Być jak Quentin Tarantino
Wariacja na temat pojęcia "absurd" z wykorzystaniem znanych osobistości...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stanąłem jak wryty. Budynek ,do którego musiałem dostarczyć dziś przesyłkę kurierską okazał się dwudziestopiętrowym, trzy gwiazdkowym hotelem. Jeszcze nigdy nie widziałem tak ogromnego budynku „na żywo”. Mieszkałem bowiem na wsi, więc tylko tam oferowałem swoje usługi. Jednak teraz, zwiedziony chęcią ogromnego zarobku, postanowiłem przyjąć ofertę pewnego Araba. Miałem dostarczyć drogocenną biżuterię jego żonie, przebywającej właśnie w tym hotelu. Tak więc lekko otumaniony ogromem budynku, dość niepewnym krokiem, wszedłem do środka. Długim korytarzem, otoczonym malutkimi sklepikami, dotarłem do recepcji. - Dzień dobry. Mam przesyłkę kurierską dla pani Kadafi – powitałem panią recepcjonistkę, jednocześnie zalotnie mrugając oczami. - Pani Kadafi już czeka na ciebie. 20 piętro, pokój numer 2012. - Dziękuję – rzuciłem na zakończenie, po czym ruszyłem w kierunku wind. W holu, gdzie znajdują się windy czekało już kilka innych ludzi mówiących po angielsku. Nagle winda oznaczona numerkiem „1” otworzyła się i wszyscy razem do niej się wtoczyliśmy. Mężczyzna o ciemnych, długich wąsach, włożył jakąś kartę do czytnika i wcisnął przycisk z numerem 13. - Wich one? – spytał ów mężczyzna. Uczyłem się nieco angielskiego więc domyśliłem się, że chodzi o numer piętra. - Twenty – odpowiedziałem z dumą. Mężczyzna wcisnął „dwudziestkę” i winda ruszyła. Gdy dojechaliśmy na 13 piętro winda otworzyła się i Anglicy wyszli. Zostałem sam. Nie minęła nawet chwila, a byłem już na szczycie hotelu. Rozglądnąłem się po, wyłożonym niebieską tapetą, piętrze. W oddali ujrzałem frapującą tabliczkę z napisem: Quentin Tarantino. Postanowiłem podejść bliżej. Owa tabliczka wisiała nad starymi, stalowymi drzwiami. Już chciałem nacisnąć klamkę, gdy nagle z pokoju o numerze 2032 wyszedł stary, niski mężczyzna. - Przepraszam – spytałem niepewnie – co znajduje się za tymi drzwiami? - Magazyn na środki czystości, synu. - A co to oznacza? – wskazałem na dziwną tabliczkę. - Słucham? Bardzo śmieszne. – mężczyzna przewrócił oczyma, po czym obrażony odszedł. „O co chodzi? Czyżbym tylko ja widział tę tabliczkę? – pomyślałem. Postanowiłem sprawdzić tę dziwną sprawę. Odłożyłem paczkę z biżuterią obok ( dostarczę potem ) i wszedłem do pomieszczenia. Panował tam półmrok. Za oknem było istne oberwanie chmury. Dziwne, bo gdy wchodziłem do hotelu świeciło słońce, a na szafirowym niebie nie było ani jednej chmurki! Usłyszałem grzmot, a błysk oświetlił pokój. W tym ułamku sekundy, pod oknem, ujrzałem otyłego mężczyznę w czarnym płaszczu, odwróconego do mnie tyłem. - Trójco – powiedział bardzo spokojnym, opanowanym głosem tajemniczy mężczyzna – światło. Momentalnie w pokoju zabłysło kilkadziesiąt świec, dokładnie oświetlając pokój. Był to gabinet, bardzo bogato urządzony. Mahoniowe biurko z dwoma klasycznymi krzesłami, kilka szafek i chińskich sekretarzyków oraz stolik z dwoma fotelami. To wszystko ozdobione było „Pejzażami” Moneta. Znów usłyszałem grzmot; ujrzałem błysk. Mężczyzna stojący przy oknie odwrócił się w moją stronę i zdjął ciemne okulary przysłaniające jego twarz. To był… Wojciech Mann! - Hi I’ am Morpheus. Sit down – rzucił niedbale, wskazując na fotel. Nieco zdziwiony całą tą sytuacją, usiadłem na fotelu. To samo zrobił pan Mann. - Kolego, patrz mie na usta. – zaczął – Czasu nie mam, więc się będę streszczał. Dopiero teraz wszedłeś do realnego świata. Jak chcesz w nim zostać łyknij czerwoną pigułkę, a jak chcesz o tym zapomnieć, zażyj niebieską – gdy skończył, położył na stoliku dwie tabletki – czerwoną i niebieską – oraz kubek wody po czym znikł. Po długim namyśle, zachęcony ciekawością, zażyłem pigułkę koloru czerwonego. Zemdlałem. Obudziłem się przy stoliku, w ogródku obok McDonalda. Obok mnie siedzieli… Leszek Miller, bracia Kaczyńscy, Andrzej Pęczak, Józef Oleksy, Donald Tusk, Marek Borowski oraz Roman Giertych. Zaciekle o czymś dyskutowali jednak nie za bardzo się temu przysłuchiwałem. Nagle na parking obok, podjechał żółty motocykl, a na nim kobieta w obcisłym żółtym stroju z czarnymi paskami, który podkreślał jej „duże kształty”. Momentalnie przeszło mnie wspomnienie o filmie „Kill Bill”. Jej twarz przysłaniał równie żółty jak pozostała część garderoby, kask ,spod którego wyłaniały się malutkie, rude warkoczyki. . Kobieta, nadal z kaskiem na głowie, ruszyła w kierunku polityków. - Dzień dobry chłopaczki – wycedziła przez kask, który zmieniał jej głos, na podobieństwo Lorda Vadera. Posłowie spojrzeli na siebie i wybuchli głośnym śmiechem. - A kto ty jesteś, że możesz mówić do nas „chłopaczki”? – spytał Miller, z trudem hamując śmiech. Kobieta energicznie zdjęła kask i odrzuciła go na bok. Ujrzałem… Agatę Wróbel! - Jestem Czarna Mamba! – rzekła złowrogo, błyskawicznie wyciągnęła miecz ze spodni ( skąd go tam wytrzasnęła? ), i zręcznie obcięła głowy wszystkich polityków. Następnie ruszyła w moim kierunku. Widziałem tylko stalowo-siwy blask miecza… Gdy się ocknąłem ujrzałem dziwne zbiegowisko ludzi i potworów, nucące „Jej czarne oczy”. Staliśmy wszyscy na górze, a nad nami było… Oko Saurona z „Władcy Pierścieni”! Po krótkiej chwili podszedł do mnie mężczyzna w białej szacie, laską w ręce, palący fajkę. To był… Kuba Wojewódzki! - Co tu się dzieje? – spytałem lekko speszony. - Gandalf Biały jestem. – Kuba…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Constantine11
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…