Chłopiec i jabłko
Chwila usmiechu, zawarta w paru zdaniach. Inaczej niz zwykle ...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był sobie mały chłopiec. Nosił czerwoną kurteczkę i sztruksowe spodnie, pomieszanie z poplątaniem. Źle zapięte guziczki, spodnie, które przy każdym kroku trzeba było podciągać i buty, które kłapały luźno jak przeskakiwał spękane płyty chodnikowe. Głowę miał zawsze w chmurach, zapatrzony przed siebie, chodził ulicami. Czasami, pogrążony we własnych marzeniach wpadał na przechodniów, widział wtedy srogą twarz dorosłego i zaciśnięte brwi, jednoznacznie wskazujące iż dopuścił się czegoś okropnego. Niestosownego. Uśmiechał się wtedy, do naburmuszonej twarzy i widział jak ona powoli puszcza swój gniew. Oczy stawały się bardziej okrągłe, usta przestawały być zaciśnięte. Uśmiech ten zabierał wszystkie złe myśli, dawał za to skrawek marzenia, które tliło się w oczach. Wydukał zawsze ze dwa słowa przeprosin, a były to słowa dziwne. Za miłe i za inne, oszołomiona dorosła postać, nie wiedziała, czy ma wygłosić lekcję dobrego wychowania czy też podziękować za kawałek kolorowego snu, którym chłopczyk podzielił się z nim. To był dobry moment na ucieczkę. I pędził. Czerwony kapturek zostawiał smugę w oczach niedoszłego dręczyciela i znikał za zakrętem. Chłopiec kochał jabłka, nieważne jakie, zielone, żółte, nakrapiane plamkami, małe, duże, kwaśne i słodkie. Uwielbiał je wszystkie. Był z nimi, niestety jeden problem, jabłka nie mogły się przekonać do chłopca. Gdy brał je do ręki, od razu czuł jak go kłują, wydawało się że tysiące małych kolców, zaczajonych pod skórka, tworzy niewidzialną barierę. Nie dotykaj ! Ale cóż było zrobić, kiedy jedyny owoc, za który dałby się pokroić to właśnie były te nieszczęsne okrągłe, kolczaste przedmioty. Więdz zaciskał mocniej dłoń, i szybkimi ugryzieniami cieszył buzie. Gęsty sok spływał mu po policzkach, ustach, lepił palce i dłonie. Starał się pozbyć tej lepkiej substancji, wcierając dłonie w spodnie, kurteczkę, oczywiście, powodowało to, że cały pachniał tym sokiem, no i że garderoba nadaje się już tylko do prania. Pojawiał się wtedy wielki uśmiech, marzenie w świetle dnia, wypuszczone z cieplutkich, tajemniczych zakamarków. Usta piekły od kolców, które w ostatnim desperackim akcie starały się przekonać go do zaniechania tego niecnego procederu. Wszystko na nic, jabłko znikało w umorusanej paszczy. I wtedy broniło się od środka, twarz robiła się czerwona, puchła, ledwo mógł złapać oddech. A potem krzyki mamy, która nie przebierając w słowach, ganiła go za to kolejny raz. Bo bała się, bała się, że któregoś dnia, reakcja alergiczna będzie na tyle mocna, że zabierze mu cały oddech. A jej wtedy tam nie będzie i jej mała istotka zniknie. Płakała, prosiła, aby wbić do głowy swojemu małemu skarbowi, aby nigdy, przenigdy nie próbował ich więcej jeść. On łkając, przepraszał, że nigdy, przenigdy, już więcej nie dotknie żadnego jabłka. Obiecuje. To była straszna decyzja, której małe serduszko nie mogło podjąć, było jeszcze za małe na tak duże postanowienia. Więdz, próbował zaczarować swoje własne myśli. Zmienić ich bieg tak, aby to gruszki, stały się jego ukochanym owocem. I tak ma być, wbrew wszystkiemu, co szarpało w środku to teraz złote gruchy będą jego celem. To postanowienie, wyprostowało do tej pory nierówno zapięte guziczki, nawet spodnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kartonbezpudla
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…