Wróć do katalogu

Co po nas zostanie?

Co po nas zostanie?

Vercotti, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Stałem sobie wczoraj na jednym z będzińskich osiedli i nagle, z drogi, doszły do mnie odgłosy czegoś na kształt drag racingu. Nie jestem fanem takich zabaw ale terror soniczny produkowany przez jedno z aut od razu przykuł moją uwagę. Dźwięk ten można by opisać jak podrasowana betoniarka wkręcona na najwyższe obroty, w której środku obijają się o siebie cegły. Cudo! Wprawne oko z daleka zidentyfikowało sylwetkę wyrywającego się do przodu starego mustanga, który przecinał powietrze jak niemiłe słowa duszę przedstawiciela subkultury EMO. Mustang, chwilę potem, zahamował i ucichł, a że niedaleko była stacja benzynowa, chytrze wymyśliłem, że pewnie tam się zatrzymał. Dopalając papierosa szybkim krokiem pognałem na rzeczoną stację i rzeczywiście stał tam, cudny kawał amerykańskiego żelastwa, który sprawia, że faceci z uznaniem kiwają głowami, a niektóre dziewczęta nie panują nad odruchem rozjeżdżających się nóg. Nie winię ich za to, to naturalne jak to, że władza niebawem znowu walnie nam po kryjomu jakiś podatek czy to, że Edytka Górniak wkrótce zaleje się łzami z powodu jakiejś błahostki, o czym napiszą wszystkie portale zmieniając to w wiadomość dnia. Po krótkiej pogawędce z kierowcą, dowiedziałem się, że jest to auto czterdziestoletnie i, że przyjemność posiadania takiej fury zmusiłaby mnie do rozstania się z czterdziestoma tysiami. Pozostało mi tylko popatrzeć jak mustang odjeżdża akompaniując sobie silnikiem wydobywającym z siebie takie dźwięki, że trąby anielskie, opisywane w Księdze Apokalipsy, brzmiałyby przy nim jak ciche popierdywanie pod kołdrą.

Teraz szybko do czego zmierzam, bo nie sądzę żeby kogoś interesowały moje wywnętrzenia na tematy motoryzacyjne. Chodzi o to, że niedawno byłem po raz kolejny w moim ulubionym mieście czyli w Pradze i przechadzając się pomiędzy budynkami, zachwycając się architekturą zastanawiałem się co zostanie po nas. Czy za dwieście, trzysta, czterysta lat ktoś obejrzy nasze domy, mieszkania, biura, kościoły? Śmiem twierdzić, że nie bo jeśli się dobrze zastanowić, to obecnie robi się wszystko żeby służyło tylko przez jakiś czas. Dawniej szanujący się rzemieślnik, który coś wytwarzał, szczycił się tym, że jego wyrób przetrwa stulecia ("Panie, to siodło pana przeżyje.") i, jeśli w trakcie zawieruchy dziejowej nie zdarzyła się jakaś spektakularna katastrofa, to pewnie wyroby tego rzemieślnika są ozdobą niejedno muzeum lub…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych