Był sobie człowiek
Sprawa wygląda następująco: punkt widzenia zalezy od czasu siedzenia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce, wznoszące się ponad wysokimi drzewami, opromienia owłosione ciała hordy hominidów śpiącej na skraju dżungli, w wysokich trawach. Jedna z istot mruga dużymi oczyma, otwiera je szeroko, przeciąga się i powoli wstaje. Obserwuje chwilę słońce, po czym wydaje z siebie wysoki nieartykułowany krzyk, głośną, piskliwą onomatopeję, który budzi resztę grupy. Zanim wstaną, hominidy przeciągają się długo, ziewają, przecierają oczy. Kiedy większość członków hordy stoi na nogach, ten, który wstał pierwszy odzywa się do nich. - Nastał nowy dzień towarzysze. Pozostali patrzą na niego otępiałym wzrokiem. W pewnym momencie ktoś zadaje pytanie. - Cóż będziemy teraz robić? - Może upolujemy mamuta? - proponuje ktoś z grupy. - To dobry pomysł, ale gdzie teraz znajdziemy mamuta? - dodaje ktoś inny. - Wczoraj był tu jakiś mamut, ale sobie poszedł. - wzdycha inny głos. - Dokładnie tak, moi drodzy. - głos zabiera ten, który wstał pierwszy - mamut był tutaj, ale poszedł sobie, ponieważ został wyposażony w nogi, bo właśnie między innymi nogi są przystosowaniem do zdobywania pożywienia u większości ssaków. Również my posiadamy nogi, po to właśnie, by, z racji naszego zbieracko - łowieckiego stylu życia, móc poruszać się w poszukiwaniu pożywienia, do którego bez wątpienia zalicza się mamut. - Ech. Jaka szkoda, że nie możemy mieć jakiegoś miejsca, w którym trzymalibyśmy mamuty. Nie musielibyśmy ich codziennie szukać. - wypowiada się marzycielsko jeden z członków grupy. - Nie możemy niestety postępować w ten sposób, gdyż jesteśmy społecznością zaledwie zbieracko - łowiecką i jeszcze nie dojrzeliśmy ewolucyjnie do tego, by udomowić rośliny, bądź zwierzęta, a tym samym do przekształcenia naszego modelu życia na osiadły. - rzekł "pierwszy" w odpowiedzi. - To znaczy, że co teraz? - To znaczy towarzysze, że musimy zgodnie z naturalnymi instynktami, które zapewne wszyscy odczuwacie, wykorzystać do zdobycia pożywienia sposoby, które opanowaliśmy zgodnie z naszym zbieracko - łowieckim modelem życia. - Co?? - spytali słuchacze dając mówcy dostatecznie mocno do zrozumienia, iż jego słowa nie dotarły do niczyjej świadomości. - Mówiąc kolokwialnie, moi towarzysze, musimy teraz ruszyć dupy i podążyć śladem mamuta, aby go w końcu odnaleźć, upolować, usmażyć na ogniu i zjeść. - Tak! Świetny pomysł! - Hurra! Ruszajmy! - Na mamuta! - Wiwat nasz wódz! - Ależ moi towarzysze. Pragnąłbym dążyć jednak do bardziej demokratycznego modelu podejmowania decyzji, bowiem wszyscy jesteśmy równi i wspólnie powinniśmy decydować o sprawach naszej hordy. Nie czuję się jak wasz wódz i chciałbym, aby wszyscy w grupie czuli, że mają wpływ na podejmowanie decyzji. - Znaczy, że co?? - Nie idziemy na mamuta? - w głosie zadającego pytanie dało się wyczuć nutkę goryczy. - Ależ towarzysze... - Co? Co teraz?
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lukier
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…