CO TAKIEGO SŁYCHAĆ W PIEKLE? cz. 1
Jeżeli naprawdę chcesz wiedzieć skąd pochodzą nasi politycy...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W piekle, głęboko pod ziemią ogromne kotły gotowały ludzi, a na hakach wisiały ludzkie pozostałości tortur. Upał był do nie wytrzymania. W niewielkim, skalnym pomieszczeniu, na drewnianym, prostym krześle siedział Lucyfer i w skupieniu bawił się gliną. Od czasu do czasu przerywał pracę, sięgał po czarne cygaro i w zamyśleniu patrząc na swe dzieło puszczał kółka z dymu. Uśmiechnął się do siebie, wytarł swe czarne, diabelskie łapska w szmatę leżącą obok i odwrócił się do drzwi wołając: -Belzebubie, draniu jeden! Gdzie się podziewasz? Po chwili dało się usłyszeć ciężkie kroki, odgłos łańcucha, po czym w drzwiach stanął czarny sługa z czerwonymi różkami na głowie i trójzębem w lewym łapsku. Śmierdział smołą, dymił się, a na lewej piersi widniały ślady świeżej, ludzkiej krwi. -Jestem panie -odparł i stanął na baczność. -To widzę, sługusie! Co ty porabiasz draniu jeden, synu nikczemnego anioła? -Torturuję ludzi, panie. Tak jak kazałeś- odpowiedział krótko Belzebub, spojrzał na postacie z gliny i wytrzeszczył oczy.- Panie? Lucyfer jakby na ten właśnie znak zaciągnął się dymem z cygara, wstał z krzesła i stanął przy jednym ze swych dzieł. -Dokonało się Belzebubie, wreszcie stworzyłem sługusów z krwi i kości, którzy staną się ludźmi, a w ich żyłach płynąć będzie moja diabelska moc! Nie powiem, nie jestem istota skromną. Gdybym miał te ludzkie słabości, z pewnością nie byłbym władcą Piekła. To że kłamię, łamię zasady i kuszę... Cóż, na tym przecież opiera się moje istnienie... Belzebub przestępował z nogi na nogę. Jego mały, diabelski móżdżek pracował pełną parą aby na bieżąco rozumieć filozoficzne wywody Lucyfera. Szef był ciężkim kompanem do rozmów. Co chwilę z utęsknieniem wpatrywał się w drzwi i wsłuchiwał w ludzkie jęki. Czemu nie może wykonywać swojej roboty? Nieco zdenerwowany rzekł tylko: -Ehm... panie? Lucyfera to irytowało. Ta diabelska głupota, przez którą całe jego królestwo upadło, ustępując miejsca jasności niebieskiej. Nie ukrywał, że dowodził bandą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gulasz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…