Wróć do katalogu

Coś dziwnego

Liliana mieszka z matka w starej chatce obok lasu podczas wedrowki znajduje wiedzme i swojego ojca...

MaDzIaa, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obok wioski Huge Forest był straszny, ciemny las, do którego bali się chodzić wszyscy mieszkańcy. Ludzie myśleli, że mieszka tam stara wiedźma Placyda, która ucina włosy młodym kobietom a stare więzi w lochach, które zostały w ruinach zamku w dolinie Cmentarzyska Słoni. Według legendy, starych chłopów zamienia w szumiące drzewa, przyczyniające się do powstania wielkiego lasu za wioską. Młodym mężczyznom podrzyna gardło a zwłoki topi w rzece. W skromnym drewnianym domku bardzo blisko lasu mieszkała wieśniaczka z córką. Stara wdowa Aldona samotnie prowadziła gospodarstwo, ponieważ na służbę nie było ich stać. Córka Aldony, Liliana pomagała matce w polu i czerpała wodę ze studni. Były prostymi, typowymi wiejskimi kobietami, które zamieszkiwały wówczas te ziemie. W dolinie był strumyk, woda w rwącym potoku obijała się z pluskiem o wystające kamienie. W dali widać było góry tworzące z niebem piękną linię widnokręgu. Soczyste łąki porośnięte bujną trawą były cudownym miejscem, gdzie nikt nie przeszkadzał i można było w spokoju poczytać lub pobawić się z kotkiem Burfim, który był wiernym towarzyszem dziewczynki. To właśnie tu Liliana spędzała najwięcej swojego czasu z czarnym puszystym kotkiem, jej jedynym przyjacielem. Chociaż malec nie umiał mówić razem z dziewczynką rozumieli się bez słowa. Liliana nie miała w wiosce koleżanek, ponieważ rzadko tam przebywała i nie chodziła do szkoły z powodu braku pieniędzy na książki. Uczyła ją stara kobieta nazywana Adelajdą z Czarnych Gór. Adelajda przychodziła do jedenastoletniej dziewczynki tylko w jeden dzień tygodnia, czyli w środę. Kobieta uczyła ją pisać, czytać i liczyć, pokazywała jej również różne zjawiska przyrody i poznawały dzikie zwierzęta. Nauka bardzo podobała się małej, więc skupiała się i uważnie słuchała swojej nauczycielki. Pewnego dnia matka obudziła senną jeszcze Lilianę, która śpiąc na twardym sienniku, zdawała się być w innym świecie. Po krótkim jednak czasie otworzyła swoje jasnoniebieski oczy i ujrzała matkę siedzącą nad jej łóżkiem. Spojrzała na zegarek, westchnęła z przestrachem i chwyciła swoje ubranie, aby przebrać się jak najszybciej. - Przepraszam cię mamo, ale nie chciałam wstawać, gdyż wtedy przerwałabym mój piękny sen – powiedziała cicho Liliana. - Cóż takiego ci się śniło, mój skarbie? – spytała uśmiechnięta matka. - Śniło mi się jak razem z tobą i tatą biegliśmy po łące. Obok był strumyk, w górze błękitne niebo z białym obłoczkiem. Kwiaty pachniały cudowną wonią a motylki fruwały i zapylały kolorowe pasy kwiatów. Ptaki śpiewały cicho, a liście szeleściły na wietrze. To wszystko było takie cudowne! Zatrzymaliśmy się na chwilę a ja popłynęłam w górę. Tata patrzył jak się oddalam ale nie mógł już mnie ściągnąć na ziemię, a ty patrzyłaś w ziemię i nagle wszystkie liście spadły z drzewa a ptaki przestały śpiewać. Ja wciąż leciałam do góry ku niebu. Teraz już was zupełnie nie widziałam bo znacznie się oddaliłam. Byłam na białym obłoczku, był taki miękki i puszysty jak mój kotek. Poczułam się dziwnie przyjemnie, mimo że was już nie było ze mną. Ale nagle przed moimi oczami mignęła znajoma twarz – był to tata w białym stroju i złotym pierścieniu na dłoni. Lecz ja nie mogłam go dogonić bo mój obłoczek posuwał się zbyt wolno, a jego był szybszy. Położyłam się i zastanawiałam się nad tym jak szybciej znaleźć się na górze. Nagle ku mojemu zdziwieniu usłyszałam brzęk, podobny go tego, jaki wydają zachodzące na siebie koła zębate w młynie. Zeszłam powoli z chmurki i pobiegłam za tatą, ale on uciekał coraz szybciej a ja już nie dawałam rady biec za nim. Pozbawiona całkowicie siły zatrzymałam się i usiadłam. Spostrzegłam, że znajduję się na wielkiej łące a przede mną jest mój dom. Chmurki poszybowały wysoko, a ja leżałam na łóżku, a ty budziłaś mnie, abym już wstała. Wiem że jest już późno i zaraz przyjdzie pani Adelajda, ale ten sen wydawał się jakby, był prawdziwy, jakby to wszystko wydarzyło się naprawdę. - Nie opowiadaj głupot, kochanie przecież dobrze wiesz, że twój tata nie żyje – oznajmiła zmartwiona mama. - Ale ja widziałam go w moim śnie, który wyglądał jakby dział się naprawdę. - Nawet twoje sny są niedorzeczne, nigdy się nie spełnią i nie będą prawdziwe. - Ale to moje marzenia, a niektóre przecież się spełniają… - rzekła smutna Liliana – To takie wspaniałe jak śni mi się zmarły ojciec razem z nami, z całą rodziną… - Ubierz się w tą sukienkę, jak nie chcesz aby pani Adelajda zastała cię w samej piżamie. Dziewczynka spiesznie włożyła starą suknię i poszła do strumyka się umyć. Po chwili dołączył się do niej jej mały kotek. Byli teraz już razem i mogli spokojnie ze sobą porozmawiać. Kotek wysłuchał Lilianę a po chwili zaczął się do niej łasić. Dziewczynka pogłaskała Burfiego i już usłyszała za sobą kroki matki. - Pani Adelajda właśnie przyszła i czeka na ciebie przed domem. - Dobrze mamo, już idę – powiedziawszy to Liliana wytarła twarz ręcznikiem i pobiegła w stronę domu. Burfi wyglądał na zamyślonego i wpatrywał się szeroko otwartymi oczami na niebo i przesuwające się po nim obłoczki. - Witam panią – przywitała nauczycielkę Liliana. - Dzień dobry Liliano – odpowiedziała Pani Adelajda – Dzisiaj będziemy uczyć się nad strumykiem, wydaje mi się że to świetne miejsce na podziwianie przyrody, nieprawdaż? - Oczywiście proszę pani – widać było, że dziewczynka właśnie na to czekała i gdy tylko matka weszła do domu oddalając się od nich Liliana nie zwlekając zapytała – Czy mogłabym opowiedzieć pani mój sen, który śnił mi się tej nocy? - Nie widzę przeszkód, posłucham go bardzo chętnie. Uradowana dziewczynka opowiedziała nauczycielce swój sen, a gdy skończyła spytała: - I co pani o tym sądzi? - To doprawdy fascynujące. Wydaje się to bardzo prawdopodobne, gdyż ta łąka pasuje do twojego opisu, jak ulał. - Moja mama mi nie wierzy… - Ja wierzę ci całkowicie i myślę, że to się wydarzy naprawdę i opowiedziała małej o proroczych snach. - Myśli pani, że ja niedługo zobaczę się z tatą i to na ziemi? – Liliana była teraz wielce uradowana. - Musisz poczekać aż sama stwierdzisz o co chodzi w tym śnie. Czy twój kotek przypadkiem nie zachowuje się zbyt dziwnie, albo podejrzanie? - Nie wydaje mi się, proszę pani, spędzam z nim prawie cały mój czas… - Prawie to za mało, aby móc coś dojrzeć. Kiedy śpisz także nie masz nad nim kontroli,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych