Wróć do katalogu

Coś czego nie ma

Staruszka wydłubywała oczy swemu mężowi i wlewała je do dzbanka.Krew lała się po policzkach z zakrwawionych oczodołów.

bullet for my valentine, opublikowano , 7 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce zaczeło krwawo zachodzić za ogromnymi,wiekowymi dębami. Srebny ford mknął przez pustą szosę. Mirek był w znakomitym humorze, jechał właśnie na pierwsze wakacje ze swoją dziewczyną. Na dziewiętnaste urodziny dostał od starych samochód.Był wysokim,średniej budowy brunetem. Jego dziewczyna-Anka-siedziała obok i podziwiała pejzaże. -Niedługo się ściemni-odezwała się z lekkim niepokojem w głosie. Była nader spokojną dziewczyną o krótko przyciętych kasztanowych włosach. -Wiem-odparł Mirek-dwa kilometry stąd jest pensjonat,zatrzymamy się tam do jutra. Po paru minutach dojechali na miejsce.Pensjonat był inny niż się spodziewali. Budynek był stary i zaniedbany,złuszczona farba złaziła ze ścian wielkimi płatami, okna były brudne i zakurzone, ganek był zbudowany ze zbutwiałych desek,plac zabaw był zarośnięty dziką,dawno nie koszoną trawą i chwastami,zardzewiałe huśtawki wyglądały żenująco.Po środku placu był mały staw-cały zarośnięty zielskiem. -Jesteś pewien,że to odpowiednie miejsce na nocleg?-zapytała z powątpiewaniem Anka. -Teraz już nie-odparł-ale nie mamy wyboru. -Możemy się przespać w samochodzie... -Przestań-wysiadł z samochodu i skierował się do drzwi,które osiadły w zawiasach. -Ten budynek jest chyba opuszczony-powiedziała dziewczyna. Mirek zapukał.Nikt nie otwierał więc skierował swoje kroki zpowrotem do auta.Słońce już zaszło i mrok zaczoł spowijać okolicę. Wtem drzwi otworzyły się. -Witajcie.-usłyszeli schrypnięty głos-wejdźcie i rozgoście się. Ostrożnie weszli do środka.W powietrzu unosił się przykry zapach stęchlizny i wilgoci. -Dobry wieczór.-odezwał się Mirek-Jesteśmy przejazdem i chcielibyśmy wynająć pokój. Drzwi zatrzasneły się za ich plecami.Stara,siwa kobieta wyszła im na spotkanie. -Miło,że ktoś do nas zajrzał-powiedziała-proszę za mną. Ruszyła wolno po schodach na górę.Schody trzeszczały przy każdym kroku.Ściany były odrapane i zasnute pajęczynami.W domu panował półmrok,dywany były dziurawe i brudne. Ich pokój był mały,zakurzony,bez dywanu-podłoga była z desek-mebli było niewiele-zaledwie jedna szafka nocna przy zdezelowanym łóżku,oraz wielka stara szafa stojąca w kącie. -Czy jesteście państwo głodni?-zapytała gospodyni. -Nie.-odparł Mirek,mieli przecież własny prowiant. -Mieszka pani tutaj sama?-zapytała Anka. -Nie,jest jeszcze mój mąż lecz teraz śpi. -Rozumiem. -W takim razie,życzę dobrej nocy. Staruszka wyszła z pokoju i zamkneła za sobą drzwi. -Dziwne miejsce-mruknął Mirek siadając na łóżku. Anka podeszła do okna.Zaraz za ścianą domu było ogromne pole jęczmienia,zboże falowało na wieczornym wietrze.Po prawej stronie był ogromny ciemny las.Już zamierzała się odwrócić gdy kątem oka dostrzegła,że w mroku,tuż przy ścianie domu ktoś przebiegł.

*** Mirek zbudził się w nocy.Słyszał rytmiczny oddech swojej dziewczyny.Leżąc wpatrywał się w popękany sufit.Wiatr jęczał i zawodził,wiekowe drzewa skrzypiały targane gwałtownymi podmuchami. Wstał i ruszył do drzwi,nagle zdał sobie sprawę z tego,że nie wie gdzie jest łazienka.Otworzył drzwi i wyszedł na korytarz.Tu ciemność była nieprzenikniona,wyciągnął przed siebie ręce by przypadkiem nie wpaść na jakiś mebel.Wreszcie dotarł do łazienki.Zapalił światło i ujrzał umykające po…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych