Wróć do katalogu

Cierpienia początkujacej pisarki – część III

Życie mam, jak wszyscy, jedno i to daje mi do myślenia.

jolsokolowska079sok, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mam swoje kaprysy i słabostki, bywam osobnikiem, na co dzień podobno nieznośnym. Wynika to, jak już wcześniej wspominałam z dość żywej wyobraźni. Jak sobie coś wymyślę i postanowię to muszę to mieć już, natychmiast. W pisarstwie to nie pomaga, w życiu na pewno szkodzi, można nabić sobie bolesnego guza, oj boli, długo boli. Starszy kolega, wzięty pisarz powiedział mi kiedyś, że lubię zaglądać do lustra i opowiadać o swoich przygodach, zapewne ze swojego bujnego życia wziętych. Ma w tym dużo racji, lubię patrzeć sobie w oczy, a z fikcją literacką w moim przypadku bywa różnie. Coraz częściej od niej odchodzę, nie chcę być niewiarygodna, bez obrazy, ale nie lubię tandety. Czytelnik to w moim przypadku zaraz by odkrył i więcej nie wrócił. Każdy kiedyś zagląda do lustra, wszystko zależy od tego, co w nim chce zobaczyć. Nie będę mnożyć przykładów, bo to nic nie da, otarłabym się, tylko o nieskończoność, to może być fascynujące, ale w innym przypadku.

Pewnego dnia obiecałam mojej Zosi, że napiszę bajkę o smoku. Opowiadać lubię chyba równie bardzo jak słuchać. Dla początkującej pisarki bajka to było wyzwanie.

- Świetnie- ucieszyła się – najlepiej o czarownicy lub o rabusiu.

Jej babcia, a moja matka zatrzepotała rękami.

- Tylko nie to, dzieci nie wolno straszyć!

- A zabawki w sklepach?- Spytałam – te zezowate misie z fioletowego pluszu?

Co do mnie to myślę o tym jeszcze inaczej. Dzieci lubią być w bajkach straszone. Mają naturalną potrzebę przeżywania wielkich emocji. Andersen straszył dzieci, o co na pewno żadne z nich nie miało żalu, ani pretensji, również jak dorosło, wiem to po sobie. No i znowu lustro! Chyba ten wielki bajkopisarz miał rację.W jego pięknych, ponadczasowych baśniach pełno jest istot niezdecydowanych, nadprzyrodzonych nie licząc zwierząt, które mówią. Nie wszyscy jego bohaterowie są mili i nieszkodliwi. Najczęściej zjawiającą postacią jest śmierć, która wkracza niespodziewanie w sam środek szczęścia i zabiera ze sobą najlepszych i najbardziej kochanych. Andersen traktował dzieci poważnie, moim skromnym zdaniem robił słusznie. Życie ma wiele odcieni, poznajemy je wcześniej lub później i niekoniecznie na własne życzenie. Wracając do Andersena, mówi dzieciom prawdę, nie tylko radosnej przygodzie życia, ale o jego niedolach i zgryzotach i nie zawsze zasłużonych klęskach. Jego baśnie, są zaludnione tworami wyobraźni dziecięcej, są bardziej realistyczne niż całe tony dzisiejszej literatury dla dzieci, która dba o prawdopodobieństwo i cudowności, a prawdy unika jak ognia. Jako niedoszła pisarka nie mam ambicji zostać drugim Andersenem, on na swój sposób jest unikalny i niech tak pozostanie, niemniej starałam się być „dobra „ pisząc „Różowego Pinokia.” Moi bohaterowie ciągle się na siebie złoszczą, co nie przeszkadza im być przyjaciółmi i odkrywać tajemnice Krainy Niekończącej się Bajki. Wcale nie uważam, że złość pochodzi z umysłowego i uczuciowego ograniczenia i jest formą ubóstwa, której należy się brzydzić. Jest śmieszna, ach, jaka śmieszna.

Jeżeli moja bajka nie spodoba się Zosi, to będę musiała zajrzeć do lustra, nieraz w nie patrząc beczałam. Z trudem do tego się przyznaję. Robiłam to, nie żeby wiarę w siebie jeszcze bardziej osłabić. Widok był nader żałosny, można było nabawić się kompleksów. Przeciwnie, patrzyłam by zwyciężyć samą siebie lub przynajmniej coś poprawić. Skutek był różny, ale na pewno nie był to czas stracony. Powstało kilka moich utworów, które mogą uchodzić za kompletne, reszta to fragmenty mocno…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych