślał i wyłączał się. Często nie mogła za tym nadążyć. Nie dlatego, że nie rozumiała, ale że to rozumienie było inne. Czasem on operował intelektem a ona rozumem, czasem było odwrotnie. I świetnie by się rozumieli gdyby nie to, że nie potrafiła bądź za późno potrafiła zauważyć ta różnicę. Ina operowała plastycznością systemową, on przestrzennym przenikaniem fal. Znali się. " Wprowadził mnie w swój świat - pierwszy. Pokazał jak mam się poruszać. Mówił bardzo dużo - ja milczałam. A kiedy zaczęliśmy poruszać się razem, okazało się, że ja znam ten świat a on mojego nie. Bo nie pytał, a więc nie wyjaśniałam". Czasem wydawało się jej, że te dwa światy scalają się w jeden. I wtedy było pięknie i chodzili po schodach i leżeli na trawiastej łące. Często osobno, ale we wspólnym świecie. Piękne to były chwile. Ina zdjęła czajnik i zaczęła zalewać herbatę. " Ważny jest też zapach, on nie mógł się scalić". Zastały dwa choć mogli wyobrazić sobie jeszcze jeden. Wspólny. A Jednak Obcy. Nie ich. Spojrzała na Krzysztofa i on spojrzał na nią, nieprzytomnym wzrokiem, ślizgał się po powierzchni jej ciała. Chciała mu powiedzieć by wracał, ale nie chciała się mu narzucać. " Już minęły czasy gdy brałeś mnie za rękę i pokazywałeś co widzisz. Kiedy uczyłeś mnie różnic dotyku i symboliki dźwięków". Nie wiedziała czemu Krzysztof zamknął drzwi, czemu klucz zawsze nosi przy sobie. Była pewna, że nic nie ukrywa, ale czuła dystansowość. Bywały też chwile gdy miała ochotę na atak. I nie tłumiła tego, bo uczył ją nie tłumić. Wtedy próbowała deptać ten świat, by ją zauważył. Myślała, że jeśli zobaczy ruiny i siłę niszczycielską, to zwróci na nią uwagę. Myliła się. Świat Krzysztofa był światem myśli. Ich nie była w stanie podeptać, owszem jakieś konstrukty, ale nie jednostkowość - więc Krzysztof nie widział ruin, a jego świat trwał. Zaczynali często wszystko od początku. Męczyli się ze sobą i cieszyli. Potem okazało się, że najlepszy jest początek, choć w męce też była radość. Wahadłowość Krzysztofa ulegała różnym natężeniom i znakom. I ten podział powodował, że nigdy nie zrozumiała dlaczego on łączył negatyw z pozytywem, równością. Ona uwielbiała dychotoniczność i wszędzie się jej dopatrywała - od tego zaczynała. Potem proces był trudniejszy, bo należało określić zmianę dośrodkową nasilenia granic. Ich przechodniość. Krzysztof zaczynał od tego. Później wplatał schemat przestrzenny. Ina nie chciała tak robić, bała się, że się pogubi. Ale uwielbiała to robić z cudzymi projektami. - Cholera - zaklęła cicho - przypaliłam Krzysztof stanął w drzwiach.

II

Ciepły wrześniowy wieczór. Liście jeszcze kurczowo trzymają się swych żywicieli. - Gdzie Krzysztof ? - krzyknął nad uchem Iny Czarek - Przyjdzie? Ina uśmiechnęła się nieświadomie. - Nie wiem, powinien przyjść. Szli chwilę razem oznaczając dystans terytorialny. Czarek rozbieganym wzrokiem chwytał przestrzeń. Był miłym, ufnym chłopcem a jego wesołkowatość prostowała krzywolinijność schematów. Ina nie mówiła nic, czekała aż zacznie. - Co się stało? - zapytał - Mała różnica zdań? - spojrzał na nią znacząco. - Nie, nie wiem - podniosła lekko głowę - Wyszedł uspokoić myśli. Czarek nic już dalej nie mówił. Znał dobrze Krzysztofa, może nawet lepiej niż Ina, a przede wszystkim dłużej. " Oni są teraz na takim poziomie jak ja. Tylko intuicyjność". - Nie martw się, przyjdzie - przerwała swe myśli Ina - Dobra, bo wiesz, chcę pogadać. Dawno się nie widzieliśmy, a ja nie mogę sobie poradzić z transmisją Alki, no wiesz - spojrzał na Inę - Wiem. Dochodzili do celu.

III

- Muszę iść - oświadczyła - Już późno Powoli pakowała swoją torbę. - Chodźmy - Krzysztof wstał by podać jej palto - Jeśli musisz - Muszę. Gdy wyszli na zewnątrz usłyszeli ciszę i noc. - Zostań, przecież nie potrzebujesz mnie odprowadzać - Pójdę z tobą, potem do nich wrócę - Jak chcesz Nie mówili nic. Neony atakowały ich w twarze, a odgłosy uliczne kłóciły się z krokami. Ukradkowe spojrzenia, to wszystko. Bo mają pozostać sny.

IV

Ina szykowała sobie kąpiel. Zapach sosny roznosił się po całym mieszkaniu. - Długo tam będziesz siedzieć? - usłyszała zapytanie Pawła - Bardzo długo Poczuła aromat mandarynek i odgoniła go od siebie. Poczuła woń aloesu i mięty. Gwałtownie otworzyła Deutschekellerstoss, zanurzyła się w puchatej wodzie. " Czas też jest prawdą i fałszem, jeśli chodzi o jego kierunkowość. Przegania mnie" - pomyślała I zobaczyła świat w mrugającym blasku...

Bezceremonialność i prostota to cechy, które ubierały jej postać. Tam gdzie się pojawiała, oczy zwracały się ku niej. I nie musiała nic mówić. Ona była. Długo o tym nie wiedziała, choć cieszyła się, że jest słuchana. Lecz kiedy milkła - nadal jej słuchano...

- Mądry człowiek to człowiek odpowiedzialny - rzekł starzec - musi ponosić odpowiedzialność za wszystko z czym się styka. Zapamiętajcie to chłopcy. Tego wbrew opinii można się nauczyć. Wasza lekkomyślność, szczególnie twoja Eryku - nieznacznie zerknął na młodzieńca - przerasta moje siły. Staram się rozumieć pobudki. I powiem więcej - rozumiem je poprzez wiek, który jest marnym usprawiedliwieniem. Jednak powiedz mi chłopcze - jesteś tu już trzy miesiące i nadal nic się nie nauczyłeś? Dlaczego nie potrafisz kontrolować swych emocji? Czyż nie po to tu jesteś? - Mistrzu - wyszeptał, spuszczając głowę - ja... Poniosło mnie. Oni chcieli zrobić jej krzywdę. Nie mogłem na to pozwolić. - Ile razy powtarzałem - głos starca nabrał stanowczości - by nie mieszać się w sprawy śmiertelników. Oni a my to dwa światy. Dwa odrębne światy. My rządzimy się własnymi prawami, oni swoimi. To nie jest nasza sprawa. - Giną ludzie mistrzu - odezwał się nieśmiało smukły szatyn - Trwa walka, możemy ją zakończyć. - Ludzie giną - owszem. Ale oni walczą o ważną dla siebie sprawę. Czy myślicie, że jeśli nie byłby to dostateczny powód, tak chętnie godziliby się na śmierć? To nie jest nasza wojna. Więc po co zastanawiać się nad motywami. Niech robią co chcą z własnym życiem i własnym krajem. I ani wy ani ja nie będziemy się w to mieszać. - Możemy zapobiec, choćby słowem. Mistrzu pozwól nam - ciemne włosy łagodnie opadały na ramiona, zasłaniając jego twarz. - Nie. Za wcześnie. - wstał powoli otrzepując reszki ziemi z płaszcza - Dosyć na dzisiaj. Wracajcie do swoich zajęć Otworzyła z lękiem oczy.

V

Zima nie była tego roku zimą. I choć nazwa spowodowała zakładanie cieplejszej odzieży, a nawet do pewnego stopnia ospałość, Ina wyczuwała wiosnę. Wychodziła, szukając pretekstów na krótkochwilowe przechadzki. Chciała słyszeć tą muzykę i patrzeć na wschodzące pąki mimo, że była przekonana o nadchodzącej mroźnej śmierci. Ją też rozpatrywała zero - jedynkowo ... - Zmieniło mnie dziecko - Jolka odrzuciła ręką długie włosy - Dojrzałam. Już w czasie ciąży obserwowałam u siebie duże zmiany. I nauczyłam się dyscypliny, stałam się systematyczna. Musisz spróbować - spojrzała na milczącą towarzyszkę - Niczego nie żałuję. To…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych